Spis treści
Młodzież ma głos - prace literackie
Page 2
Page 3
Page 4
Page 5
Page 6
Page 7
Page 8
Page 9
Page 10
Wszystkie strony

Prace literackie nadesłane na Małopolski Konkurs Patriotycznej Twórczości Plastycznej i Literackiej Młodzieży „Czy patriotyzm ma dzisiaj sens ?”

Anna Górecka,  Myślenice
******************************************
Patriotyzm?

Definicję tego słowa zapewne można interpretować na wiele sposobów, lecz dla każdego człowieka jest czymś innym. Jak wśród masy przeróżnych, często fałszywych informacji należy rozumieć pojęcie patriotyzmu? Jest to ideologia i postawa społeczno-polityczna, oparta na zasadach miłości do ojczyzny, własnego narodu, a także gotowości ponoszenia ofiar dla nich. Według Jana Pawła II : patriotyzm oznacza umiłowanie tego, co ojczyste: umiłowanie historii, tradycji, języka czy samego krajobrazu ojczystego. Jest to miłość, która obejmuje również dzieła rodaków i owoce ich geniuszu. Patriotyzm jako miłość ojczyzny, przyznaje wszystkim innym narodom takie samo prawo jak własnemu, zatem jest drogą do uporządkowanej miłości społecznej. "
„Obrona ojczyzny jest najświętszym obowiązkiem każdego obywatela". W myśl tych słów Konstytucji walczyli żołnierze na różnych frontach. Patriotyzmem odznaczył się Rejtan uwieczniony na obrazie Jana Matejki, który nie chciał dopuścić do rozbioru Polski, którą bardzo sobie ukochał.
Od dawna nurtowało mnie pytanie: Jak wygląda patriotyzm we współczesnym świecie? Ostatni artykuł czytany przeze mnie bardzo mnie zaskoczył. Zawierał on ich wypowiedzi na temat ojczyzny, szacunku, postawy wobec niej i patriotyzmu. Większość młodzieży nie widzi sensu bycia patriotą we współczesnym świecie. Uważają oni, że kraje europejskie przyjmą ich z otwartymi dłońmi. A Polska? To dno bez perspektyw na przyszłość. Oto zdanie pewnej gimnazjalistki: „Patriotyzm to idiotyzm. Politycy to wzory patriotów. Zamieszani w same afery i przekręty gospodarcze. Na szczęście są i tacy, którzy widzą sens bycia patriotą we współczesnym świecie, kochają Polskę, oddają jej hołd, są z niej dumni, między innymi z naszego papieża Polaka, naszej historii, odwagi, waleczności, wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, noblistów, osiągnięć sportowców i wielu innych rzeczy.
Wielu moich rówieśników dziwnie na mnie patrzy, ale uważam, że warto być patriotą, mimo iż nie niesie to żadnych korzyści materialnych. To ma sens. Bycie takim człowiekiem daje możliwość dumy ze swojej postawy i życia. Prawdą jest, że patriotą można być zawsze i wszędzie. Ale tego trzeba chcieć! Czym byłby kraj, gdyby niczego od nas nie wymagał? Na swój własny sposób w mojej małej ojczyźnie, którą są Myślenice, odznaczam się tą postawą. Nie przenoszę gór, nie walczę, nie biegam z karabinem w ręku... ale jestem patriotką. Od pierwszych lat nauki szkolnej uczestniczę w akademiach o charakterze patriotycznym Śpiew, wiersze, przedstawienia o moim ojczystym kraju na zawsze będą brzmieć w moich uszach, gdziekolwiek będę i cokolwiek będę robić. To daje taką wewnętrzną radość, powód do dumy… Bardzo lubię śpiewać hymn narodowy. To wspaniałe przeżycie stać na auli szkolnej i w rytm tej niezwykłej melodii wspominać historie naszego narodu. Zawsze oddaję odpowiedni hołd i szacunek godłu i fladze narodu polskiego. Odznaczam się także godną postawą podczas uroczystości państwowych. Kocham to robić, bo w zamian za to moją duszę napełnia radość, szczęście, taki wewnętrzny spokój... Szczycę się byciem uczennicą gimnazjum, które nosi imię wielkiego Polaka: Jana Pawła II. To szkoła, dla której tradycje i patriotyzm są podstawowymi wartościami.
Bycie patriotą we współczesnym świecie ma sens? Owszem. Świadczą o tym chociażby teksty rockowe. Każdy młody człowiek powinien pamiętać słowa z piosenki „Wychowanie" zespołu T. Love:
„ Ojczyznę kochać trzeba i szanować” czy O.S.T.R.: „Biorę co los da, życie made in Polska/ To jest moje miejsce bo kocham to miejsce / Kochana Polsko dzięki za mądrość choć idę pod prąd / Za ludźmi, którzy nazbyt zaufali pieniądzom / Hańbiąc Twoje godło na bankietach z pompą".
To miłe, że wśród tylu piosenek, rodzajów muzyki, wokalistów znajdzie się ktoś, kto śpiewa o ojczyźnie, o patriotyzmie, o Polsce...


Jan Lelito, Kraków
***************************************
Czy w dzisiejszych czasach bycie patriotą ma sens?
Czym jest patriotyzm doskonale wiemy. Wielu   z nas encyklopedyczną regułkę zna na pamięć i w każdej chwili jest gotowych wyrecytować ją jednym tchem. Jednak przytaczanie definicji po raz kolejny nie uczyni z nas większych patriotów, może natomiast wywołać refleksję, gdy bliżej przyjrzymy się sensowi jej zawartości. Wyniknie z niej, że nasze dowody miłości, szacunku i oddania ojczyźnie są znikome, a ostatnie przełożenie celów ważnych dla ojczyzny nad osobiste było tak dawno, że konkretne przykłady „wyleciały nam z głowy". Mam na myśli oczywiście zwykłych obywateli, nie pełniących funkcji państwowych; politycy, bowiem, jak każdy dobrze wie, są całym sercem oddani Matce - Polsce. Czy my jednak, lud prosty, powinniśmy być patriotami i czy ma to sens?
Pytanie o znaczenie danego działania jest tak naprawdę pytaniem o zysk wynikający z wzięcia w nim udziału. Bo gdy na przykład wstając rano z łóżka, mówię sobie: „Czy jest sens iść dziś znowu do szkoły?", to tak naprawdę pytam: „Czy to, że pójdę do szkoły przyniesie mi jakiś zysk?" (i choć najczęściej tego zysku nie widzę, idę). Jednak czy można zadawać takie pytanie, gdy na uwadze mam patriotyzm? Z definicji przecież wiem, ze to postawa bezinteresowna, a jedynym zyskiem powinna być siła i chwała ojczyzny.
Nikt nie powinien żądać od Polski nagród za własny patriotyzm, ponieważ jest on obywatelskim obowiązkiem każdego Polaka. Niestety spora część z rodaków tego nie rozumie, nie wie, lub nie chce wiedzieć. Wiele osób mówi, że to nie te czasy, że dziś w świecie wszelkich unii i paktów ludzie są obywatelami świata, a przynależność narodowa nie ma większego sensu. Szczególnie osoby młode nie przywiązują się do ojczyzny, traktując ją jedynie jako przystanek w drodze na szczyt swej kariery. Osoby te nie poznały trudów wojen i ciężkich okresów dla Polski, nie pamiętają, ile ich rodzice, dziadkowie i pradziadkowie musieli się namęczyć, aby oni mogli żyć w demokratycznej ojczyźnie. To, że są wolni od myślenia przeszłością i rozpamiętywania naszych klęsk i zwycięstw to chyba dobrze, powinni pamiętać jednak o historii i czerpać z niej wiedzę potrzebną do bycia prawdziwymi patriotami. Równie ważnym jest - a o czym chyba wciąż nie wszyscy wiedzą - aby nie słowa, lecz czyny świadczyły o umiłowaniu ojczyzny. Każdy dobrze zna tych „krzykaczy", którym „Polska", „Polacy" i „ojczyzna" nie schodzą z ust, którzy gdzie tylko mogą wciskają barwy narodowe, począwszy od kapeluszy, a na krawatach kończąc. Nie czyni ich to od większymi patriotami oddanymi ojczyźnie od przeciętnego Polaka.
Pomimo tego, że wiele osób nie uznaje się za patriotów, sądzę, że w każdym coś z nich jest. Ja sam się za takiego uważam, choć nie cechują mnie stricte słownikowe przymioty. Oczywiście miłuję i szanuję ojczyznę, nie poniosłem jednak w swym życiu dla niej żadnej specjalnie wielkiej ofiary (może po za pójściem z mamą do głosowania zamiast na lody). Nigdy także nie przekładałem celów ważnych dla ojczyzny nad osobiste, lub, co więcej, nie poświęcałem swego zdrowia dla jej obrony. Dwa ostatnie przykłady wiążą się jednak z brakiem sytuacji wymagających wyboru. Mimo to mogę stwierdzić z całym przekonaniem i pewnością, że nie pozwoliłbym sobie na drwinę lub oczernianie ojczyzny. Gdybym znalazł się w międzynarodowym towarzystwie i ktokolwiek zacząłby niechlubnie wyrażać o Polsce, zaraz mój uśpiony sarmacki duch stanowczo by temu się sprzeciwił. Sądzę, że podobnie zachowałaby się spora część mych rodaków, nawet tych uznających się za kosmopolitów.
Moja miłość do ojczyzny nie kończy się jednakże na obronie jej dobrego imienia. Nie wstydzę się własnej polskości i sądzę, że żaden Polak nie powinien. Sam będąc fanem piłki nożnej, myślę, że nic tak nie łączy i nie wzmaga w nas przynależności narodowej jak sport. Tysiące kibiców śpiewających hymn narodowy, powiewające wszędzie biało-czerwone flagi, okrzyki: „Polska, Polska"... Czy może być coś piękniejszego? Lub ceremonia wręczenia medali na igrzyskach olimpijskich i w tle brzmiący „Mazurek Dąbrowskiego". Łezka się w oku kręci, a po ciele przechodzą ciarki z dumy i wzruszenia.
Moja miłość do ojczyzny jest specyficzna, jednak na pewno szczera. Staram się być patriotą i ma to dla mnie sens, każdy jednak sam powinien się zastanowić czy w jego życiu jest miejsce na to uczucie. Bo w głębi duszy chyba każdy kocha Polskę i aby patriotyzm odżył, potrzeba jedynie impulsu. Może się nim stać wydarzenie wielkiej wagi, może też chwilowe uniesienie znacznie mniejszego kalibru. Kto wie, czy nie będzie nim kolejne referendum ogólnopaństwowe, następne wybory parlamentarne lub przymusowa emigracja za chlebem? Choć dla wielu będą to zapewne nadchodzące mistrzostwa świata w piłce nożnej.



Agnieszka Narewska, Kraków
***************************************
Kowalski codziennie wraca zmęczony z pracy i z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku zjada przygotowany przez żonę obiad. Popołudnie spędza wygodnie usadowiony przed szklanym ekranem z puszką piwa w ręku, zagrzewając polską reprezentację piłki nożnej donośnymi okrzykami euforii w przypadku zwycięstwa i nasyconymi rozpaczą w wypadku przegranej. Sumiennie wypełnia obowiązki obywatela zapisane w Konstytucji: przestrzega prawa Rzeczypospolitej Polski (art.83), a także nie uchyla się od ponoszenia ciężarów i świadczeń publicznych, w tym podatków (art. 84). Synowie Kowalskiego już w przedszkolu płynnie odpowiadali na pytania: „Kto ty jesteś?", „Jaki znak twój?", i „Gdzie ty mieszkasz?". Jak widać tak wczesne uświadamianie dzieciom ich narodowości przyniosło Kowalskiemu oczekiwane efekty - starszy syn jest dobrze zarabiającym lekarzem w Niemczech, a młodszy już niedługo osiedli się we Francji. Kowalski nie tylko troszczy się o dzieci, lecz także dba o poziom swojej wiedzy historycznej. Zapytany o podanie przykładów słynnych polskich patriotów, nie bez dumy wymienia: Czarnieckiego (bo bił Szwedów), Wiśniowieckego (bo bił Kozaków), Sobieskiego (bo bił Turków), Kościuszkę (bo walczył z zaborcami) i generała „Bora" Komorowskiego (bo organizował opór przeciwko Niemcom).
Kowalscy — a takich w polskim społeczeństwie pod dostatkiem — uważają się za gorących patriotów i manifestują swoją polskość nie tylko podczas świąt państwowych. Taki stan rzeczy jest spowodowany niezrozumieniem dwóch zasadniczych słów: patriotyzmu i ściśle z nim związanego pojęcia — ojczyzna.
Właśnie o niej niezwykle trafnie pisze współczesny poeta, Tadeusz Różewicz: „ojczyzna się śmieje na początku, ojczyzna jest blisko na wyciągniecie ręki, dopiero później rośnie krwawi boli".
Podobnie jest i z patriotyzmem. Jest on dziś pojęciem bardzo zdezawuowanym. Każdy Polak (także w przypadku antysemityzmu, tolerancji, czy komunizmu) uważa, że znaczenie tego słowa jest dla niego oczywiste (wynika chociażby z etymologii). Jednakże gdy przychodzi do jego zdefiniowania, widać jak diametralnie inaczej jest on pojmowany i rozumiany. To co jedni nazwą patriotyzmem, inni nazwą nacjonalizmem, szowinizmem czy ksenofobią, bądź określą to jeszcze inaczej."
Sprawą otwartą jest pytanie, czy patriotyzm w chwili pokoju i niepodległości ma sens, a jeśli ma to w jaki sposób w dzisiejszych czasach powinien się przejawiać i jaki zachowania należy uznać za patriotyczne, a jakim odmówić tego miana.
Według mnie patriotyzm jest dzisiaj słowem niemodnym, kojarzonym z historią, z zakurzonym wczoraj, nigdy nie z przyszłością, nigdy nie z tętniącym życiem dzisiaj. Już romantyczna tradycja powiązała patriotyzm z bohaterstwem na polu walki i z cierpieniem dla ojczyzny tak silnie, że pojęcia te nieomal utożsamiamy. Dzisiaj, kiedy w konstytucji zapisane jest, że „Polska nie prowadzi wojen zaczepnych (art. 116), a sojusznicy z NATO potrafią powstrzymać niemal każdego nieprzyjaciela przed zbrojna napaścią na Polskę, trudno o okazję do walki zbrojnej. Jak wyrazić więc swój patriotyzm, kiedy właściwie nie ma wrogów, tylko z każdym negocjuje się warunki przyjaźni”?
Współczesny człowiek postrzega miłość do kraju w sposób niezwykle konserwatywny i bardzo stereotypowy. Trudno nam jest zrozumieć, że patriotyzm uwzględnia wiele postaw i zachowań przyziemnych, codziennych, za które nie stawia się pomników. Bardzo pięknie ujął to Bolesław Prus: „Prawdziwy patriotyzm nie tylko polega na tym, ażeby kochać jakąś idealną ojczyznę, ale — ażeby kochać, badać, i pracować dla realnych składników tej ojczyzny, którymi są ziemia, społeczeństwo, ludzie i wszelkie ich bogactwo".
Podobnego zdania był Jan Paweł II: „człowiek swoją głębszą tożsamość ludzką łączy z przynależnością do narodu, swoją zaś pracę pojmuje także jako pomnażanie dobra wspólnego wypracowanego przez Jego rodaków, uświadamiając sobie przy tym, ze na tej drodze praca ta służy pomnażaniu dorobku całej rodziny ludzkiej, wszystkich ludzi żyjących na świecie".
W XXI wieku priorytetem dla osób, które chcą uważać się za synów i córki swojej matki - ojczyzny, musi być pamiętanie o dobru wspólnym. Wiążą się z tym różne obowiązki. By móc odpowiedzialnie myśleć o pracy innych, należy na początku zacząć dbać o właściwe ukształtowanie siebie samego. Czasy, gdy o bogactwie narodów decydowała zdobyta przez nie ziemia, terytorium już minęły. Teraz największym bogactwem każdego kraju są wykształceni obywatele. Dlatego też z dzisiejszym polskim patriotyzmem jest tak krucho. Przede wszystkim brak nam duchowej więzi z dziejami ojczystymi. Bo żeby czuć z czymś więź, trzeba to chociaż w minimalnym stopniu znać. A jak tu mówić o więziach z przeszłością skoro stan wiedzy historycznej wśród Polaków jest zatrważający?
Współczesny patriotyzm musi więc być umiejętnym łączeniem przeszłości z nowoczesnością, czego przykładem jest np. postawa jednego z bawarskich polityków - Stoibera, który w tradycyjnych, bawarskich, krótkich spodenkach chodzi z laptopem w ręce. Zmieniająca się sytuacja międzynarodowa, powstanie organizacji NATO czy Unii Europejskiej sprawia, że potrzeba dziś nowego patriotyzmu. „Dzisiaj ani szkoła (poza wyjątkami), a rzadko także dom, nie wychowuje i nie kształtuje młodych ludzi w duchu miłości do ojczyzny. W myśl zasad filozofii konsumpcjonizmu priorytetem jest sukces finansowy i jak największe gromadzenie dóbr".
I oczywiście nikt nie uważa, że taki stan rzeczy to coś złego. Przecież kraj wtedy jest szczęśliwy i bogaty, kiedy szczęśliwi i bogaci są jego obywatele. Takich kontrastowych przykładów rozumienia omawianego przeze mnie pojęcia jest w przeszłości Polski bardzo wiele. W naszej historii aż roi sic od przypadków wzajemnego zwalczania się patriotów, którzy dążyli do przeciwstawnych celów, ale w imię dobra ojczyzny. Józef Piłsudski byt bez wyplenia wielkim patriotą, ale nikt przecież nie odmówi patriotyzmu Romanowi Dmowskiemu lub Wincentemu Witosowi".
W dobie, w której liczy się tylko pogoń za sukcesem i pieniądzem ojczyzna, tradycja i patriotyzm są tylko zbędnym balastem i ciężarem. Już w XIX wieku poeta Artur Bartels pisał, iż patriotyzm nie ma jutra przed sobą. W połowie XX wieku powstał gombrowiczowski „Transatlantyk" , „który jest rozliczeniem z wpajanymi od dziecka ideami, patriotyzmem i poszanowaniem tradycji. Pojęciem najważniejszym staje się „synczyzna”. Patriotyzm jest odrzucany, gdyż jest wymagający, narzuca konkretne obowiązki.
Oprócz wiedzy historycznej na temat swojego kraju, w dobie wolnej konkurencji i szerokiej wymiany handlowej z innymi krajami patriota jest świadomym konsumentem - wie, że kupując polskie produkty wspiera polski przemysł i rolnictwo. Jest także druga strona medalu: producenci powinni pamiętać, że produkują dla swoich rodaków i należą się im produkty najwyższej jakości.
Patriotyzm jest odmianą miłości. Jakże uboga byłaby ta „co wprawia w ruch słońce i gwiazdy9, gdyby wyrażała się tylko w honorowych bójkach! Dziś nie ma już okazji ginąc za tę miłość z pieśnią na ustach. Wystarczy tylko kochać ojczyznę codziennością. Zakochanie od dojrzałej miłości można odróżnić po stosunku do braków i wad ukochanej osoby. Zakochany nie dostrzega niedoskonałości lub neguje ich istnienie, kochający dostrzega je i kocha pomimo nich. I tak też nacjonalista w ojczyźnie nie widzi wad, tylko same zalety, które stawiają ją ponad innymi krajami. Patriota widzi niedoskonałości i braki, jednak pomimo nich kocha swoją ojczyznę, szanując zarazem inne kraje i narody. Przecież nie tylko żołnierze tworzyli wielkość Rzeczypospolitej. Byli też: Kochanowski, Skarga, Mickiewicz, Sienkiewicz, Chopin, Paderewski, Sygietyński. Można i w historii Polski znaleźć wiele przykładów patriotów, którzy dla swej miłości do ojczyzny znaleźli inny wyraz niż władanie orężem.
„Pewien znany muzyk rozpoczynał swoje koncerty wbiegając z flagą narodowa kraju, w którym akurat występował i wszędzie wzbudzało w entuzjazm. A w Polsce? Pełną spokoju zadumę". W umyśle współczesnego Polaka barwy biel i czerwień kojarzone są głównie z krwią, która wsiąkła i użyźniła piękną, polską ziemię, ziemię - matkę w obronie której jej synowie nie zawahali się poświęcić życia. A ty? Myślisz o Ojczyźnie, o patriotyzmie? Ile te słowa są dla ciebie warte? Ile jesteś gotów dla nich poświęcić? Ile z siebie dać?


