Król Stanisław August Poniatowski w Krakowie (1787 r.)

220px-Stanislaw_poniatowski_bacciarelli
M. Bacciarelli, Portret Stanisława Augusta Poniatowskiego (1786), Lwowska Galeria Sztuki

O tym, że wracający z Kaniowa – gdzie spotkał się z carycą Katarzyną II – król Stanisław August odwiedzi Kraków, wiedziano już od dawna. W pośpiechu przygotowano na przybycie monarchy zrujnowaną królewską rezydencję na Wawelu. Pracami remontowymi na pierwszym i drugim piętrze północnego skrzydła zamku kierował ks. kanonik Sebastian Sierakowski. Meble przywiózł z Warszawy królewski kamerdyner Ryx.

O resztę wyposażenia zadbali:  Antoni    Gruszecki,   superintendent, Wincenty Kowalski, klucznik zamku królewskiego, którzy zakupili między innymi: „stołków  drewnianych  ordynaryjnych  12  sztuk,  stół
w spiżarni z szufladami na leguminę 1 sztuka, galonu złotego wąskiego do tronu 31 łokci, frandzli szychowey do tronu 20 łokci, donic blaszanych 33 sztuki oraz urynałów szklanych białych 50 sztuk”.

1785
Plan Kołłątajowski Krakowa z 1785 roku

W sobotę 16 czerwca 1787 król Stanisław August Poniatowski opuścił Kościelniki,  gdzie gościł  go Eliasz Wodzicki, starosta krakowski następnie wyruszył w stronę Krakowa. Pierwsi powitali polskiego monarchę kazimierscy Żydzi, którzy wyszli na pola wsi Czyżyny jeszcze poprzedniego dnia i – jak  zapisano  „sabbas odprawiali w nocy na polu”.  Szli witać króla w wielkim porządku: „najprzód przed nimi na koniku drewnianym jechał ich błazen, potem szli ich muzykanci, za muzykantami małe żydy z proporcami, potem coraz starsi w latach, potem ich duchowni i starsi, każdy ich stan przedzielał baldach, których było sześć bardzo bogatych”. Niestety żydowski Lajkonik zaczął przed królem takie sztuki wyczyniać, iż koń królewski się spłoszył i przedstawiciele kahału wbrew swoim oczekiwaniom nie przywitali Stanisława Augusta przemową. Już po owym nieszczęsnym incydencie powitał monarchę wojewoda krakowski Piotr Małachowski, który towarzyszył królowi w dalszej drodze przez Dąbie  i   Kleparz   do   Barbakanu.  Tutaj,   zgodnie   ze   starą   tradycją
– wręczono  Stanisławowi  Augustowi s ymboliczne  klucze  do miasta,
a prezydent Józef Wytyszkiewicz wygłosił mowę. Wzdłuż trasy przejazdu króla przez miasto zgromadziły się tłumy mieszkańców, których wiwaty mieszały z dźwiękiem dzwonów krakowskich kościołów.

bez-nazwy-7-small
Wzgórze Wawelskie

Na Wawelskim Wzgórzu przed bramą katedry powitał monarchę biskup Krzysztof Szembek. Przeprowadzono króla procesyjnie przed główny ołtarz, gdzie ks. biskup sufragan Kazimierz Olechowski wygłosił mowę, w której między innymi padły takie oto słowa:  „Bazylika   ta   ma   tyle   związku   z   dziejami   narodu   polskiego,   tyle
z epokami pomyślności i różnych przypadków tej Monarchii, iż gdyby nie było pisanej historii krajów polskich, ściany i mury jej w większej części poznać by ja dały”. Po mszy w katedrze udał się król do zamku, gdzie na dziedzińcu oczekiwała go Ława Wyższa Prawa Magdeburskiego, w imieniu której wygłosił mowę Wojciech Mączyński. Po obiedzie monarcha, oprowadzany przez ks. kanonika Sebastiana Sierakowskiego, zwiedził zamek. Zainteresował go zwłaszcza kanał, którym konfederaci barscy weszli przed piętnastu laty na Wawel. Szczegółowych objaśnień udzielił królowi obecny wtedy na zamku Rajmund Korytowski, jeden z organizatorów zajęcia Wawelu, który wrócił do Krakowa po wieloletnim  pobycie  w  niewoli
rosyjskiej.