Aneta Przebinda, Kraków
***********************************
Czy bycie patriotą ma w dzisiejszych czasach sens?
Kocham Kraków. Kocham krakowski Rynek Główny, Wawel, bulwary wiślane. Kocham moją okolicę, widok z okna na rozłożystą wierzbę. Chętnie odwiedzam zagraniczne miasta, ale zawsze wracam do swojego „miejsca". Mówię „miejsca", a nie „kraju", ponieważ tak naprawdę, oprócz skromnego skrawka ziemi, nie jestem chyba przywiązana do reszty Polski. Odczuwam natomiast silną więź z Polakami. Jestem dumna z bycia Polką, kiedy Robert Korzeniowski jako pierwszy przekracza linię mety, gdy Otylia Jędrzejczak bije kolejny rekord w pływaniu. Cieszy mnie fakt, że Czesława Miłosza i Wisławę Szymborską uhonorowano Nagrodą Nobla, że podziwiany w innych krajach papież Jan Paweł II urodził się właśnie w Polsce. Ale chyba nie można poprzestać na dumie narodowej wywołanej dokonaniami innych ludzi. Dlatego zastanawiam się, czy byłabym zdolna sama poświęcić się dla ojczyzny. Nie mam możliwości tego sprawdzić, bo nikt obecnie nie zagraża granicom Polski, ani nie nastaje na życie jej mieszkańców. Natomiast nie ulega wątpliwości, że w przeszłości, w okresie wojen, patriotyczna postawa żołnierzy i cywilów odegrała ogromną rolę. Gdyby nie bohaterstwo Polaków w obronie ojczyzny, już dawno nie byłoby jej na mapie.
„Temperatura patriotyzmu spada, gdy nie ma zagrożenia z zewnątrz, i podnosi się, gdy państwo i naród znajdą się w niebezpieczeństwie - to zdanie przeczytałam niedawno w prasie i uważam, że świetnie opisuje to, jak w różnych okolicznościach zmienia się charakter patriotyzmu. Wydaje mi się, że dzisiaj, w obliczu braku fizycznego wroga, to pojęcie można rozpatrywać w kategoriach moralnych. Bycie dobrym obywatelem równa się byciu dobrym patriotą. Inaczej: jeśli przestrzegam prawa, płacę podatki, jestem uczciwa wobec innych ludzi i państwa, to działam na korzyść ojczyzny. Bo mój kraj to przede wszystkim ludzie mojej narodowości, a nie miejsce czy ziemia, którą on obejmuje!
Sądzę, że w niektórych zawodach bycie patriotą jest wręcz konieczne do prawidłowego spełniania swojej funkcji. Na pewno przedkładanie interesu ojczyzny nad własny powinno być priorytetem dla każdego polityka. Niestety, w praktyce rządzący, pod przykrywką działania na korzyść narodu, dążą tylko do tego, żeby wypchać własną kieszeń, a przy tym jak najdłużej utrzymać się przy władzy. Są jak „kupczykowie" z wiersza Jana Kasprowicza: „Licytujący się wzajem, //Kto Ją [słowo: Ojczyzna] najgłośniej wypowie”. Warto również, aby patriotami byli żołnierze, którym do spełnienia swojego obowiązku wobec kraju miłość do ojczyzny jest konieczna. Ich zadanie jest szczególnie trudne, bo muszą słuchać rozkazów, nawet jeżeli wydaje im się, że działają na niekorzyść ojczyzny. Sama zastanawiam się nad tym, co bym zrobiła gdyby kazano mi jechać w nie-swojej sprawie do Iraku. Z jednej strony to świetna okazja, aby Ameryka stała się naszym przyjacielem, z drugiej zaś giną całe wojska, Polska wydaje masę pieniędzy, które są przecież tak potrzebne na inne cele... Wydaje się, że złych stron jest więcej niż dobrych. Mimo to żołnierz musi słuchać.
Ostatnio usłyszałam z ust znajomego, że bycie wiernym ojczyźnie nie ma sensu. Że teraz należy dbać przede wszystkim o własny interes, bo inaczej nie da się przetrwać. Według mnie nie ma nic złego w tym, że dążę do swojego szczęścia, ale to nie do końca kłóci się z ideą wierności ojczyźnie. Postawy patriotyczne są bardzo pożądane w każdych czasach. Dlatego my „współcześni", także powinniśmy się nimi wykazywać. Bo patriotyzm jest jednym ze sposobów na polepszenie życia w Polsce. I wcale nie muszę umierać za ojczyznę. Jak słusznie podsumował Jan Nowak-Jeziorański: „Budując własne szczęście, budujemy siłę i pomyślność swego kraju.





Angelika Bardon, Dąbrowa Tarnowska
*****************************************************
Czy bycie patriotą ma dzisiaj sens?
Dwa lata temu bliska mi osoba wyemigrowała do USA. Kaśka to młoda kobieta po studiach. Nie mogła znaleźć pracy w Polsce, więc postanowiła wyjechać. Bardzo mi jej brakuje, ale z drugiej strony pocieszam się faktem, że jest tam szczęśliwa. Ta sytuacja sprawia jednak, że w moich myślach rodzą się wątpliwości, ponieważ wydaje mi się, że ona już nie wróci do Polski. Wielu jest teraz takich ludzi i nie wiadomo, jaki właściwie jest ich stosunek do ojczystego kraju. Sprawia to, że często zastanawiam się nad tym, jaka jest ich hierarchia wartości, ciekawi mnie, na którym miejscu stawiają oni patriotyzm w swoim życiu. Nie umiem powiedzieć, czy większość Polaków poświęciłaby się dla narodu w razie, gdyby zaszła taka potrzeba. Te wątpliwości nasuwają mi jedno pytanie. A mianowicie: czy patriotyzm w dzisiejszych czasach ma sens? Wydaje mi się, że tak. Więcej nawet, jest on bardzo potrzebny.
Moja babcia uważa, że bycie patriotą ma sens w dzisiejszych czasach chociażby dlatego, że miłując ojczyznę, okazujemy szacunek naszym bohaterom narodowym, którzy przecież przelewali krew walcząc o niepodległość kraju. Często słucham jej opowieści o tym, jak bronili oni naszej mowy ojczystej, tradycji, poglądów, przekonań i zgadzam się z nią, gdyż jestem zdania, że należy się tym ludziom poszanowanie. Myślę, że powinniśmy brać z nich przykład. Nasi przodkowie byli ludźmi, którzy nigdy się nie poddawali. Nawet jeśli nie wszystko wychodziło im tak jak powinno, to i tak nie dawali za wygraną. Mieli w sobie mnóstwo siły i odwagi. Ich wytrwałość w końcu została nagrodzona. Podarunkiem za poświęcenie w obronie narodu była wolna Polska. Musimy jednak pamiętać o tym, że zanim odzyskaliśmy niepodległość, to na ziemiach polskich działo się bardzo źle. Przez wiele lat z wrogami walczyli nie tylko dorośli, ale również młodzież i dzieci. Powstawały organizacje konspiracyjne, można było należeć do harcerstwa, które uczyło miłości do ojczyzny, kultywowało tradycje narodowe . W domach zawsze posługiwano się językiem ojczystym, a każdy człowiek był dla drugiego jak brat. Niepodległa ojczyzna była dla nich sprawą najwyższej wagi. Widać, że była ona priorytetem w ich życiu.
Dzisiaj niestety nie doceniamy tego, co mamy. Ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, jak ważne jest bycie niezależnym od nikogo. To, że żyjemy w wolnym kraju, zdaje się być dla nas czymś normalnym, niczym nadzwyczajnym. Gdybyśmy postępowali tak jak nasi przodkowie, to na pewno Polska nie byłaby teraz w takiej nieciekawej sytuacji. Życie milionów ludzi wyglądałoby inaczej, gdyby politycy mieli inny stosunek do patriotyzmu. Przecież świadczy to o miłości do ojczyzny. Czyżby nasi rządzący nie miłowali Polski? Dlaczego zamiast zajmować się sobą i własnymi sprawami, nie zaczną wyciągać oni naszego kraju z kryzysu, rozbudzać w społeczeństwie patriotyzmu i przekonywać, że bycie patriotą jest konieczne? Politycy nie powinni zachowywać się tak jak teraz. Przecież widzą, że wszystko zmierza w złym kierunku. Młodzi ludzie wyjeżdżają za granicę w poszukiwaniu lepszego życia, gdyż tu w Polsce nie mogą się spełnić zawodowo. W naszym kraju jest tak ogromne bezrobocie, że nawet nastolatki obawiają się o swoją przyszłość. Każdy boi się, że nawet jeśli skończy studia, to nie znajdzie pracy. Absolwenci szkół średnich zdający egzamin dojrzałości dochodzą do wniosku, że jeśli nie uda im się dostać na studia, to od razu wyjadą za granicę, gdyż wiedzą, że tam bez problemu znajdą pracę. Nasze władze powinny zrobić wszystko, aby temu zapobiec i zatrzymać młodych w kraju. Ludzie prawdopodobnie nie chcą opuszczać ojczyzny i tęsknią za nią, ale ta sytuacja zmusza ich do podejmowania takich decyzji.
Wydaje mi się, że politycy nie dopuszczają do siebie myśli, że Polska znowu może stracić niezależność. Co zrobią w sytuacji zagrożenia ? Wątpię w to, że ludzie chwycą za broń z własnej woli i bez przymusu. Kiedyś nie zastanawiano się nad tym, czy oddać życie za ojczyznę, czy nie, tylko po prostu szło się na wojnę i walczono. Dziś mało jest takich ludzi, a powinno być inaczej.
Jest tak chociażby dlatego, że jak już wcześniej wspomniałam, wielu ludzi musi emigrować. Jednak jest też ogromna część społeczeństwa, która nie czuje potrzeby obrony kraju. Nikt nie chce walczyć, każdy powtarza sobie: „ja nie muszę, przecież są inni". Myślę, że jest to spowodowane tym, że rzadko porusza się tą kwestię w szkołach i domach. Zbyt mało czasu poświęcamy na przemyślenia dotyczące minionych czasów, w szkołach uczniowie traktują lekcję historii jak przymus wkuwania na pamięć zupełnie niepotrzebnych informacji, a nie jako naukę na przyszłość, abyśmy umieli poradzić sobie z różnymi trudnymi sytuacjami, abyśmy nie popełniali błędów poprzedników. Również na lekcjach języka polskiego zbyt rzadko poruszany jest temat patriotyzmu i jego znaczenia. Dzieciom i młodzieży powinno być znane uczucie miłości do kraju. Należałoby wiedzieć, kim był Adam Mickiewicz, Henryk Sienkiewicz, Fryderyk Chopin czy wielu innych bohaterów narodowych np. Tadeusz Kościuszko, Józef Piłsudski, Romuald Traugutt, Józef Wybicki czy Henryk Sucharski, aby mieć się na kim wzorować w życiu, wiedzieć, co jest tak naprawdę ważne. Jeśli my, obywatele Polski, zapomnimy o naszej przeszłości i o naszych korzeniach, to nic już nas nie uratuje. Obawiam się, że niestety możemy kiedyś żałować, iż nie naprawiliśmy tego, co już od dłuższego czasu się psuje. Mam na myśli lekceważenie wielu naszych pięknych tradycji, wulgarne posługiwanie się ojczystą mową, nieuczęszczanie na lekcje historii i języka polskiego i niedocenianie poświecenia naszych bohaterów. Mam wrażenie, że powoli marnujemy nasz dorobek narodowy. Może nadejść taka chwila, w której okaże się, że zaprzepaściliśmy to, co wywalczyli nam nasi przodkowie. Powinniśmy jak najprędzej zabrać się do pracy i naprawić to, co jest nie takie jak trzeba. Do tego potrzebne jest nam pozytywne myślenie i świadomość, że patriotyzm jest ogromnie ważny w takiej sytuacji. Oprócz tego krajem powinni rządzić ludzie chcący dobra wszystkich ludzi, gdyż zgodność naszych poglądów z poglądami polityków też świadczy o kraju i wpływa na podejście ludzi do sytuacji w państwie.
Patriotyzm ma sens. I teraz, i kiedyś. Jeśli ktoś ma jeszcze jakieś wątpliwości, to powinien pomyśleć o przyszłości swoich dzieci. Może warto zastanowić się nad tym, jaki świat zastaną przyszłe pokolenia za trzydzieści lat.
Myślę, że przekonałam mojego czytelnika do tego, że patriotyzm ma sens w dzisiejszych czasach. Moim zdaniem musimy walczyć o swoje prawa i wzbudzać w ludziach miłość do ojczyzny. Jeśli rządzący nie umieją, bądź nie chcą dobra Polski i społeczeństwa, to przynamniej my powinniśmy zacząć ratować nasze państwo. A patriotyzm jest w tej sytuacji czynnikiem, który najwięcej może zdziałać.



Sabina Domagała, Kraków
*******************************************************
Czy bycie patriotą ma dzisiaj sens?            
To miejsce na mapie
tu gdzie kończy się papier
gdzie farba się zmywa
Polska się nazywa!
happysad ”To miejsce na mapie"
Czy bycie patriotą ma dzisiaj sens? A może powinnam zapytać - czy kiedykolwiek miało? Bo czy istnieje właściwie jakaś różnica między „dzisiaj" a „kiedykolwiek"? Utożsamianie się z własnym krajem, chęć uczynienia bądź utrzymania go suwerennym - to wartości ponadczasowe, a na patriotyzm jest tyle samo miejsca w Polsce zniewolonej co demokratycznej. W jego definicję nie są przecież wpisane wyrzeczenia i cierpienie, ale gotowość na ich nadejście, akceptacja tego, że kiedyś, być może, trzeba będzie wiele dla kraju poświęcić. Współczesny patriota nie musi co prawda ryzykować życia w imię ojczyzny, ale nie umniejsza to w niczym jego roli. Człowiek taki powinien być odpowiedzialnym obywatelem, akceptującym własną narodowość, choć wcale nie bezkrytycznym dla swojego kraju. Bo cała sztuka polega na tym, żeby wstydząc się za niektórych Polaków, nie wstydzić się bycia Polakiem.
Wróćmy jednak do sedna sprawy- „czy warto?". No właśnie... Jeśli spojrzymy na to z materialnego punktu widzenia, z całą pewnością nie. Patriotyzm, nawet w wolnym kraju, to raczej wyrzeczenia niż korzyści. Łatwiej przecież nie pójść na wybory, nie wpłacać do Skarbu Państwa należnych podatków czy nawet wyjechać z kraju. Ale mimo wszystko wielu ludzi, spośród polityków i zwykłych obywateli, czuje odpowiedzialność za własną ojczyznę. Nawet jeśli muszą zejść przez to z drogi szybkiej kariery i dużych pieniędzy, nie wahają się. Dlaczego? Dlaczego decydują się na takie, a przecież często znacznie, znacznie większe poświęcenia? Dlaczego przedkładają interes narodu nad swój własny? Myślę, że odpowiedzi na te pytania to klucz do zrozumienia czy, a jeśli tak to dlaczego, warto być patriotą.
Spróbujmy wcielić się na moment w powstańca, młodego człowieka, który dobrowolnie chwyta za broń. Co może tym zyskać? Zapewne pamięć i szacunek potomnych. Ale wszyscy przecież czujemy, że nie w tym rzecz. Że nikt nie poświęca życia dla chwały i splendoru, zwłaszcza jeśli nie będzie mógł ich przed śmiercią odebrać. Więc dlaczego to robi? Może inaczej nie potrafi? Szczęście ogółu, kraju w którym żyje, mogło stać się elementem jego osobistego szczęścia. Bierność wobec zniewolenia byłaby dla niego największą porażką, więc walczy, nawet jeśli wie, że nie ma szans odnieść zwycięstwa. Nie wygra dla kraju, ale wygra dla siebie. Spełni swoją powinność, jako Polak i człowiek. Materialnie wiele na tym straci, ale duchowo zyska.
Czy współczesne społeczeństwo byłoby gotowe do takich poświęceń? Zapewne nie. Ale mimo to nie uważam aby patriotyzm był dzisiaj zjawiskiem całkowicie wymarłym. Może to po prostu zbyt wielkie słowo w zliberalizowanym świecie, zwłaszcza, że za porównanie służy krwawa historia naszego kraju. Do wyrzeczeń i gotowości na najwyższe ryzyko trzeba dojść małymi krokami, które wielu z nas stawia każdego dnia. Tyle tylko, że bez motywacji, bez realnego zagrożenia, cały czas drepczemy w miejscu. Wierzę jednak w to, iż jeśli kiedykolwiek zajdzie taka potrzeba, staniemy na wysokości zadania i przedłużymy tradycję bohaterskich czynów naszych przodków. Tożsamość narodowa Polaków jest nadal bardzo silna, a życie w wolnym kraju to dla nas coś bezcennego. Poza tym własna ojczyzna i możliwość wpływania na jej losy, to niewątpliwie wielki komfort i przywilej, wciąż dla wielu nieosiągalny.
Opierając się na dotychczasowych wnioskach i przemyśleniach, mogę stwierdzić, że patriota to ktoś potrzebny także we współczesnym świecie. Uważam jednak, że każdy człowiek powinien szukać na to własnego sposobu. W przypadku Polski powinniśmy pamiętać, że w naszym kraju nie ma wyłączności na patriotyzm „Bóg, Honor, Ojczyzna". Jest wiele sposobów aby Polskę wspierać i promować. Do dzisiejszej młodzieży nie powinno się przykładać miary poprzednich pokoleń. Współczesność wymaga współczesnych metod przekazu, co potrafiła dostrzec m.in. punkowa(!) grupa Lao Che, która wydała w 2005 r. płytę pt. "Powstanie Warszawskie". Przekazuje w niej, w bardzo emocjonalny sposób, swój własny stosunek do tamtych wydarzeń, traktując je z należnym szacunkiem, ale i starając się wydobyć z nich coś więcej niż tylko sam tragizm. Bestialstwo kontra uniesienie młodzieńczej odwagi, przyjaźni, współistnienia w warunkach tak dalece ekstremalnych, że niemożliwych do pełnego odczucia przez nas - ludzi teraźniejszość .- tego doszukują się w walce o wolną stolicę muzycy. Może inni powinni wziąć z punkowców przykład? Choćby formuła klasycznych akademii, forsowana tak w szkołach, nie sprawdza się. Młodzi ludzie oczekują czegoś więcej niż tylko wyrecytowanych beznamiętnie wierszy i odśpiewanego hymnu. Przez otaczający nas świat jesteśmy przyzwyczajeni do wysokiej jakości tego, co wybieramy. Jeśli patriotyzm ma być atrakcyjny i modny, potrzebuje nowatorskich, ciekawych rozwiązań, które trafią do wielu ludzi w moim wieku. Jeśli patrioci będą stanowić tylko odsetek narodu, społeczeństwu nie przyniesie to przecież korzyści. W komercyjnym świecie miłość do ojczyzny stała się po części produktem, który trzeba jak najlepiej sprzedać. I choć to okrutne, to takie są prawa wolnego rynku, uczucia pojedynczego człowieka nie są tu ważne. Ale im więcej ludzi będzie się nawet w elementarny sposób utożsamiało z własnym krajem, choćby zostało to im wpojone przez reklamę, tym więcej z nich ma szansę na odkrycie prawdziwego, w pełni świadomego patriotyzmu. Pamiętajmy, że inwestować trzeba w młodych ludzi, a my nie przyjmiemy najprostszych, konwencjonalnych metod.
Bo przez nas, urodzonych wiele lat po wojnie, często także po zakończeniu obrad Okrągłego Stołu, historia postrzegana jest zupełnie inaczej. Nie ma wydarzeń, które stanowiłyby tabu. Pewne sprawy niezwykle bolesne dla poprzedniego pokolenia, nas już nie ranią, bo przecież nie dotyczą bezpośrednio. Osobiście jestem pełna szacunku dla losów naszego kraju, ale nie rozumiem i nie akceptuję podziałów, których przyczyny są odległe o dziesiątki lat. Nie powinniśmy zapominać o historii, ale po co przenosić dawne konflikty do teraźniejszości? Nie pomylmy patriotyzmu z brakiem obiektywizmu i ślepym zapatrzeniem na własny kraj. Czasem warto powiedzieć „przepraszam" i zamiast wracać wciąż do tego co było kiedyś, pomyśleć o tym, co jest teraz i co dopiero będzie.
Nie przejmuj się maleńka!
Poniosą Cię na rękach, w objęciach /... Możesz czuć się wielka... wielka!
happysad" „Ojczyzna"
Pisząc o patriotyzmie, trudno nie wspomnieć o jednej jeszcze związanej z nim kwestii. Nawet jeśli wszystko co napisałam wyżej jest błędem, jeśli w dzisiejszych czasach patrioci są przeżytkiem i nie są zwyczajnie potrzebni, to przecież nie wiemy w jakiej sytuacji znajdzie się nasz kraj za 50, 100 czy 200 lat. Każdy z nas chyba pragnie, aby jego dzieci żyły w kraju wolnym, suwerennym i przede wszystkim polskim. Kto więc je wychowa, przekaże im zapał i wiedzę konieczną do obrony ojczyzny, jeśli my wszyscy, żyjący współcześnie Polacy, zapomnimy o wartościach wpajanych nam przez naszych rodziców? Odpowiednie wychowanie od najmłodszych lat, autorytety w rodzinie i najbliższym otoczeniu, później wśród osób publicznych, to coś, co kształtuje kręgosłup moralny dziecka. W końcu nadejdzie moment, kiedy nie będzie on już podatny na naciski. Warto zadbać aby był wtedy prosty.
Jeśli wpiszemy w wyszukiwarce internetowej słowo „patriotyzm" znajdziemy głównie pełne rozżalenia komentarze na forach dyskusyjnych. Że to nie tak miało być, że mamy najgorszy rząd w historii, że nie poznają Polski. W wielu przypadkach trudno nie przyznać im racji, ale... No właśnie... Ale... ale jeśli popadniemy w rozpacz, to jak będzie wyglądała nasza ojczyzna za kilkadziesiąt lat? Co powiemy o niej swoim wnukom? Ciąży na nas, obywatelach Rzeczpospolitej Polskiej, duża odpowiedzialność. Choćby z tego powodu nie zapominajmy o swoich korzeniach, swojej dumie i tożsamości. Jesteśmy Polakami tak długo, jak długo tego chcemy i o tym pamiętamy. Powinniśmy zrobić wszystko żeby nigdy, nigdy nie przestać chcieć i nie zapomnieć. Powód jest prosty- mamy zbyt wiele do stracenia



Joanna Król, Dąbrowa Tarnowska
********************************************************
z   Patriotyzm. Dziś to tak niemodne słowo. Warto by przypomnieć, co ono znaczy. Szukając definicji patriotyzmu w słowniku wyrazów obcych i trudnych czytamy: „miłość do ojczyzny, wyrażająca się w gotowości pracy i poświęcenia dla niej". Taka sucha notka. Aby głębiej poznać jej znaczenie, należy przypomnieć sobie parę wydarzeń historycznych, także legendarnych. Najwcześniejszą patriotyczną legendą jest ta o księżniczce Wandzie, najprawdopodobniej wymyślona przez Wincentego Kadłubka. Wanda rządziła Polską po odsunięciu od władzy syna Kraka, splamionego zbrodnią bratobójstwa. W tamtych latach nasz kraj był najeżdżany i grabiony przez Niemców. Księżniczka dostała propozycję zaślubienia księcia niemieckiego, lecz się nie zgodziła. Wiedziała, bowiem, że jeżeli go poślubi, władzę nad państwem przejmie niepodzielnie on, i nie będzie przychylny dla prostego ludu. Książę usłyszawszy odmowę, wypowiedział nam wojnę. Wojska prowadzone przez mężną Wandę wygrały, niedoszły mąż popełnił samobójstwo na polu bitwy, przeklinając kobietę, złorzecząc jej i jej krajowi. Ludzie wtedy wierzyli w czary i groźby wypowiedziane tuż przed śmiercią. Księżniczka postanowiła poświęcić własne życie i by ratować kraj, rzuciła się w nurt Wisły. Ta legenda była wielokrotnie modyfikowana, ale jej sens zawsze pozostaje taki sam: poświęcenie siebie dla ojczyzny. Wanda żyła w czasach pogańskich, niestety wierzyła w to, że po śmierci niemiecki książę za sprawą tajemnych mocy zniszczy Polskę, więc wolała zginąć, niż mieć na sumieniu upadek rodzinnego domu. O patriotyzmie minionych pokoleń świadczą dobrze wszystkim znane wydarzenia, które przeszły do historii: powstanie kościuszkowskie, styczniowe, listopadowe... Oddało w nich życie wielu ludzi, dla których ojczyzna była najważniejsza. Patriotyzm był ogromnie ważny w dawnych czasach, ale nie odnosi się tylko do nich, on istnieje cały czas( można nawet powiedzieć, że był, jest i będzie).Warto zadać sobie pytanie, czy współcześni Polacy to patrioci? Każdy człowiek jest inny, ale większość z nas w jakiś sposób przynależy do różnych grup, nawet, jeżeli wydaje nam się, że jesteśmy osobnym bytem, i ani my nie mamy wpływu na innych, ani inni na nas. Więc jeżeli mam napisać o stosunku ludzi do patriotyzmu, muszę (!) podzielić ich na grupy. Zacznę od ludzi, których nazwałam dwulicowymi tchórzami. Głoszą oni, że są patriotami i kochają kraj – większość z nich nie jest w tym jednak szczera, zależy im tylko na pieniądzach i swojej pozycji, cały czas kłamią i oszukują innych, zdarza się im czasem powiedzieć prawdę, ale to rzadko. Żyją w ciągłym stresie, bojąc się, że ktoś się dowie o ich nieczystych zagraniach. Wmawiają sobie i swoim znajomym, że są bardzo chorzy (i muszą dostać wysoką rentę! Bo umrą!). Tacy ludzie to egoiści, na pozór mili i uprzejmi, w środku złośliwi i nie myślący o niczym oprócz własnej wygody. Oni na pewno nie wierzą w swoją ojczyznę, ich wręcz nie obchodzi, co się z nią dzieje, byleby tylko było im dobrze. To na pewno nie patrioci. Inną grupą mogą być osoby, które przedstawiają naprawdę wysoki poziom miłości do kraju, są to zwykle ludzie starsi, którzy wiele przeszli. Przelewali krew za Polskę i chcieliby należnego szacunku dla niej, dlatego wpajają (i wpajali) patriotyzm swoim dzieciom i wnukom, którzy zapewne przejęli choć troszkę odwagi od nich i nie żartują z kraju. Do nich nie mam żadnych zastrzeżeń. Następna grupa to ludzie, którzy wierzą w ojczyznę nie dlatego, że mają z tego jakieś korzyści, ale z czystej miłości do niej. Ojczyzna jest jak matka, a obywatele to jej dzieci, które kocha bez względu na wszystko. To porównanie może nie jest zbyt oryginalne, ale chodzi mi o to, że prawdziwa ojczyzna jest w nas. Mikołaj Rej powiedział: „Polacy nie gęsi i swój język mają". Ten cytat rozumiem jako dopełnienie powyższej myśli, dopóki wierzymy w kraj (i mamy w sobie jego cząstkę, mówimy ojczystym językiem), dopóty będzie on istniał. „Naród żyje, póki jego język żyje" – pisał Norwid. Zastanawiając się głębiej nad patriotyzmem, doszłam do wniosku, że w różnych sytuacjach i w różnych momentach dziejowych patriotyzm jest inny, np. podczas zaborów patriotą był człowiek, który walczył i domagał się wolności. A teraz? Jaki jest patriota w naszych czasach? Czym się charakteryzuje? W czym jest odmienny od innych współobywateli? Prowadzi życie jak każdy normalny człowiek. Wierzy, że w jego kraju w końcu będzie lepiej. Bolesław Prus powiedział „Prawdziwy patriotyzm nie tylko polega na tym, ażeby kochać jakąś idealną ojczyznę, ale żeby kochać, badać i pracować dla realnych składników tej ojczyzny, którymi są ziemia, społeczeństwo, ludzie i wszelkie ich bogactwa." Wyraża się to choćby w najprostszych czynnościach takich jak kupowanie krajowych produktów czy wyrzucanie śmieci do kosza, a nie naokoło siebie. Rzetelna praca to również przejaw patriotyzmu. Współczesny patriota nie wyjeżdża do pracy za granicę i namawia innych, by zostali ( jest taki żart: w pogoni za pracą wiele osób wyjechało z kraju, oblicza się, że za pięć lat zostanie tu tylko dziesięć osób. Ostatni gasi światło!).Bardzo istotną rzeczą jest rzetelna znajomość historii, języka ojczystego i szacunek dla symboli narodowych. Patriotami byli Jan III Sobieski, Tadeusz Rejtan, Tadeusz Kościuszko, Romuald Traugutt, Józef Haller, Józef Piłsudski, Zawisza Czarny. Ludzie tak różni, jak różne były epoki, w których przyszło im żyć. Łączy ich wielkość charakterów i czynów. Jednakże obok bohaterów narodowych są też potrzebni cisi bohaterowie dnia codziennego, którzy bez wzniosłych uzasadnień robią to, co do nich należy. To właśnie tacy prości ludzie budują wielkie postawy patriotyczne. Miłość do ojczyzny daje nam poczucie odrębności od innych narodów (bez rasizmu czy nietolerancji), człowiek będący patriotą ma wewnętrzną satysfakcję z tego, że nim jest, czuje się potrzebny ojczyźnie. Warto być patriotą z powodu samego nim bycia. Poza tym, jak powiedział Cyprian Kamil Norwid „ojczyzna to wielki zbiorowy obowiązek". Nie zapominajmy o nim pośród własnych, codziennych, mniejszych i większych obowiązków.