DSCN4480
Dziedziniec Collegium Maius

Następnego dnia była niedziela. Król wysłuchał w katedrze mszy świętej celebrowanej  przez  biskupa  Szembeka,
a później udzielił audiencji władzom wojewódzkim oraz przedstawicielom Uniwersytetu, wówczas nazywanego Szkołą Główną Koronną. Następnie poszedł pieszo do pałacu Wielopolskich, czyli dzisiejszego krakowskiego magistratu.

DSCN4474
Tablica na ścianie dziedzińca Collegium Maius upamiętniająca pobyt króla Stanisława Augusta Poniatowskiego w Krakowie

Piotr Małachowski Podją tam monarchę obiadem. Po powrocie na Wawel zwiedził Stanisław August katedrę oraz groby królewskie, w których oglądał między innymi ufundowany przez siebie sarkofag króla Jana III Sobieskiego

Według tradycji ostatni król polski w czasie tej wizyty wybrał sobie nawet miejsce, w którym miała stanąć jego trumna. Los zrządził jednak inaczej. Symboliczne szczątki Stanisława Augusta pochowano w symbolicznym grobowcu, w podziemiach pod warszawską katedrą. Na wybranym przez Stanisława Augusta miejscu stoi dziś sarkofag Tadeusza Kościuszki.

_n_kwbn
Sarkofag Tadeusza Kościuszki. Zdjęcie ze strony: www.katedra-wawelska.pl

W Krakowie przebywał król Stanisław August do 29 czerwca. Uczestniczył w tym czasie w uroczystościach organizowanych przez krakowskie Bractwo Kurkowe, zwiedzał zabytki Krakowa i Kazimierza oraz gmachy uniwersyteckie. Między innymi odwiedził Ogród Botaniczny i oglądał nowy, kamienny most na Prądniku. Zwiedził też zrujnowany dawny królewski pałac na Łobzowie, gdzie podobno kazał przekopać w celach badawczych znajdujący się tam kurhan nazywany Kopcem Esterki.

h_6
Kościół świętego Michała na Skałce. Miejsce śmierci świętego Stanisława Zdjęcie ze strony www.skalka.paulini.pl

Jednak najważniejszy moment królewskiej wizyty przypadł na czwartek 21 czerwca. Tego dnia Stanisław August odbył ekspiacyjną procesję z wawelskiej katedry do kościoła pod wezwaniem św. Michała na Skałce. Tego wymagał stary, wiele wieków liczący  zwyczaj.  Każdy  król  Polski
w przeddzień koronacji odbywał taką pielgrzymkę do miejsca, w którym według tradycji miał z ręki Bolesława Śmiałego zginąć św. Stanisław, biskup i przyszły patron Polski. Stanisław August – który koronował się w Warszawie – dopiero teraz, podczas królewskiej wizyty w Krakowie dopełnił obowiązku, który na monarchów nakładał „porządek koronacji”. Jeden ze współczesnych pamiętnikarzy zanotował, że zapewne król chciał przeprosić świętego Stanisława, lecz stało się to za późno. Wieczorem w piątek 29 czerwca opuścił król Kraków, aby udać się do Krzeszowic. Krakowianie długo wspominali tę wizytę. Opowiadano nawet, że przybyli z Podhala górale, już od kilkunastu lat cesarscy poddani, oświadczyli gotowość wypędzenia Austriaków, ale Stanisław August nie był dobrym adresatem takich propozycji.

                                                                                                            Michał Kozioł

Artykuł z książki „Czas upadku, czas postępu.
Okres stanisławowski 1764-1795” Kraków 2014