Urszula Mucharska, Kraków
**********************************
Dla mnie odpowiedź na to pytanie jest oczywista. Tak, ma sens. Jednak nie wiem czy potrafiłabym tak na to patrzeć, gdyby nie mój najukochańszy pradziadziuś Franciszek. To właśnie on nauczył mnie szacunku i miłości do Polski. Dziadziuś mieszkał w górach, w malowniczej miejscowości Mszana Dolna. Starałam się odwiedzać go jak najczęściej. Uwielbiałam z nim przebywać i słuchać jego opowieści. Dziadziuś przed wojną uczył się w dobrej szkole i osiągał same sukcesy. Był ambitny jak mało kto. Miał marzenia i życiowe cele, do których zrealizowania wytrwale dążył. Nigdy się nie poddawał. Zawsze podkreślał, że jest dumny z tego, iż jest Polakiem. Był także artystą. Kochał sztukę i poezję. Pisał wiersze i grał w sztukach teatralnych. Chodził z głową w chmurach. Dostrzegał piękno, obok którego inni przechodzili obojętnie. Wszystko go cieszyło i dziękował Bogu za każdy dzień. Miał wielu przyjaciół i wspaniałą dziewczynę Marysię, którą kochał do szaleństwa. Jednak kiedy wybuchła wojna, wiele się zmieniło. Zniknęły cele i plany. Pojawił się strach, przerażenie i niepewność. Dziadziuś opowiadał, że było mu bardzo ciężko. Bał się o swoich najbliższych i o to, co przyniesie kolejny dzień. Jednak wiedział, że nie może się poddać i zrezygnować z tego, co kocha najbardziej. Musiał walczyć o swoją ukochaną ojczyznę. Codziennie modlił się o przetrwanie i o koniec tej strasznej wojny. Nie potrafił pojąć, dlaczego na świecie jest tyle zła i zawiści. Malutkie dzieci chodziły głodne, codziennie traciły swoich rodziców. Wtedy również zmarł ojciec mojego pradziadzia. Był bardzo chory, a brakowało lekarstw.Każdy dzień był walką, w której ginęli niewinni i bezbronni ludzie. Niemcy nie znali takiego słowa jak litość. Ręka im nawet nie drgnęła, kiedy mieli zabić człowieka błagającego o życie. Nie obchodziło ich to, że w domu czeka na niego rodzina. Ich nic nie obchodziło. Zabijanie było dla nich normalne. Dziadziuś ze łzami w oczach opowiedział mi, jak pewnego dnia żołnierz niemiecki zastrzelił jego najlepszego przyjaciela Władka. Marysia wtedy nie wytrzymała i krzyknęła, że Bóg im nie wybaczy. Oficer kazał też ją rozstrzelać. W jeden dzień dziadziuś stracił dwie najbliższe mu osoby. Kiedy mówił mi, jak Marysia umierała na jego rękach, też nie potrafił wstrzymać łez. Powiedział, że to może wydać mi się nieprawdopodobne, ale on do dziś ją kocha i to ona była jego jedyną i najprawdziwszą miłością zdarzającą się raz w życiu. Dziadzio był w trzech obozach koncentracyjnych: Dachau, Mauthausen i w Gusen. Był bity, poniżany, zmuszany do ciężkiej pracy. Panowały tam straszne warunki. Był z dala od najbliższych i nie wiedział, co się u nich dzieje. Choć często przychodziły czarne myśli, momenty zwątpienia, kiedy codziennie widział tyle cierpienia, bólu i łez, starał się przezwyciężać lęk. W miarę możliwości pomagał innym. W ukryciu pisał wiersze oraz pamiętnik. W obozach zawarł nowe przyjaźnie. Dopóki był na siłach, zawsze 5 maja przyjeżdżał na krajowe, koleżeńskie spotkanie byłych więźniów obozu koncentracyjnego w Gusen. Uroczystość ta zawsze zaczynała się o godzinie siedemnastej, czyli o tej, o której otworzono bramę. Dziadziuś zawsze mi powtarzał, że o życiu w obozie nic nie może powiedzieć ten, kto tam nie był, ponieważ nie zdaje sobie nawet sprawy jakie piekło tam było. Stwierdził, że nie przetrwałby, gdyby nie jego wiara i nieustanne modlitwy. Zawsze, kiedy opowiadał mi o tych przeraźliwych czasach, miał takie niezwykłe światełko w oczach. Czasami, powracając do tamtych zdarzeń, płakał, niektóre wspomnienia były naprawdę bolesne, aczkolwiek mówił o tym w sposób piękny. Zawsze był gotów umrzeć za swoją ojczyznę, którą kochał całym sercem i duszą. Mimo iż w obozach komendanci powtarzali „Tu są żywi, ale już umarli" – on przeżył. Wyszedł z tej okrutnej wojny cało, z głową wysoko podniesioną. Mój pradziadziuś zmarł dwa lata temu. Bardzo przeżyłam jego śmierć. Byłam do niego mocno przywiązana i bardzo go kochałam. Brakuje mi go, ale wiem, że on jest już szczęśliwy, że patrzy na mnie z góry, a jego anioł nad nami czuwa. Pozostawił we mnie coś cennego i niezwykłego. Tak wiele mnie nauczył. Dzięki niemu Polska ma dla mnie tak duże znaczenie. Mam szacunek do symboli narodowych. I jestem dumna z tego, że tu mieszkam. Jestem mu za to dozgonnie wdzięczna. Myślę, że niestety bardzo mało ludzi, szczególnie młodych, podziela moje zdanie. Pewnie niektórzy nawet się nad tym nie zastanawiają. To takie przykre i smutne. Być może dla osób w moim wieku powiedzenie „Kocham Polskę" byłoby śmieszne i dziwne. A moim zdaniem to właśnie oni mogą być śmieszni. Śmieją się z cudzych poglądów, a sami nie mają swoich i własnego zdania. Zatapiają się w tłumie identycznych ludzi. Myślą, że są kimś wyjątkowym, a tak naprawdę kompletnie niczym się nie wyróżniają. Nie doceniają, że dzięki ludziom walczącym w wojnie żyjemy teraz w niepodległej Polsce. Ci ludzie przepłacili za to swoim zdrowiem, cierpieniem, kalectwem, czasem nawet i życiem. Uważam, że każdy człowiek jest inny i wyjątkowy. W każdym można znaleźć coś dobrego i niepowtarzalnego. Dlaczego więc ludzie ciągle upodabniają się do innych? Nie wiedzą, kim mogą być, a chyba najprościej jest być po prostu sobą. Powinniśmy każdego dnia odnajdywać się na nowo i pamiętać o swojej wartości, mieć autorytet godny naśladowania. Doskonałym przykładem autorytetu może być Ojciec Święty Jan Paweł II. Z niego powinniśmy brać przykład. Był niesamowitym człowiekiem i wielkim patriotą. Mimo, że był daleko stąd, zawsze pamiętał, że to tu, w Polsce, jest jego dom i że to tu się urodził. Nigdy się tego nie wstydził, wręcz przeciwnie, był z tego dumny. Starajmy się być trochę lepsi. Dawajmy dobry przykład innym. Reprezentujmy godnie nasz kraj. Tak niewiele to nas kosztuje. Kierujmy się w życiu prawdziwymi wartościami. Nigdy nie zapominajmy, że to ta sama Polska, o którą w wojnie walczyli nasi krewni. Kochajmy ją tak samo, jak oni ją kochali. Dbajmy o jej dobre imię. Doceńmy poświęcenie tamtych ludzi. I nie niszczmy tego, co oni stworzyli. Często nie przywiązujemy większej wagi do świąt narodowych. Wielu nawet nie zna historii swojego kraju. Tak przecież nie powinno być. Dzień 11 listopada nie może być dla nas jakimś tam świętem, kiedy mamy wolne od pracy czy szkoły. To jest najważniejsze święto narodowe wiążące się z odzyskaniem niepodległości po 123 latach zaborów. Bądźmy tego świadomi. Czytajmy, interesujmy się, dzielmy się naszą wiedzą. Historia Polski jest bardzo trudna, ale warto ją poznać. Niestety, można zauważyć, że zanikają niektóre polskie tradycje i obyczaje. Chcemy być nowocześni i dorównać innym. Coraz mniej ludzi interesuje się sztuką, bądź czyta wiersze. Przestajemy być wrażliwi na prawdziwe piękno. Zamiast wyjść do teatru na dobry spektakl wolimy usiąść przed telewizorem i obejrzeć zazwyczaj głupi film. Uważamy, że poezja nie jest dla nas i sięgamy po kolorowe czasopisma. Polskie tradycje zawsze nas wyróżniały. Więc po co zastępować je czymś innym? Szanujmy się nawzajem. Kochajmy nasze rodziny. Niech miłość zawsze będzie dla nas najwyższym dobrem i stawiajmy ją na pierwszym miejscu. Bądźmy dobrymi obywatelami Polski i zróbmy dla niej jak najwięcej. Ciągle tylko krytykujemy, a sami nie przykładamy się do tego, aby coś zmieniło się na lepsze. Od nas bardzo dużo zależy. Kocham moją ojczyznę. I bardzo się cieszę, że tu mieszkam. W przyszłości chcę się kształcić, pójść na wymarzone studia, założyć rodzinę i godnie reprezentować swój kraj. Na dzień dzisiejszy mogę powiedzieć, że nie wyjadę za granicę, tylko tu postaram się znaleźć dobrą i satysfakcjonującą pracę, w której będę się spełniać. To tu jest mój prawdziwy dom. Tutaj się urodziłam i tutaj chciałabym już zostać.







Klaudia Pałka, Nowa Góra
*****************************************
Dzień w dzień to samo... Budzę się, wstaję z łóżka, idę śpiąca do szkoły, zaś rodzice wybierają się do pracy… Na lekcjach oczywiście nic się nie dzieje; ciągła nauka. Czasami mam już dosyć... Nadchodzi lekcja WOS-u. Pani wymawia słowa „Bóg, Honor, Ojczyzna"–dla przeciętnego człowieka słowa nic szczególnego nie znaczące. Dla mnie? Hmmm... To nie są zwykłe słowa – to motto polskiego patriotyzmu! Pada pytanie: „Czy bycie patriotą we współczesnym świecie ma sens?". W tym momencie zastanawiam się tylko nad tym.
„ Tym się tylko żyje,
Za co się umiera"
Kazimierz Wierzyński
„Wstążka z Warszawianki" w: Ilustrowany Kurier Codzienny z dnia 27 sierpnia 1939r
Czytając ten cytat zastanawiam się w wielkim skupieniu, co jego autor chciał nam przekazać... Często wspominam ludzi, którzy na walce, cierpieniu, oddaniu zakończyli swój pobyt na tym świecie i wstąpili w nowy, nieznany „rozdział”. Spójrzmy na Polskę przez pryzmat ostatnich wieków. Tak wielu ludzi zginęło w obronie naszej ojczyzny, naszej Polski! Ogromna ilość żołnierzy straciła życie w zawziętych i krwawych walkach, m.in. w bitwie pod Grunwaldem, obronie Westerplatte czy bitwie pod Monte Cassino. Oglądając obrazy Wojciecha Kossaka przedstawiające bitwy, próbuję wczuć się w rolę uczestników wojen. Ich miłość do ojczyzny musiała być tak wielka... Będąc we Wrocławiu, oglądałam Panoramę Racławicką. Czułam się wtedy jak żołnierz idący na wojnę, wierzący w potęgę swojego narodu… Wydaje mi się, że mało jest osób takich jak ja... Ludzie z rzadka wgłębiają się w przeszłość swego kraju, „bo po co". Uważają, że „Nasz kraj jest niepodległy, nikt nam go nie odbierze". A co z „piękną śmiercią" za ojczyznę?
Kilka dni temu jadąc przez Kraków zauważyłam tablicę, na której było uwiecznionych wiele imion i nazwisk. Poniżej spostrzegłam napis: „Oddali swe życie za Ojczyznę! Złóżmy im hołd...". Boże! Doceńmy tych patriotów, którzy poświęcili się dla kraju; w końcu nie wiedzieli, jak potoczą się dalsze wydarzenia związane z naszym państwem, nie wiedzieli czy Polska będzie Polską, czy przyszłe pokolenie będzie bezpieczne i wolne... Czy ludzie wpadają w refleksję myśląc o tysiącach ludzi w dziejach naszego kraju, którzy zginęli, bo miłowali Polskę? Byli gotowi do poświęcenia się dla własnego narodu! Dlaczego teraz tak trudno nam znaleźć patriotę na ulicy?! Sądzę, że ludzie na co dzień nie zastanawiają się nad takimi pojęciami jak „patriota" czy „Ojczyzna". Mają inne zajęcia, a zarazem zdewastowane światopoglądy o Polsce, naszej Ojczyźnie. Inni zaś chcą na nich wymusić jakąś patriotyczną postawę?!
Czemu tak jest? Nie potrafię patrzeć na takich ludzi... Chcę być patriotką i nią jestem! Bo przecież nasza ojczyzna jest wspaniała... Z patriotyzmem mogę się spotkać tam, gdzie człowiek poświęca się dla dobra obecnego i przyszłego pokolenia. Więc dzięki polskiej literaturze (od samego początku wyrażającej troskę o losy ojczyzny), którą zachwycam się wolnymi wieczorami, tworzę wzorce prawdziwego patrioty i obywatela. Czytanie sprawia mi prawdziwą przyjemność. Uwielbiam to. Przed snem często czuję chęć sięgnięcia po dzieła znanych pisarzy. Czytając, dostrzegam tak wielu patriotów, wielu bohaterów kochających ojczyznę... Chciałabym dostrzegać ich także w życiu codziennym.
Budząc się w weekend, przypomniałam sobie, że muszę nauczyć się na pamięć wiersza na język polski. Rany... Tak bardzo mi się nie chciało! No ale pomyślałam, iż może dzięki niemu coś nowego sobie uświadomię... Po przeczytaniu tytułu od razu poczułam ten patriotyczny nastrój... „Hymn do miłości ojczyzny" Ignacego Krasickiego... Po kilkunastu minutach zaczęłam powoli recytować ten jakże piękny i dający do myślenia wiersz:
„Święta miłości kochanej ojczyzny,
Czują cię tylko umysły poczciwe!
Dla ciebie zjadłe smakują trucizny
Dla ciebie więzy, pęta niezelżywe.
Kształcisz kalectwo przez chwalebne blizny
Gnieździsz w umyśle rozkosze prawdziwe,
Byle cię można wspomóc, byle wspierać,
Nie żal żyć w nędzy, nie żal i umierać! "
Wiedziałam, że dzięki niemu dowiem się czegoś nowego... Uważam, iż każdy z nas powinien czcić i kochać „ziemię swoich ojców".
Pomyślmy o innych państwach... W stosunku do nich nie czujemy tego samego co do Polski. Chyba każdy z nas czuje sentyment do naszej Ojczyzny. Wydaje mi się, że Bóg chciał, żebyśmy zamieszkali na tej ziemi, więc doceńmy to i pokażmy, że warto być patriotą i nasza polska narodowość nie jest wstydem tylko wprost przeciwnie! W końcu nie po to nasi przodkowie płacili własną krwią za każdy kawałek polskiej ziemi, żebyśmy teraz czuli się „obywatelami świata".
Czuję tak wielką miłość do swojej ojczyzny... Na lekcjach historii poznając losy naszego kraju, słuchając patriotycznych pieśni na szkolnych przedstawieniach, patrząc na symbole narodowe ukazujące się w czasie świąt narodowych poznajemy nasz kraj- nie od zwykłej strony- od strony wiary, cierpienia, nadziei na lepsze jutro...
Hmm... A co się dzieje, jeśli w ludziach brakuje patriotycznych postaw? Wydaje mi się, iż musimy się liczyć z różnego rodzaju negatywnymi skutkami, zwłaszcza jeśli chodzi
o życie społeczne czy polityczne. Jednym z przykładów jest prawdopodobnie brak szacunku
i czci do ludzi naszego pochodzenia. Pomyślmy sami! Człowiek, który nie wykazuje w sobie patriotyzmu przed niczym ani nikim nie odpowiada, tak więc nie dba o swoje dobre imię i nie troszczy się ani o swoją przeszłość, ani o przyszłość społeczną, co znowu wiążę się z kolejnymi konsekwencjami! Przypomnijmy sobie wydarzenia związane z Układem Warszawskim. U źródeł tej umowy tkwił brak patriotyzmu, ze względu na godzenie się Polaków na to, przez co w razie wojny mogłyby zniknąć z powierzchni 43 miasta polskie i zginąć miliony Polaków. Dlatego powinniśmy zadbać o patriotyczne wychowanie młodzieży, a zresztą i całego społeczeństwa! Chyba każdy z nas tak uważa! Bo przecież ludzie, którzy są wrogami patriotyzmu czynią zło nie tylko rodzinie i Bogu, ale również sobie...
Zdarza się, że wiersz potrafi mnie bardzo poruszyć. Jednym z takich wierszy jest „Gawęda o miłości ziemi ojczystej" Wisławy Szymborskiej:
„(...)Ziemio ojczysta ziemio jasna
Nie będę powalonym drzewem
Codziennie mocniej w ciebie wrastam
radością smutkiem duszą gniewem
Nie będę jak zerwana nić Odrzucam pusto brzmiące słowa
można nie kochać cię i żyć ale nie można owocować(...) ".
Za każdym razem gdy go czytam zauważam, że nie można żyć w kraju i być nieczułym na jego problemy, bo wówczas jesteśmy jak drzewo bez korzeni, które za płytko wrosło w ziemię ojczystą.
Los Polski jest w naszych rękach – rękach młodzieży, młodego pokolenia... Urodziliśmy się w niepodległym państwie, lecz pamiętajmy o krwawej historii naszego kraju... W tragicznej historii Polski wiele jest przykładów bohaterskich zrywów narodu polskiego do walki o wolność i niepodległość.
W życiu człowieka patriotyzm powinien być jedną z najważniejszych wartości. 123 lata zaborów, okupacja hitlerowska a także 45 lat PRL-u były dla nas ciężkimi czasami... Ale pomyślmy o działaniach zmierzających do odzyskania Ojczyzny! Na lekcjach historii zetknęłam się z poezją Krzysztofa Kamila Baczyńskiego tworzącego w czasie II wojny światowej, który w wielu opiniach przyrównywany był do narodowych wieszczów. Zginął w czasie powstania warszawskiego jako żołnierz batalionu "Parasol" Armii Krajowej. Gdy przeczytałam jeden z jego wojennych wierszy próbowałam wczuć się w rolę „Krzysia"... Niestety przeżyć, które mu towarzyszyły w czasie krwawych wojen, nie mogę sobie wyobrazić...
Czy bycie patriotą jest takie trudne? Taka osoba po prostu kocha swoją Ojczyznę i jest w stanie dla niej poświęcić swoje życie. Rozumie potrzeby jej mieszkańców, jej historię i stara się aktywnie uczestniczyć w jej rozwoju, traktując to działanie, jako służbę dla niej. Doskonale  rozpoznaje zagrożenia dla jej bytu. Zależy mu na rozwoju kulturalnym i oświatowym społeczeństwa. Zapewne bardzo boli go wszelka niesprawiedliwość społeczna, a szczególnie, gdy krajem rządzi nieodpowiedzialny rząd, odpowiedzialny za prześladowanie, torturowanie i mordowanie niewinnych. Gdyby tylko ludzie chcieli być patriotami, to bez problemu by im się to udało, "bo chcieć to móc". Niestety chaos, o którym się mówi w mediach, nie jest spowodowany naszymi rządzącymi,  tylko ludźmi, którzy ich wybierają.
W kolejnym dniu, gdy zastanawiałam się  nad sensem bycia patriotą, zobaczyłam w telewizji wywiad z Tadeuszem Różewiczem na temat patriotyzmu. Dzięki niemu dużo sobie uświadomiłam. Wspomniał on o swoim wierszu, w którym można ujrzeć oblicze ojczyzny, naszej Ojczyzny...
(...)Na Początku Ojczyzna
Jest Blisko,
Na Wyciągnięcie Ręki.
Dopiero Później Rośnie,
Krwawi
Sprawdzając ubiegłoroczną ankietę z naszej szkoły na temat patriotyzmu, byłam mile zaskoczona. Około 80% uważało się za patriotów! Ale czy wszyscy wiedzieli, co się kryje za tym pojęciem? Aby móc powiedzieć o sobie "jestem prawdziwym patriotą", we współczesnym świecie należy spełniać wiele warunków! Nie tylko trzeba być silnie związanym uczuciowo z państwem... Należy oczywiście dbać o symbole narodowe. Postawa i wygląd także odgrywa duże znaczenie- jeśli kocha się swoją ojczyznę i nie oszukuje się jej, to człowiek może uznać się za patriotę. Dbałość o środowisko naturalne chyba także powinno mieścić się w szerokich ramach tego pojęcia. Ludzie nie zdają sobie nawet sprawy, że w życiu codziennym wykazują postawę umiłowania ojczyzny - lub wprost przeciwnie-antypatriotyczną... Mogłabym wymieniać wiele warunków bycia doskonałym obywatelem-ale czy to ma sens? Raczej nie, bo i tak każdy wie, co w danej osobie jest wzorem do naśladowania. A z wadami trzeba walczyć... A przecież we współczesnej Polsce nie trudno być patriotą! Polska nie jest pod zaborami- jest krajem wolnym, nie prowadzącym żadnych wojen. Według raportów ONZ pod względem poziomu życia jesteśmy w pierwszej czterdziestce najbogatszych społeczeństw! No i należymy do Unii Europejskiej.
Podsumowując: Patriotyzm nie powinien być dla nas żadnym obowiązkiem! To ma być przyjemność, więc nie mogę nikogo zmusić do takiej postawy... Ale warto być patriotą w dzisiejszych czasach – świadomość przeszłości jest tu niezwykle ważna... Los Polski jest w naszych rękach! Nie zmarnujmy szansy nam danej. Ten czas jest nasz i dla nas. Nie zapominajmy jednak, że od tego, co nazwiemy dziś patriotyzmem, zależeć będzie los nasz i naszych dzieci. Stawiajmy sobie pytanie: co zrobić, aby w Polsce było lepiej?! Warto chyba zatem zastanowić się nad naszym podejściem. Bądźmy prawdziwymi Polakami i patriotami! „Jestem Polakiem" – będzie brzmiało dumnie i obiecująco. W tej kwestii nie ma się nad czym zastanawiać. Promocja polskiego sukcesu jest dziś potrzebna i budująca. Więc zapamiętajmy ten cytat Johna F.Kennedy'ego:
"Nie pytajmy, co może zrobić dla nas ojczyzna. Pytajmy, co my możemy dla niej uczynić."
Bibliografia:
1. Encyklopedia PWN
2. Podręcznik do WOS-u (wersja rozszerzona) wydawnictwa KOSS
3. Internet



Monika Ruszel, Kraków
************************************
Rozmowa ze Zdzisławem Ruszelem
Zdzisław Ruszel, urodził się 20 lipca 1930 roku, z zawodu mechanik samochodowy w Okręgowych Warsztatach Samochodowych w Krakowie. W 1977 był jednym z pięciu członków – założycieli Krakowskiego Klubu Kolekcjonerów, działa w Zarządzie Klubu od jego powstania, do chwili obecnej. Za swoją pracę, na polu kolekcjonerskim otrzymał następujące odznaki: „Zasłużony Działacz Kultury", „Opiekun Miejsc Pamięci Narodowej" , „Złota Odznaka Za Pracę Społeczną dla Miasta Krakowa"; zaś Krakowski Klub Kolekcjonerów uhonorował Go odznaką X-lecia Klubu.
Zdzisław Ruszel, od blisko 30 lat jest wszechstronnym kolekcjonerem. Jego zbiory to głównie różnorodne pamiątki związane z naszą historią. Dominują kolekcje orłów wojskowych i pocztówek. Posiada również pamiątki związane z Tadeuszem Kościuszką, Adamem Mickiewiczem, Józefem Piłsudskim. Ciekawostkami w jego zbiorach są kolekcje: figurek, słoni, poroży jeleni i egzotycznych muszli.
Monika Ruszel, wnuczka: Zacznijmy naszą rozmowę od stwierdzenia, że patriotyzm jest cechą wrodzoną i na dodatek sterowaną – idealizmem, niemożliwością jest zdobycie jej w szkole, czy we wszelkiego rodzaju organizacjach? Dlatego ciągle się zastanawiam, skąd u Ciebie tyle patriotyzmu?
ZR: Patriotyzm dla mnie, to nie tylko wiara w barwy narodowe, ale przede wszystkim postawa, dzięki której Polska jako kraj, a Polacy jako obywatele będą dumni, że są tym, kim są. Nie wiem skąd akurat u mnie tyle patriotyzmu. Czuję się Polakiem i uważam, że postępuję według określonych zasad. Być patriotą dla mnie to być tym, kto robi dla kraju dobre rzeczy w różnych sferach życia.
MR: Na czym polegał patriotyzm kiedyś?
ZR: Dawniej, w okresie zaborów ludzie dążyli do wolności. Spoglądając na przekrój historyczny naszego kraju nietrudno jest się zorientować, jak wielką rolę odegrał dla niego patriotyzm. W krytycznych momentach to ta wartość motywowała ludzi walczących o naszą suwerenność i wolność.
MR: Czy dzisiaj być patriotą znaczy to samo co kilkadziesiąt lat temu?
ZR: Dawniej, honorem młodzieńca było wstąpienie do Legionów i różnych organizacji niepodległościowych. Dzisiaj patriotyzm to nie jest to samo. Niby idea jest wciąż ta sama, ale teraz mamy wolną Polskę, nie ma takiego zrywu jak kilkadziesiąt lat temu, nie jest on nawet potrzebny. Młodzi ludzie swój patriotyzm wyrażają poprzez udział w obchodach świąt narodowych, wspólnym śpiewaniu pieśni patriotycznych. Patriotyzm dzisiaj ma zupełne inne znaczenie.
MR: W takim razie na czym polega nowoczesny patriotyzm w dzisiejszej Polsce?
ZR: Kiedy państwo upadło to patrioci pielęgnowali nasz język, kulturę i tradycję, którą przekazywali kolejnym pokoleniom, aby przetrwały do dziś. Wydaje mi się, że tak samo jest teraz, że to przechodzi z pokolenia na pokolenie. Jeśli ojciec był patriotą, to syn też będzie. Tylko, oprócz mojego syna (śmiech).
MR: Dla mnie to nie jest takie proste. Powiedz mi, jak być patriotą, kiedy liczą się kariera, pieniądze, układy, kiedy brak perspektyw nie tylko na zdobycie pracy w przyszłości, ale nawet na niejednokrotnie zbyt drogie kształcenie się?
ZR: Prawdziwy patriota nie patrzy na pieniądze. Jest nim bez względu na okoliczności. Ludzie, których wywożono na Sybir, którzy brali udział w powstaniach nie myśleli o tym, szli w obdartych butach, cierpieli za swój naród, a mimo to umierali godnie, za Polskę. I to jest piękne, że nawet teraz, kiedy jest ciężko, powinniśmy być patriotami, bo ojczyzna żyje dzięki nam.
MR: Ale jaki sens ma dzisiaj patriotyzm - w czasach globalizacji, gdy jako państwo należymy do Unii Europejskiej?
ZR: Wcześniej patrzyliśmy tylko przed siebie, by walczyć i bronić ojczyzny. Polska była bardzo ograniczona. Wyjeżdżających za granicę, traktowano jak wrogów. Teraz się to zmieniło. Mamy możliwości wyjazdów, młodzież od razu po studiach wyjeżdża w poszukiwaniu pracy. Najważniejsze jest bowiem, by każdy obywatel, a patriota szczególnie był zobowiązany bronić swego kraju nawet za cenę zdrowia lub życia. To ostatnia z powinności dzisiejszego Polaka-patrioty, dopełniająca sens istnienia idei patriotyzmu w dzisiejszych czasach.
MR: Może powinnam zapytać, czy w ogóle istnieje, coś takiego jak patriotyzm w dzisiejszych czasach? Jak on wygląda w wolnej Polsce, co to znaczy być patriotą?
ZR: Młodzież nie ma szansy się wykazać. To prawda, patriotyzm powoli zanika. Kontynuuje się pewne tradycje, ale niektórzy myślą, że jak powtórzą „Bóg Honor Ojczyzna" i oddadzą honor papieżowi-Polakowi, to już mogą się uważać za patriotę. Niestety nie. Dzisiaj patriotą jest ten kto nie wstydzi się swojego kraju, interesuje się jego aktualnymi sprawami, wypełniania obowiązki i służy pomocą narodowi. Póki co, brakuje nam, Polakom, patriotyzmu jako takiego.
MR: Owszem, ale patriotyzm zakłada bycie czynnym. Wydaje mi się jednak, że współczesny patriota pozostaje bierny. Jak to jest?
ZR: Owszem, społeczna funkcja patriotyzmu ogranicza się w tym wypadku jedynie do sytuacji konfliktowych i tylko wtedy jest skuteczna. Patriotyzm dzisiaj to coś zupełnie innego. Kilkadziesiąt lat temu polegał on na walce zbrojnej, teraz nie ma takiej potrzeby. Chociaż i tak myślę, że gdyby dzisiaj było powstanie warszawskie, to na pewno tyle młodzieży nie poszłoby walczyć. Nie byłoby takich, którzy by poszli i ginęli za Ojczyznę.
MR: A więc, czy bycie patriotą ma dzisiaj sens?
ZR: Powiem tak, patriotyzm ma inny wymiar, ale oczywiście ma sens. Dziś patriotyzm i świadomość narodowa dają nam tożsamość i chronią przed zatraceniem. Mogę nawet powiedzieć, że patriotyzm jest dzisiaj bardzo potrzebny.
MR: U nas w kraju patriotów jest podobno  ponad 10%. Czy powinniśmy się z tego cieszyć? Czy raczej martwić?
ZR: Chyba powinniśmy zacząć się martwić, jednak, ufam, że z biegiem czasu młodzież zmądrzeje i statystyki poprawią się. W stosunku do innych krajów i tak jest to bardzo wysoki wskaźnik, ale inne kraje nie miały tak bogatej historii jak my, Polacy.
MR: Jak więc będzie wyglądać dalsza droga polskiego patriotyzmu? Czy młodzi ludzie będą w stanie przejąć pałeczkę od swoich dziadków, ojców i opiekunów?
ZR: To od nas zależy, czy zasady patriotyzmu i prawda historyczna przekazywana przez dziadków i rodziców dotrą do wyobraźni młodego pokolenia i będą miały wpływ na jego i naszą przyszłość. Myślę, że jest to możliwe dzięki takim ludziom jak ja, którzy poświęcili całe swoje życie, na zbieranie pamiątek, które przecież potem trafią do Was ... do młodych.
MR: Patriotyzm nikomu nic nie narzuca, nikogo nie atakuje i nie krzywdzi? Dlaczego więc, młodzi ludzie tak od niego uciekają?
ZR: Teraz młodzież ma inne zainteresowania. Są komputery, telewizory i mało kto ma czas poczytać książkę. Cieszę się jednak, że zdarzają się tacy, którzy zaglądają do książek, uczestniczą we wspólnym śpiewaniu pieśni patriotycznych na krakowskim Rynku, czy korzystają np. z wyjątkowej okazji do zwiedzenia krakowskich muzeów, jaką była Noc Muzeów.
MR: Powiedz mi jeszcze, czy w ogóle warto być patriotą?
ZR: Co za pytanie! Oczywiście, że warto. Ja bez tego już dawno bym umarł. Kolekcjonerstwo jest pasją, satysfakcją i radością, zwłaszcza kiedy ma się we własnym domu tak dużo „dawki historii".
MR: A więc służenie wspólnocie, czyli narodowi, ale także swemu miastu, daje satysfakcję, prawda? A czy może to zmotywować młode pokolenia?
ZR: Daje i to wielką satysfakcję. Ja tym żyję. Mam 77 lat i to mnie trzyma przy życiu. Gdy przychodzi do mnie kolega i razem oglądamy przedwojenne widokówki, czy inne pamiątki to przeżywamy to na nowo. Jestem kolekcjonerem i cieszy mnie gdy swoje zbiory prezentuję na wystawach w szkołach, muzeach, placówkach kulturalnych, bibliotekach, a także przedszkolach. W dzisiejszych czasach młodzież tego potrzebuje. Musimy pokazać czym naprawdę był i powinien być patriotyzm.
MR: A czym powinien być?
ZR: Młodzi ludzie muszą zauważyć, że istnieje ścisłe powiązanie między moralnością a patriotyzmem. Bardzo ważnym, a często pomijanym przez ludzi czynnikiem kształtującym patriotę jest dbanie o wspólne mienie. Dbanie, czyli nie niszczenie ławek w parku, nie zaśmiecanie ulic i lasów odpadkami, nie rysowanie po murach, ale i troska o dobro wspólne, to jest staranie się o to, by w naszych lasach, szkołach, miastach było jak najczyściej i jak najpiękniej. Do tego wcale nie potrzeba jakichś wielkich starań.
Monika Ruszel jest uczennicą XXVIII Liceum Ogólnokształcącego im. Wojciecha Bednarskiego w Krakowie.
ZR: Dawniej, w okresie zaborów ludzie dążyli do wolności. Spoglądając na przekrój historyczny naszego kraju nietrudno jest się zorientować, jak wielką rolę odegrał dla niego patriotyzm. W krytycznych momentach to ta wartość motywowała ludzi walczących o naszą suwerenność i wolność.
MR: Czy dzisiaj być patriotą znaczy to samo co kilkadziesiąt lat temu?
ZR: Dawniej, honorem młodzieńca było wstąpienie do Legionów i różnych organizacji niepodległościowych. Dzisiaj patriotyzm to nie jest to samo. Niby idea jest wciąż ta sama, ale teraz mamy wolną Polskę, nie ma takiego zrywu jak kilkadziesiąt lat temu, nie jest on nawet potrzebny. Młodzi ludzie swój patriotyzm wyrażają poprzez udział w obchodach świąt narodowych, wspólnym śpiewaniu pieśni patriotycznych. Patriotyzm dzisiaj ma zupełne inne znaczenie.
MR: W takim razie na czym polega nowoczesny patriotyzm w dzisiejszej Polsce?
ZR: Kiedy państwo upadło to patrioci pielęgnowali nasz język, kulturę i tradycję, którą przekazywali kolejnym pokoleniom, aby przetrwały do dziś. Wydaje mi się, że tak samo jest teraz, że to przechodzi z pokolenia na pokolenie. Jeśli ojciec był patriotą, to syn też będzie. Tylko, oprócz mojego syna (śmiech).
MR: Dla mnie to nie jest takie proste. Powiedz mi, jak być patriotą, kiedy liczą się kariera, pieniądze, układy, kiedy brak perspektyw nie tylko na zdobycie pracy w przyszłości, ale nawet na niejednokrotnie zbyt drogie kształcenie się?
ZR: Prawdziwy patriota nie patrzy na pieniądze. Jest nim bez względu na okoliczności. Ludzie, których wywożono na Sybir, którzy brali udział w powstaniach nie myśleli o tym, szli w obdartych butach, cierpieli za swój naród, a mimo to umierali godnie, za Polskę. I to jest piękne, że nawet teraz, kiedy jest ciężko, powinniśmy być patriotami, bo ojczyzna żyje dzięki nam.
MR: Ale jaki sens ma dzisiaj patriotyzm - w czasach globalizacji, gdy jako państwo należymy do Unii Europejskiej?
ZR: Wcześniej patrzyliśmy tylko przed siebie, by walczyć i bronić ojczyzny. Polska była bardzo ograniczona. Wyjeżdżających za granicę, traktowano jak wrogów. Teraz się to zmieniło. Mamy możliwości wyjazdów, młodzież od razu po studiach wyjeżdża w poszukiwaniu pracy. Najważniejsze jest bowiem, by każdy obywatel, a patriota szczególnie był zobowiązany bronić swego kraju nawet za cenę zdrowia lub życia. To ostatnia z powinności dzisiejszego Polaka-patrioty, dopełniająca sens istnienia idei patriotyzmu w dzisiejszych czasach.
MR: Może powinnam zapytać, czy w ogóle istnieje, coś takiego jak patriotyzm w dzisiejszych czasach? Jak on wygląda w wolnej Polsce, co to znaczy być patriotą?
ZR: Młodzież nie ma szansy się wykazać. To prawda, patriotyzm powoli zanika. Kontynuuje się pewne tradycje, ale niektórzy myślą, że jak powtórzą „Bóg Honor Ojczyzna" i oddadzą honor papieżowi-Polakowi, to już mogą się uważać za patriotę. Niestety nie. Dzisiaj patriotą jest ten kto nie wstydzi się swojego kraju, interesuje się jego aktualnymi sprawami, wypełniania obowiązki i służy pomocą narodowi. Póki co, brakuje nam, Polakom, patriotyzmu jako takiego.
MR: Owszem, ale patriotyzm zakłada bycie czynnym. Wydaje mi się jednak, że współczesny patriota pozostaje bierny. Jak to jest?
ZR: Owszem, społeczna funkcja patriotyzmu ogranicza się w tym wypadku jedynie do sytuacji konfliktowych i tylko wtedy jest skuteczna. Patriotyzm dzisiaj to coś zupełnie innego. Kilkadziesiąt lat temu polegał on na walce zbrojnej, teraz nie ma takiej potrzeby. Chociaż i tak myślę, że gdyby dzisiaj było powstanie warszawskie, to na pewno tyle młodzieży nie poszłoby walczyć. Nie byłoby takich, którzy by poszli i ginęli za Ojczyznę.
MR: A więc, czy bycie patriotą ma dzisiaj sens?
ZR: Powiem tak, patriotyzm ma inny wymiar, ale oczywiście ma sens. Dziś patriotyzm i świadomość narodowa dają nam tożsamość i chronią przed zatraceniem. Mogę nawet powiedzieć, że patriotyzm jest dzisiaj bardzo potrzebny.
MR: U nas w kraju patriotów jest podobno  ponad 10%. Czy powinniśmy się z tego cieszyć? Czy raczej martwić?
ZR: Chyba powinniśmy zacząć się martwić, jednak, ufam, że z biegiem czasu młodzież zmądrzeje i statystyki poprawią się. W stosunku do innych krajów i tak jest to bardzo wysoki wskaźnik, ale inne kraje nie miały tak bogatej historii jak my, Polacy.
MR: Jak więc będzie wyglądać dalsza droga polskiego patriotyzmu? Czy młodzi ludzie będą w stanie przejąć pałeczkę od swoich dziadków, ojców i opiekunów?
ZR: To od nas zależy, czy zasady patriotyzmu i prawda historyczna przekazywana przez dziadków i rodziców dotrą do wyobraźni młodego pokolenia i będą miały wpływ na jego i naszą przyszłość. Myślę, że jest to możliwe dzięki takim ludziom jak ja, którzy poświęcili całe swoje życie, na zbieranie pamiątek, które przecież potem trafią do Was ... do młodych.
MR: Patriotyzm nikomu nic nie narzuca, nikogo nie atakuje i nie krzywdzi? Dlaczego więc, młodzi ludzie tak od niego uciekają?
ZR: Teraz młodzież ma inne zainteresowania. Są komputery, telewizory i mało kto ma czas poczytać książkę. Cieszę się jednak, że zdarzają się tacy, którzy zaglądają do książek, uczestniczą we wspólnym śpiewaniu pieśni patriotycznych na krakowskim Rynku, czy korzystają np. z wyjątkowej okazji do zwiedzenia krakowskich muzeów, jaką była Noc Muzeów.
MR: Powiedz mi jeszcze, czy w ogóle warto być patriotą?
ZR: Co za pytanie! Oczywiście, że warto. Ja bez tego już dawno bym umarł. Kolekcjonerstwo jest pasją, satysfakcją i radością, zwłaszcza kiedy ma się we własnym domu tak dużo „dawki historii".
MR: A więc służenie wspólnocie, czyli narodowi, ale także swemu miastu, daje satysfakcję, prawda? A czy może to zmotywować młode pokolenia?
ZR: Daje i to wielką satysfakcję. Ja tym żyję. Mam 77 lat i to mnie trzyma przy życiu. Gdy przychodzi do mnie kolega i razem oglądamy przedwojenne widokówki, czy inne pamiątki to przeżywamy to na nowo. Jestem kolekcjonerem i cieszy mnie gdy swoje zbiory prezentuję na wystawach w szkołach, muzeach, placówkach kulturalnych, bibliotekach, a także przedszkolach. W dzisiejszych czasach młodzież tego potrzebuje. Musimy pokazać czym naprawdę był i powinien być patriotyzm.
MR: A czym powinien być?
ZR: Młodzi ludzie muszą zauważyć, że istnieje ścisłe powiązanie między moralnością a patriotyzmem. Bardzo ważnym, a często pomijanym przez ludzi czynnikiem kształtującym patriotę jest dbanie o wspólne mienie. Dbanie, czyli nie niszczenie ławek w parku, nie zaśmiecanie ulic i lasów odpadkami, nie rysowanie po murach, ale i troska o dobro wspólne, to jest staranie się o to, by w naszych lasach, szkołach, miastach było jak najczyściej i jak najpiękniej. Do tego wcale nie potrzeba jakichś wielkich starań.



Karolina Saganiak, Kraków
***************************************
Z dzieciństwa pamiętam taki obrazek: patrzę na regał z książkami, na „ Pana Tadeusza " na wysokości moich oczu, podczas gdy mama mówi: Ta książka jest w prawie każdym domu.
Wtedy dzieło Mickiewicza zyskało dla mnie niemalże magiczną moc. Poczułam się częścią niezwykłej wspólnoty.
Patriotyzm?
No właśnie… Patriotami byli ci, którzy bohatersko ginęli na wojnach, z okrzykiem „Jeszcze Polska nie zginęła!". Walczyli o błękitne niebo, o złote kłosy zbóż kołyszące się na wietrze, o mazurki Szopena, o łagodny uśmiech Matki Boskiej z obrazu w wiejskiej chałupie. Walczyli i wygrywali.
Ludzie w obliczu wielkich spraw łatwiej zdobywają się na odwagę. Przecież wtedy tak dobrze jest wykrzyczeć swoją opinię, z dumą zaprezentować swój punkt widzenia. Jeśli podejmie się ryzyko, można zostać nawet bohaterem.
Dziś?
Codzienność nie stawia takich wyzwań. Wojny toczą się daleko stąd, ich ofiar nie dosięga nawet wyobraźnia. Tymczasem „trzeba żyć" swoim pospolitym, przeciętnym życiem. Z dala od chwały i z dala od hańby. Aż złoty środek – nie najzwyklejsze, spokojne życie –zmieni się w znienawidzony „szary” środek.
Ja i mama, nachylone nad magnetofonem, słuchamy piosenek legionowych. Obydwie nie możemy wyjść z podziwu. Ona – że coś takiego uchowało się w naszym domu. Ja – że basy mężczyzn rzeczywiście zachęcają mnie do działania.
Czasem dla młodych ludzi historia nie ma znaczenia. Wiedzą tyle, ile wymaga się od nich w szkołach, jeśli w ogóle wiedzą cokolwiek. Tysiąc, sto, dziesięć lat temu – czy to ma znaczenie? Było, minęło. Wydaje się być niemożliwe, by postacie z przeszłości były ludźmi z krwi i kości. Królowie, dowódcy wojskowi, wynalazcy, naukowcy, artyści - znani jedynie z osiągnięć - są zbyt daleko od współczesnej młodzieży. A może to wina buntu i niechęci? Nawet najzwyklejsza chęć wymaga odrobiny wysiłku. Miłość do ojczyzny nie zrodzi się sama, tego uczucia trzeba pragnąć, trzeba je pielęgnować. W erze hedonizmu takie pragnienia graniczą z cudem. Patriotyzm nie wiąże się z czymś materialnym. Dla nastolatków wychowanych w kulcie pieniądza nie przedstawia on żadnej wartości.
Skoro o pieniądzach mowa...
Moja przyjaciółka wręcza mi ramkę na zdjęcie. Prezent. Z Londynu. Było wspaniale. Pojedzie raz jeszcze.       Na rok. Na próbę.
– Bo ja pragnę zdobyć dobre angielskie wykształcenie – mówi z dumą. –  Chcę opuścić
ten beznadziejny, biedny kraj.
Pojechała. Ona, jej matka, brat, siostra – do pracującego tam ojca. Cała rodzina zostaje na dłużej.
Młode pokolenie nie czuje się związane z przeszłością, z historią swojego kraju. Za pośrednictwem telewizji czy internetu każdy może poczuć się obywatelem świata. Tysiące Polaków wyjeżdża za granicę i osiąga tam sukcesy. Nie planują wrócić. Ojczyzna staje się towarem deficytowym. Dlaczego wyjeżdżają? Czy jedynie dla pieniędzy? Wysokość wynagrodzenia jest ważna, ale dla niektórych ważniejsza jest godność. Za granicą są w stanie bez problemu znaleźć zatrudnienie, podczas gdy w Polsce albo byliby skazani na bezrobocie, albo pracowaliby za marne grosze. Jako emigranci ze Wschodu są wciąż przyjmowani z otwartymi rękoma przez zagranicznych pracodawców. Polacy będą wyjeżdżać, nawet mimo niechęci obywateli państw przyjmujących i ich obaw o poziom bezrobocia we własnym kraju.
Pytanie tylko, co z godnością magistra pracującego na zachodnim zmywaku ?
„Mimo Że jestem Polakiem – To Na Pewno Nie Patriotą, Patriotą – Idiotą "- głosi tekst obok żółtego słoneczka z gadu-gadu.
„Jest Tak Brudno i Brzydko, Że Pękają Oczy Połska, Mieszkam W Polsce. "
3 maja. Wszędzie flagi.
Przyznawanie się do patriotyzmu to przyznawanie się do swojego kraju. Przyznanie się do swojego kraju to przyznanie się do polityków nim rządzących. Jeśli jednak to oni są największymi blagierami, to jak obywatele mogą szanować swoją ojczyznę? Polska arena polityczna została zamieniona w teatralną scenę. Afera goni aferę, co chwila wybuchają skandale, a rząd nagle zabiera się za naprawianie nie tego, co trzeba. Trudno się dziwić, że nawet największych optymistów dopada frustracja. „Kto ich wybrał? Dlaczego nikt nie liczy się z naszym (wyborców) zdaniem? Jest mi wstyd za wielu, którzy nami rządzą". W człowieku narastają obawy o przyszłość – co stanie się z tym krajem, wielokrotnie grabionym i niszczonym, lecz w końcu odzyskanym, jeśli powierzy się go kilku nieodpowiedzialnym i niedojrzałym megalomanom?
Mimo wszystko flagi zawisły w oknach na balkonach.
– Karolinkaaa! Małysz leci! - krzyczy tatuś.
Albo:
– Karolinkaaa! Kubica jedzie!
Idę.
Jest coś pokrzepiającego w niektórych wiadomościach. Od czasu do czasu słyszy się o nowym odkryciu polskich naukowców, to znów któryś z naszych sportowców odnosi sukces. Jesteśmy najlepsi. Czasami... a może często? Możemy pochwalić się wieloma znakomitymi osobistościami. Jan Paweł II, Czesław Miłosz, Lech Wałęsa, Wisława Szymborska. Uzdolnieni młodzi ludzie (chociażby słynni polscy informatycy) również mają ambitne plany. Można mieć nadzieję, że pójdą w ślady swoich rodaków.
A gdy Małysz dobrze skoczy, Kubica dobrze pojedzie lub na stadionie olimpijskim zabrzmi „Mazurek Dąbrowskiego", Polaków rozpiera duma i na chwilę stają się jedną rodziną.
Czasami wraca do mnie wspomnienie jeszcze innego wydarzenia. Występują ze szkolnym chórem. Śpiewamy: „ Bez historii, mowy, sztuki, bez mądrości z tej nauki, naród się zamieni w bezimienny kraj". Pomarańczowe promienie zachodzącego słońca wpadają przez okno. „Dziś ojczyzna jest w potrzebie, czeka ciebie, wierzy w ciebie ", twarze widzów wyrażają nietypową powagę... oni uśmiechają się z dumy! „ Tysiąc łat historii patrzy w serce twe. Masz obronić co najlepsze, by służyło Polsce jeszcze". Śpiewamy głośniej, pewniej, pragnąc, by usłyszał nas cały świat. „Liczy na twą pomoc dziś Ojczyzna twa, dziś Ojczyzna twa."
Brawa. Prosto z serca.

Jako dziecko chciałam osiągnąć ogromny, międzynarodowy sukces i rozsławić swoją ojczyznę w świecie. Dziś wydaje mi się, że ten kraj może dać mi niewiele, to prawda. Ale liczy się również to, co ja mogę dać Polsce i Polakom. Jeśli w jakikolwiek sposób zasłynę kiedyś w świecie, zasłynę jako Polka. Nie jako „urodzona w Polsce".




Dominika Sroka,  Myślenice
*********************************************
Wielka miłość... do ojczyzny. W oczach młodego pokolenia: obciach łamany przez niewiedzę. Czy faktycznie w dobie globalizacji patriotyzm nie ma szans przetrwania, a przyszłość tego świata – młodzież uważa go za przeżytek i pozostałość po ciemnych wiekach?
„Jaki znak Twój? – Orzeł biały..."
Akademia szkolna. Stoję pośród 300 innych uczniów gimnazjum. Za chwilę ma zostać odśpiewany hymn. Postawa większości nie wskazuje na wielkie skupienie. Ktoś kogoś popycha, ktoś inny się śmieje. Przejście delegacji ze sztandarem jest praktycznie niezauważone. Nagle jakiś chłopak przewraca się na ziemię, po chwili wstaje i poszturchując z kolegą zaśmiewa się pod nosem.
– Ty! – słychać ostry głos dyrektora widocznie rozeźlonego tą nieodpowiednią postawą – Na środek! Powiedz mi, czym jest dla ciebie hymn?
Odpowiada mu milczenie. Jednak nie jest to skrępowanie: uczniak za wszelką cenę próbuje się nie roześmiać. Widocznie nagana od dyrektora przysparza mu powodów do zadowolenia. Po dłuższej chwili odpowiada: – Nie wiem. Przecież hymn to oznaka niepodległości, śpiewanie go powinno być zaszczytem. Jak widać, niektórzy nie zdają sobie sprawy, jaką rolę odgrywa hymn w naszej kulturze. A tacy np. Amerykanie wręcz z nabożną czcią traktują swoje symbole narodowe. Święto czy nie święto, przed każdym domem wiszą amerykańskie flagi, a przeciętny Amerykanin potrafi stać długie chwile przed swoim godłem z niewzruszoną miną. Akurat taką postawę powinniśmy wprowadzić bez żadnych „ale". Wychodzę z sali kilkanaście minut później.
„Życie made in Polska"
Lekcja historii. Zajęcia poświęcone powstaniu styczniowemu. Na pytanie o patriotyzm z dwudziestu siedmiu piersi wyrywa się ciężkie westchnienie. Część uczniów chowa głowę w ramionach. Nie zamierzają już brać udziału w lekcji.
– Z czym się wam kojarzy patriotyzm?
W klasie zalega ciężka cisza. Po chwili pada odpowiedź: „z bitwami". Wszyscy potakująco kiwają głowami. Tak, z bitwami. Ktoś rzuca kolejny popularny frazes: „Z cierpieniem za ojczyznę". Pada kolejne pytanie:
– Czy w naszych czasach patriotyzm ma rację bytu? Tym razem ożywia się więcej uczniów. Wszyscy twardo twierdzą, że tak. Nie potrafią uzasadnić. Powtarzają tylko wytarte regułki i powielają schematy. Bo godna postawa przy śpiewaniu hymnu i wobec godła... Bo nasza zwycięska Otylia, Małysz, teraz Kubica - wtedy się czujemy Polakami... Nauczycielka tłumaczy uczniom,  że patriotyzm to nie tylko umieranie na polu bitwy, ba! To pogląd nieżyciowy. W tych czasach trudno znaleźć bitwę, żeby na niej zginąć. Nie wydadą się przekonani.
– Dobrze, zróbmy małą ankietę.
Wypełniają ją nieco z przymusu. Padają różne odpowiedzi. Większość uważa się raczej za patriotów, argumentując jak wyżej. Owszem znają narodowe święta, wymieniają zasłużonych bohaterów, ale niewielu przytacza najważniejsze daty i biogramy. Ze współczesnych patriotów najczęściej podawaną osobą jest Jan Paweł II. Wychodząc z klasy słyszę gniewne pomrukiwania uczniów: – No nie, co za nudy... O co jej chodziło? Jak można mówić o patriotyzmie w dobie zacierania granic?!
– Ty, a słyszałeś raperów? - jakby zaprzeczając, ktoś dodaje – OSTRa „Kochana Polsko"? Tam jest właśnie o takim naszym typowym polskim światku i o patriotyzmie...
Mijam grupkę dyskutujących uczniów i kieruję się w stronę wyjścia ze szkoły. Sporo pracy przed nauczycielami.
„Lawina bieg od tego zmienia, po jakich toczy się kamieniach"
Warszawa, hotel „Portos". Godzina 23.52. Trzynastu posłów wybranych na XIII Sesję Sejmu Dzieci i Młodzieży siedzi w dwuosobowym pokoju i zaśmiewa się do łez z parodii odgrywanej przez jednego z nich. Nagle atmosfera staje się poważniejsza, młodzi parlamentarzyści postanawiają omówić plan jutrzejszych komisji sejmowych.
– Dobrze - mówi dziewczyna ubrana w brązową bluzkę, odgarniając kosmyk włosów. A patriotyzm? Czy uważacie, że w dobie globalizacji patriotyzm to przeżytek?
– No coś ty! - chłopak w okularach podnosi się z krzesła oburzony. – Patriotyzm to ważna rzecz! Bez niego zatracimy własna kulturę, świadomość narodową, która i tak obecnie jest na wymarciu. Podejrzewam, że tacy ludzie jak Kościuszko, Zamoyski czy choćby Mickiewicz w grobach się przewracają! I nie idzie o żadne „walki za ojczyznę”. Chodzi o patriotyzm codzienny. Dobra nauka, dobra praca, dobre życie. To też patriotyzm. We własnym zakresie. Ludzie tworzą naród, a jaki obywatel, taki kraj, prawda? Ważna też jest świadoma i rozważna aktywność polityczna na etapie własnej szkoły, wsi, miasta i województwa.
– To tak jak my... no prawie.
– Trafiłaś w sedno! My też jesteśmy patriotami. Siedzimy tutaj. Jutro będziemy obradować i tworzyć projekty ustaw, które udowodnią, że i młodzież ma pojęcie o wielu sprawach, np. o takiej globalizacji. Co prawda, lat mamy dopiero naście, ale to podobno my jesteśmy przyszłością tego narodu.
– No dobrze, ale co rozumiesz przez „rozważną działalność polityczną"? Chłopak zamilkł, widać, że wszyscy zastanawiają się, co powie Paweł.
– Czy zgadzacie się ze stwierdzeniem „Kto nie głosuje, też głosuje"? – zaczyna Paweł.
– Ja się zgadzam! – wstaje dziewczyna, która zaczęła temat. – Ten, kto nie głosuje, automatycznie wybiera kandydata, który wygra wybory. Umywa ręce. Nie chce mieć wpływu na losy kraju czy regionu. Co zabawne, potem ma pretensje do całego świata.
– Dominika  ma  rację. Przez  rozważną działalność  rozumiem  chodzenie na wybory i głosowanie zgodnie z własnymi przekonaniami.
– A ja piszę maturę i się stąd wynoszę! Ciągle tylko podnoszą podatki, a afera goni aferę.
– Pięknie! Oto przyszłość kraju! – Paweł patrzy groźnie na kolegę. – Posłuchaj, uczciwe płacenie podatków to też przejaw patriotyzmu. Płacąc uczciwie podatki wspomagasz kraj, umacniasz gospodarkę. Przejaw patriotyzmu. Czyż nie? Ktoś, robiąc podatkowe przekręty, okrada mnie i ciebie, twoich rodziców, sąsiadów...
Dyskusja zmienia tory: młodzi posłowie zaczynają rozmowę na temat jutrzejszych komisji.
„O patriotyzmie ekologicznym"
Krakowski rynek. Hordy rozwrzeszczanych nastolatków z wycieczek szkolnych. Stoję
przed pomnikiem Adama Mickiewicza i obserwuję biegające dzieci. Czy oni zdają sobie
sprawę, kim był ten człowiek? Czy kojarzą go tylko z nudnymi tekstami czytanymi w
szkołach? Wsiadam w autobus. Szukam Alei Powstańców Śląskich. Gdzieś tutaj przekształcają wielką ścianę w historyczne graffiti. To też przejaw patriotyzmu, tyle, że w nowoczesnym wydaniu. Nieopodal stoi staruszek i przygląda się pracy grafficiarzy. Przechodzący ludzie, chyba studenci, zatrzymują się, by popatrzyć na mur. Zaczynają dyskutować na temat wartości artystycznej malowidła. Po chwili zmieniają temat na patriotyzm. Dziadek przysłuchuje się im ciekawie. Nagle słyszy coś, co go widocznie szokuje.
– Jak to patriotyzm nie ma sensu?! – krzyczy do rozmawiających. – Co by było gdyby wszyscy zapomnieli o swoich korzeniach?! Gdyby czuli się tylko i wyłącznie obywatelami Europy?! Studenci są wyraźnie skonsternowani. Patrzą niepewnie na wzburzonego staruszka.
– No, ładną mamy młodzież! I to ma być przyszłość?! Wstyd! Reforma edukacji – tego nam potrzeba! Trzeba uświadamiać patriotycznie dzieci od najmłodszych lat! Patriotyzm to jedyne, co nam pozostało w tych tylko na pozór spokojnych czasach! Poznajcie historię swojego kraju, to, za co inni oddawali życie, poznajcie bohaterów, zamiast lekceważyć nie znając ich w ogóle.
Skończywszy swój monolog dziadek odchodzi, pozostawiając samym sobie wyraźnie zawstydzonych młodych ludzi. Jakby na złość przychodzi wycieczka entuzjastów zabytków. Robią zdjęcia i wymieniają z poważnymi minami fakty historyczne i informacje na temat tego, co widzą.
– Moi drodzy! - mówi przewodnik. –Jutro Wieliczka, a potem Oświęcim!
– Nie za duże tempo sobie narzuciliście? - pyta jeden ze studentów.
– Widzi pan – tłumaczy mężczyzna – poznanie świadków własnej historii jest bardzo ważne. A słyszał pan o patriotyźmie ekologicznym?: o dowartościowaniu piękna rodzimych krajobrazów, poznaniu zabytków architektury i sztuki, nie mówiąc już o ochronie przyrody. Pomaga to kształtowaniu patriotycznej postawy. A ona z kolei pomaga nie zagubić się w tym szalonym świecie, gdzie wszystko jest uniwersalizowane i sprowadzane do jednego schematu. Dwóch młodych ludzi z przygnębionymi minami przyłącza się do wycieczki.
„Ojczyzna — Rodziną rodzin"
Upalne, środowe popołudnie w domu jednorodzinnym. Rodzice i czwórka dzieci (to dziś w Polsce, z ujemnym przyrostem naturalnym, ewenement) siedzą przy stole i zażarcie o czymś dyskutują. W tym domu życie jeszcze skupia się przy stole a nie przy telewizorze. Kochający rodzice stanowią obiekt tajonej zazdrości u kolegów, których rodziny coraz częściej się rozpadają. Obecnie tematem jest przyszłość najstarszej córki. Mówią o studiach i wymarzonych zawodach.
– Ja pójdę na bezrobocie i będę siedział w domu. Po co się przemęczać! – mówi młody chłopak bawiąc się widelcem.
– No wiesz, co?! Wstydziłbyś się - mówi długowłosa brunetka, zapewne siostra chłopca – Ja myślałam o adwokaturze. Podoba mi się ten zawód i można pomagać ludziom. Poza tym ma się te naturalne predyspozycje...
– Tak, dużo gadasz. Po co się przemęczać? Będziesz się wysilać na studiach, a potem i tak skończysz na zmywaku w Irlandii – odpowiada brat.
– Popadam w coraz większe zdziwienie. Z takim jego podejściem na pewno się skończy na bezrobociu. Nie ma rady.
– Skąd wiesz? - odcina się dziewczyna. - Jeśli tylko będę dobrze pracować i robić wszystko solidnie, to mam spore szansę na wymarzony zawód. Poza tym wiecznie narzekasz na kraj, a sam dajesz najlepszy przykład złej postawy. Co by było, gdyby wszyscy zaczęli wszystko tak olewać? „Uczciwością i pracą, narody się bogacą”. Jeśli chcesz zmian w ojczyźnie, to zacznij od siebie, dobrze? A, mamo, proszę, włóż te plastikowe butelki do oddzielnego pojemnika. Potem się je wyrzuci do kontenera na plastik.
– Coś ty znowu wymyśliła siostra, to znowu jakiś twój element samodoskonalenia?
– Trzeba dbać o czystość otoczenia, w którym żyjemy. Podejrzewam, że nikt nie chciałby żyć na kupie śmieci. „Patriotyzm ekologiczny”. Słyszałeś o czymś takim?
Nie szukajmy więc bitwy. Już nie będzie potrzebna, żeby okazać ojczyźnie miłość. Wielką miłość, na jaką zasługuje. Realizujmy nasz codzienny, zwyczajny patriotyzm, nawet gdyby okazać się miał wycieczką krajoznawczą sprzątaniem zaśmieconego przystanka, pisaniem petycji do burmistrza, czy świadectwem z czerwonym paskiem.

Bibliografia:
1. „Wychowawca", nr 4 (148), IV 2005,
2. M. Dziewiecki, „Wychowanie patriotyczne dzisiaj”, [w:] „Wychowawca" 04/2003,
3. J. Kolbuszowski, „Ochrona przyrody a kultura”, Wrocław 1992,
4. „Kształcenie obywatelskie w Szkole Samorządowej”, red. A. Pacewicz, T. Merta,
Warszawa 2000
5. E. Sujak, Życie jako zadanie, Warszawa 1989
6. Tekst piosenki OSTRa „Kochana Polsko"
7. www.patriotyzmjutra.pl



Paulina Serwińska, Kraków
*********************************************
Na Patriotyczną Nutę
„Nie pytaj mnie co ciągle widzę w niej, nie pytaj mnie dlaczego w innej nie..." – bynajmniej nie są to słowa kierowane do kobiety, co nie zmienia faktu, że są to słowa o miłości. O miłości do Polski. Autor słów, Grzegorz Ciechowski, już nie żyje. Być może widzi to, co dzieje się teraz z Jego Ojczyzną, jednak nie ma już na jej losy żadnego wpływu. Utwór jednak przetrwał.
Słuchając go codziennie, zdaje sobie sprawę, że Polska to nie tylko państwo, w którym panuje homofobia, a neonaziści bezkarnie organizują marsze. Ale to „Mój dom”. Śpiewa Artur Gadowski: „Mój dom to te szare ulic / Mój dom to kolejka po darmowy szmal / Mój dom to ci smutni ludzie./ Mój dom to ty i ja...". Tekst był pisany kilkanaście lat temu – co prawda na półkach sklepowych było coś więcej, niż tylko ocet, jednak obraz Polski i tak nie przedstawiał się za ciekawie. Jedno zjawisko jest wspólne dla Polski lat 90-tych i współczesnej: smutni ludzie. Podobno trzech na dziesięciu Polaków żyje w smutku, a pozostałych siedmiu w Anglii.
I oto wyraźnie zarysowuje się współczesny obraz Polaka – być może patrioty jednak, pracującego za granicą, broniącego się słowami, że „wyjechał za chlebem". Otwarcie granic spowodowało masowy wyjazd młodych wykształconych, ale także tych nieco starszych. Zgodnie mówią, że Polska jest ojczyzną, jednak nie rozumieją problemu jaki sami stwarzają. W niektórych zawodach wręcz brakuje pracowników. Czy za kilka lat będziemy leczyć się u dwudziestokilkulatków po studiach, a nasze mieszkania będą miały krzywe ściany? Młodzi emigranci nie zdają sobie sprawy ze swoich czynów. Wielu z nich już nie wróci. Za nic mają słowa „Jeszcze Polska nie zginęła póki my żyjemy". Nie należy jednak się dziwić. W kraju gdzie większość ludzi po prostu nie zna całego hymnu, o czym przekonujemy się na każdym kroku, nie należy oczekiwać, że będą potrafili zinterpretować jego słowa.
A nasza ojczyzna zmienia się. Widoczny jest podział na zamożnych i „mniej zamożnych". Ludzie, którzy utrzymują całą rodzinę z jednej pensji biednieją coraz bardziej. Coraz więcej pieniędzy mają za to dyrektorzy dobrze prosperujących zakładów. Bogacą się też zagraniczni biznesmeni. Zakładają filie swoich ogromnych firm, by jak mówią – pomóc polskiej gospodarce; jednak wpływy do budżetu są malutkie w porównaniu do kapitału, jaki wpływa do kieszeni samych kierowników oraz państw, gdzie znajdują się siedziby tych firm. Dają one zatrudnienie jednym, jednak pozbawiają pracy drugich,  konkurencyjnych, z o wiele mniejszych i droższych rodzimych zakładów. I tak od kilku lat nieprzerwanie toczy się wojna między małymi przedsiębiorstwami a wielkimi koncernami. I tutaj pojawia się może nieco naiwne pytanie: czy kupowanie obcych marek od obcych dostawców jest postawą nie- patriotyczną ? Być może. Nie da się jednak odpowiedzieć obiektywnie na to pytanie. Patriotyzm kojarzy się z czymś podniosłym, wielkimi czynami, a tu chodzi tylko o kupno mleka w osiedlowym sklepiku…
No właśnie... Czym jest patriotyzm? Czym jest on dla Ciebie? Encyklopedia tłumaczy : postawa szacunku, umiłowania i oddania własnej ojczyźnie oraz chęć ponoszenia dla niej ofiar. Charakteryzuje się też przedkładaniem celów ważnych dla ojczyzny nad osobiste, a często także gotowością do poświęcenia własnego zdrowia lub życia. Patriotyzm to również umiłowanie i pielęgnowanie narodowej tradycji, kultury czy języka.
T’Love śpiewa: ”Ojczyznę kochać trzeba i szanować / Nie deptać flagi i nie pluć na godł /. Należy też w coś wierzyć i ufać / Ojczyznę kochać i nie pluć na godł.". Cała piosenka mówi o wychowaniu, wychowaniu rodzicielskim. O zasadach wpojonych nam właśnie przez rodziców. Czy to właśnie rodzice powinni nauczyć nas patriotyzmu? Szacunku dla symboli narodowych, hymnu itd.? Poszanowania dla swojej małej ojczyzny? Tak, to oni powinni sprawić, żeby miejsce urodzenia kojarzyło się z rodziną ciepłem, miłością. Mają za zadanie nauczyć kochać Polskę. Nie „bez względu na ale”, lecz „mimo wszystko".
O.S.T.R. śpiewa: "wiem że pokażesz mi coś co dojść do szczęścia da mi" Bo patriotyzm to także wiara. Wiara w ludzi, w to, że może być lepiej. Ale oprócz wiary, potrzebne są też czyny. Wiadomo, o wiele łatwiej wykazać się bohaterską postawą w czasie obrony ojczyzny chociażby w przypadku wojny. Mistrzem przedstawiania wojny w piosenkach jest zespół Lao Che. Często śpiewa teksty wierszy takich poetów jak K.K. Baczyński. Nikt tak jak KK nie potrafi oddać klimatu wojny. W końcu lata jego młodości przypadały na lata 40. a sam zginął w powstaniu warszawskim. Muzycy zaś śpiewają: „Do broni Bracia Polaki / Polsko Walcząca, Rodaki / Ruszaj na Germańca...". Lecz jak można wykazać się postawą patriotyczną dzisiaj ? Czy to wywieszanie flag na święta narodowe takie jak np. odzyskanie niepodległości, czy uchwalenie Konstytucji 3 maja? Niejednokrotnie liczba flag nie przekracza nawet 1/5 wszystkich domów. Jest to przykre, ale tak właśnie wygląda dzisiejszy patriotyzm. Nie ma się co oszukiwać. Nie masz szans na bohaterskie czyny w jej obronie, ale przecież cieszysz się z tego! Teraz możesz tylko pamiętać o tych, którzy oddali życie w obronie ojczyzny. Żal ściska serce, kiedy kaleczysz polski język, bądź nadużywasz zwrotów zapożyczonych z innych języków, podczas gdy Twój ojczysty jest tak bogaty. By móc posługiwać się tym językiem, ponad 100 lat temu nasi pradziadkowie oddawali życie. Nie zdajemy sobie sprawy, że tak niewiele trzeba by szanować polską kulturę i historię. Ale czy to ma sens? Czy jeśli nie można pokazać wzniosłymi czynami swojego patriotyzmu, to warto robić cokolwiek? Przecież to, że wywiesimy flagę nie zmieni obrazu Polski. To zawsze będzie: .” to miejsce na mapie, tu gdzie kończy się papier, gdzie farba się zmywa...".
Jednak nie robiąc nic, nie dajesz nawet możliwości do zmiany opinii o Polsce. Chcąc zmienić cały świat wokół, należy zacząć od siebie. Drobnymi czynami dodajesz wiary nie tylko sobie ale i innym. Nie zmienimy Polski z dnia na dzień, nie sprawimy, ze będzie krajem bogatym. Jednak chcąc coś zmienić, nie należy się poddawać. Lecz nieważne, co będziemy robić. Czy nasze czyny będą pomagać czy szkodzić. Zawsze będziemy jednym narodem. Każdy Polak ma inne zdanie na temat patriotyzmu, niektórzy nie mają go w ogóle. Istny paradoks. Dlaczego? Być może dlatego, że Polska to kraj indywidualistów, gdzie nikt nie liczy się z opinią drugiego. Różne wychowanie. Różne środowiska. Różne doświadczenia. Ludzie chcą być dumni z Polski. Nie mają do tego powodu – mówisz. Dlaczego by samemu nie dać sobie do tego powodu? Może warto powolutku zmieniać mentalność Polaków, lub przynajmniej swoją. Lepsze to niż zwalanie winy na wszystkich wokół...
Na przykładach utworów, które przywołałam zauważ, że młodzi ludzie myślą, jednak o mojej i Twojej ojczyźnie. Piosenki zostały napisane w różnym okresie. Od najbardziej patriotycznej pieśni, a także najstarszej, aż do współczesnego rocka. Przykładów można by mnożyć jeszcze mnóstwo. Piosenki hip-hopowe, czy te punkowe – bliższe mi, bo wykonywane często przez anarchistów. Chcę Ci pokazać, że jednak warto. Warto podjąć jakiekolwiek działania. Zrobić cokolwiek, żeby poczuć się lepiej. Ty jednak wciąż nieustannie „Pytasz mnie, co właściwie Cię tu trzyma. Mówisz mi, ze nad Polska szare mgły. Pytasz mnie, czy rodzina, czy dziewczyna" I właściwie, to nie wiem co Ci odpowiedzieć... „Może to przeznaczenie zapisane w gwiazdach. Może przed domem ten wiosenny zapach bzu. Może bociany, co wracają tu do gniazda. Coś, co każe im powracać tu...".

Wykorzystano teksty utworów:
Obywatel G.C. „Nie pytaj o Polskę”,
IRA „Mój dom”,
Józef Wybicki „Mazurek Dąbrowskiego”,
T.Love „To wychowanie”,
O.S.T.R. „Kochana Polsko”,
Lao Che „1939/Przed burzą”,
happysad „To miejsce na mapie”,
Andrzej Rosiewicz „Może to przeznaczenie”.



Patrycja Sobczak, Kraków
**********************************************
„…gorzki to chleb jest – Polskość” C. K. Norwid
Doprawdy gorzki to chleb, twardy, suchy, nie do przełknięcia, … ale to nasz chleb, nasze dziedzictwo, nasza Polskość… Ostatnimi czasy w prasie ukazał się cykl artykułów, których autorzy, skądinąd znani i cenieni publicyści, podejmują próby zrewolucjonizowania pojęcia patriotyzmu. Wychodząc z założenia, że tradycyjny patriotyzm mocno się „zdewaluował”, a sama tradycja patriotyczna nie może, a każdym bądź razie nie powinna ulec zmianie w ciągu tylko jednego pokolenia, lecz wymaga kilku pokoleń, wykazują całkowite nieprzystosowanie pojęcia „patriotyzm” do czasów obecnych. Co gorsze – korzystając z pewnych przesłanek, podejmują próbę postawienia znaku równości pomiędzy tak pojmowanym patriotyzmem a szowinizmem. Osobiście traktuję te artykuły jako swoisty zaczyn, zalążek do dyskusji, niczym przysłowiowy kij w mrowisku. Niepokoi mnie jednak fakt, że zbyt częste i gruntowne traktowanie mrowiska kijem prowadzi w konsekwencji do jego nieuchronnego i bezpowrotnego zniszczenia. Ten z lekka ośmieszony, rzekomo „mocno zakurzony i nadający się do lamusa historii” patriotyzm jest mimo wszystko żywym patriotyzmem. Czy zatem istnieje jakaś uniwersalna, mogąca zadowolić wszystkich definicja patriotyzmu? Czy można w ogóle ująć go w jakieś ramy? Moim zdaniem nie, ponieważ każdy z nas zupełnie inaczej go postrzega. Inaczej pojmuje się patriotyzm w czasach pokoju, a inaczej w chwili zagrożenia. Inaczej myślą o nim ludzie mieszkający w kraju, a inaczej na emigracji. I pomimo tego, że pewne cechy są wspólne, niezależne od sytuacji, to jednak pojęcia te się różnią. Kiedy po latach kolejnej niewoli, po „ żelaznej kurtynie” udało nam się odzyskać wolność, nie bardzo wiemy, co mamy z nią zrobić. Jesteśmy bezradni, bezsilni, zagubieni. Chwytamy się różnych możliwości i to niekoniecznie najlepszych. Czasy się zmieniły i zmieniło się wszystko wokół nas. Przede wszystkim zmieniła się sytuacja geopolityczna. A my dalej z uporem twierdzimy, że wszystko, co pochodzi ze wschodu jest złe, a z zachodu wprost przeciwnie. Niestety, ale wolność to nie tylko możliwość uczestniczenia w tęczowej paradzie. Kto myśli w ten sposób, jest w błędzie. Czas, gdy wschodni rynek, rynek wielki i bardzo chłonny, rynek szans i perspektyw był dla nas otwarty, niestety minęły bezpowrotnie. Głupie rozumowanie naszych politykierów, (bo nie sposób żadną miarą nazwać ich politykami) poparte „doktrynami” i wytycznymi zachodu zrobiło swoje. Niejako na własną prośbę usunęliśmy się z rynku wschodniego, unosząc się dumą. Duma, którą możemy włożyć sobie w buty. Ten sam zachód, który nas podburzał do tego cichaczem wślizgnął się na nasze miejsce. Jakoś teraz nie słychać, aby ktokolwiek robił wyrzuty Niemcom czy Francji za to, że handlują z Rosjanami. A my… Jakby nam było mało nauczki, upieramy się wybudować tarczę antyrakietową. I tu rodzi się kolejne pytanie. Komu ta tarcza ma służyć? Może z niej skorzystać Wielka Brytania, Francja, wschodnie wybrzeże Stanów Zjednoczonych, ale w żadnym wypadku Polska. Państwa, o których piszę, wybrałam nieprzypadkowo. Są to te same mocarstwa, które wyraziły zgodę na czwarty rozbiór, podpisując protokół w Jałcie. Będziemy budować tarczę dla naszych przyjaciół… Uzmysłowić sobie trzeba jedną rzecz. Jeśli kiedykolwiek na świecie dojdzie do konfliktu zbrojnego na skalę globalną, elementy obronne, takie jak tarcza, muszą zostać zniszczone, jako pierwsze. Wniosek wysuwa się sam. Polska będzie jednym z tych krajów, na które zostaną skierowane w pierwszej kolejności rakiety. Dziękuję bardzo, ale czego się nie robi dla przyjaciół. Jakże ironicznie w tym miejscu brzmi puenta „wśród serdecznych przyjaciół, psy zająca zjadły”. Przeglądając encyklopedię w poszukiwaniu definicji słowa „ patriotyzm”, wśród wielu różnych wyjaśnień znajdujemy jedną wspólna cechę - umiłowanie Ojczyzny. Jeżeli poddamy analizie te słowa, bardzo szybko dochodzimy do wniosku, że Ojczyzna, czyli inaczej mówiąc ojcowizna, to coś, co dostajemy w spadku od naszych ojców. Wniosek, jaki można wyciągnąć z takiego rozumowania niejako w sposób automatyczny wyklucza ludzi, którzy przybywają z innego kraju, jako patriotów. Nic bardziej mylnego. Podam tutaj pewien przykład. Profesor Józef Dietl, z pochodzenia był Austriakiem. Jego dziadek był wysokim rangą oficerem austriackim, ojciec urzędnikiem. Gdy przybył do Krakowa i objął Katedrę Medycy na Uniwersytecie Jagiellońskim, nie umiał słowa po polsku. W swym pierwszym wykładzie skierowanym do studentów powiedział: „ Ja nauczę Was medycyny, Wy nauczycie mnie języka polskiego”. Na lata, w których profesor Dietl mieszkał w Krakowie, przypada okres bardzo mocnych represji. Upadek powstania krakowskiego sprawił, że zaczęto z urzędów usuwać ludzi, którzy nie byli całkowicie oddani Monarchii. Spotkało to również profesora, który z uporem walczył o wprowadzenie języka polskiego do szkół średnich i wyższych. Jakże błędne było myślenie władz austriackich, które poparły kandydaturę Józefa Dietla na Prezydenta Krakowa. Wszyscy sądzili, że ten człowiek, którego związki rodzinne z Austrią są tak silne, będzie prowadził politykę zbieżną z polityką dworu. Jak wkrótce się okazało, profesor Dietl był za całkowitą autonomią Galicji i bardzo często zamiast w mundurze austriackim, który był strojem urzędowym, występował w polskich strojach narodowych. Musimy nauczyć się mówić głośno i wyraźnie o tym, co jest dla nas ważne, istotne. Nie możemy się tego wstydzić. Powiem więcej, nie wolno nam się wstydzić tego, że mamy odmienne zdanie. Przyznaję - wymaga to odwagi, lecz uważam, że powinniśmy się na nią zdobyć. Europa przed ponad tysiąc lat wzrastała i kształtowała się w duchu chrześcijańskim. Dlaczego zatem, gdy mówi się o tym, nagle zapada jakaś dziwna konsternacja. Niby racja, ale to takie jakieś niezręczne, może nawet niewygodne, krępujące. Przecież wszyscy o tym wiedzą, więc, po co zapisywać to w Konstytucji? Idąc dalej tym samym tropem, dochodzimy do wniosku, że owszem- historia, korzenie, tradycja niby są bardzo ważne, ale róbmy wszystko, aby to może jakoś zręcznie ominąć, może przemilczeć. Jak zatem – na tym tle - będzie wyglądać poszanowanie tradycji i historii poszczególnych członków Nowej Europy? Wszak historia i tradycje poszczególnych krajów członkowskich są postrzegane zupełnie inaczej. Czy zatem w imię fałszywie pojętego „wspólnego dobra” nie nastąpi jakaś uniwersalizacja kultury i tradycji? Czy my, Europejczycy, nie pokusimy się o napisanie nowej, bardziej „wygładzonej” historii?  Historii, z której wymażemy wszystko to, co mogłoby stawiać taką czy inną nację w złym świetle. Przecież stąd jest już tylko krok do stwierdzenia, że historia nie jest nam absolutnie do niczego potrzebna. Sami sobie napiszemy nową, piękną historię nowej, pięknej Europy. Historię lukrowaną. Tego właśnie się obawiam. Problem staje się bardzo poważny, gdy przypatrzmy się działalności Ziomkostwa Niemieckiego. Ewidentne próby rewizji historii, w której najeźdźca staje się ofiarą. Nie uspokaja mnie wcale stwierdzenie „totalne bzdury”, „organizacja marginalna”, „przewrażliwienie”. Rzecz w tym, że ta rzekomo „marginalna organizacja” znajduje coraz większy posłuch i wpływy w społeczeństwie. I właśnie taka postawa roszczeniowa powinna być zakazana prawnie, a organizacja uznana za nielegalną i całkowicie bezprawną. Im wcześniej to zrobimy, tym większe z tego tytułu odniesiemy korzyści. Stoimy u progu dorosłości. Ale musimy zdać sobie sprawę z jednego. Dorosłość to przede wszystkim odpowiedzialność. Odpowiedzialność za losy drugiego człowieka, losy rodziny, którą założymy, losy regionu, kraju, Europy, a wreszcie losy świata. Po to, by być w pełni odpowiedzialnym musimy się wiele nauczyć, a przede wszystkim musimy się nauczyć szacunku. Szacunku dla drugiego człowieka. Niezależnie od tego, z jakiego kręgu kulturowego pochodzi, jaki ma kolor skóry, jaką religię wyznaje. Dopiero przy pełnym, bezgranicznym wręcz poszanowaniu drugiego człowieka, przy całkowitej akceptacji jego pragnień i dążeń możemy coś uzyskać. Nie można ciągle żyć przeszłością. Postarajmy się odłożyć na bok to wszystko, co wycierpieliśmy przez lata rozbiorów czy wojny. Odsuńmy od nas cały ten bagaż ciężkich i przykrych doświadczeń. Ja wiem, że jest to ciężkie zadanie i bardzo bolesne, jednak uważam, że musimy to zrobić. Proszę mnie źle nie zrozumieć. Ja nie mówię, że mamy o tym całkowicie zapomnieć, wymazać z pamięci, ale jedynie o tym, że powinniśmy odsunąć to na bok. Nabrać w pewnym sensie dystansu. I przestańmy wreszcie uważać, że nam się z tytułu rusyfikacji czy germanizacji cokolwiek należy. Może poza takim zwykłym, ludzkim, płynącym prosto z serca słowem „ przepraszam”. Zwykłe -, chociaż mające magiczną wręcz moc- słowo przepraszam i zwykłe, a zarazem taki ludzki, ciepły, serdeczny gest - uścisk dłoni. Tak niewiele, a tak dużo zarazem. A może nawet bardzo dużo, bo do tego trzeba dobrej woli każdej ze stron. Muszą tego pragnąć wszystkie nację i wszystkie grupy społeczne. Mam świadomość, że zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie próbował rewidować czy nawet zmieniać tę sytuację. Jednakże, jeżeli spotka się z ogólnym i wyraźnym potępieniem ze wszystkich stron, jeśli działanie takie, będzie ścigane prawem, ma to sens. Kolejną kwestią, z którą bardzo często się spotykamy jest brak dialogu. Należy tutaj jednocześnie postawić bardzo wyraźną granicę pomiędzy dialogiem, a monologiem. Pomiędzy chęcią porozumienia, a chęcią narzucenia innym swojego zdania. O ile dialog prowadzony jest na płaszczyźnie równorzędności stron i polega na pewnej elastyczności oraz szukaniu kompromisowego rozwiązanie problemu, o tyle monolog jest prowadzony z pozycji siłowej i prowadzi tylko do wzmocnienia wzajemnej niechęci. Przed polityką zagraniczną leży poważne wyzwanie, a rozwiązanie satysfakcjonujące obydwie strony  w żadnym wypadku nie należy mylić z uległością. Jakże często nasza opinia, nasza ocena innych narodów jest bardzo subiektywna. Powiedzmy wprost - nie znamy się i stąd wypływają wszelkie nieporozumienia. Niczym mantrę powtarzamy z uporem tę ocenę, którą gdzieś usłyszeliśmy, ocenę rzeczywistą, bądź nie, ocenę, którą nam narzucono. Sądzę, iż niejednokrotnie jest to ocena krzywdząca. Opieranie się na stereotypach nie jest dobrym rozwiązaniem. Stwierdzenie, że Niemiec, Anglik, Rosjanin „ jest taki” to zwykłe generalizowanie, które niestety jest mocno krzywdzącym. Przecież młodzi ludzie, ludzie w naszym wieku nie różnią się aż tak bardzo. Owszem, są pewne różnice wynikające z podłoża kulturalnego czy też wychowania, ale marzenia mają podobne. Tak samo jak my patrzą z nadzieją na świat. Tak samo cieszą się z pewnych pozytywnych zjawisk i martwią negatywnymi. Kiedyś czytałam pamiętniki z okresu międzywojennego. Pisał je człowiek mieszkający w małym miasteczku na kresach wschodnich. Miasteczko to było tak małe, że niemal wszyscy się znali. Mieszanka narodowości, a żyli tam Żydzi, Polacy, Ukraińcy, Rosjanie tworzyła swoisty konglomerat. Ale to nie pryzmat przynależności narodowościowej ich dzielił, lecz osobowość. Nie miało znaczenia czy to Żyd, Polak czy Ukrainiec, lecz to, jakim jest człowiekiem. Kultury nawzajem się przenikały i mieszały, a ludzie żyli szczęśliwie. Wielka polityka tu nie docierała, a jeśli już to po pewnym czasie i zawsze niczym echo wytłumiona. Było tak do czasu, gdy nad Europą zawisło widmo dyktatu Hitlera i Stalina. To był koniec szczęśliwego życia. Odżyły jakieś stare urazy, animozje, a ludzie zaczęli sobie skakać nawzajem do oczu. Łagry, strach, terror. Ci, którzy żyli obok siebie, zaczęli się wytykać palcami. Nad miasteczkiem zapadła noc. Ciemna noc dyktatury. Kolejną, bardzo ważną kwestią jest sprawa postrzegania Polski na arenie międzynarodowej. Tutaj mam wielki żal, ponieważ brakuje nam mądrych polityków, natomiast mamy całą masę różnej maści politykierów. Dlaczego w światowej opinii utarło się określenie „ polskie obozy zagłady” zamiast „nazistowskie”? czy naprawdę zrobiliśmy wszystko, by zmienić to przekonanie? Przecież prawda jest zupełnie inna. To w żadnym razie nie było polskie obozy. One tylko były zlokalizowane w Polsce. Nawet ci, którzy powinni być tą zmianą nazwy zainteresowani niewiele czynili w tej kwestii. Dlaczego my, Polacy, dlaczego środowiska żydowskie tam mało robili w „tej sprawie”? Czyżby determinowała ich obawa, by nie drażnić Niemców?      O tak.  Zdecydowanie lepiej zachować dobre stosunki z Nimi niż z jakąś tam Polską. Rozumowanie z gruntu bardzo głupie, ponieważ nie ma w zasadzie żadnego powiązania między nazizmem, a Niemcami. Niedawno, na jednym z blogów przeczytałam taką wypowiedź: „To, co ty określasz mianem „ojczyzna” jest dla mnie zaledwie podłożem. Podłożem, na którym wyrosłam i wychowałam się. Nie widzę żadnego racjonalnego uzasadnienia, dla którego miałabym cokolwiek dla niego robić. To, że tutaj się urodziłam to czysty przypadek. Żadne, absolutnie żadne irracjonalne przywiązanie nie może ograniczać rozwoju mojej osobowości. Ja chcę żyć pełnią życia. Spełniać się w życiu zawodowym i osobistym. Tutaj niestety, nie mam żadnych perspektyw. ”Dla mnie osobiście, takie myślenie świadczy o tym, że w wychowaniu tej młodej osoby coś zawiodło. Taka wypowiedź wskazuje na wielką pustkę w sercu i doprawdy jest mi jej żal. Z całego serca życzę jej, aby w końcu się spełniła, ale już na wstępie w dorosłe życie wydaje mi się, że je przegrała. „Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie” – niestety... Zapewne zaraz padnie pytanie, no dobrze, ale jaki ma to związek z patriotyzmem. Przecież przywykliśmy do tego, że    o patriotyzmie piszemy „ dumnie i szumnie”, a tu takie zwykłe, proste słowa. Ja uważam, że duży, bardzo duży. Zacieśniając więzy międzyludzkie, poznając innych ludzi, ich kulturę i obyczaje stwarzamy pewną podstawę do wzajemnej akceptacji i zrozumienie. Podstawę, która jest bardzo istotna i stanowi niejako podłoże dzięki, któremu dużo łatwiej nawiązać współpracę międzynarodową. I tak oto zwykła przyjaźń między Polakiem, Niemcem, Rosjaninem może kiedyś, w przyszłości zaowocować tym, że nasze Ojczyzny będą coraz lepiej współpracować, a tym samym się rozwijać. W ten prosty sposób dzisiejsze dobro jednostki może przełożyć się na jutrzejsze dobro Ojczyzny. Stoimy na rozdrożu. Przed nami wielkie oczekiwania, wielkie nadzieje, przyszłość, a przede wszystkim odpowiedzialność. Co my z tym zrobimy- nie wiem. Proszę Was tylko o jedno - cokolwiek zrobimy, zróbmy to tak, by przyszłe pokolenie mogły być z nas dumne.



Mikołaj Czyżowski, Kraków
******************************************
Co to właściwie jest patriotyzm?
Patriotyzm jest postawą poszanowania i umiłowania ojczyzny. Wymaga ona
stawiania dobra kraju ponad interes osobisty, troski o dobro wspólne, rezygnacji z własnych korzyści. Postawa ta wynika z poczucia silnej więzi emocjonalnej i społecznej z narodem, jego kulturą i tradycją, a jednocześnie łączy się z szacunkiem dla innych narodów i kultur.
Zgodnie z definicją zaczerpniętą ze słownika języka polskiego patriotyzm to: „postawa społeczno - polityczna i forma ideologii, łącząca przywiązanie do własnej ojczyzny, poczucie więzi społecznej oraz poświęcenie dla własnego narodu z szacunkiem dla innych narodów i poszanowaniem ich suwerennych praw". Natomiast patriota to ten, „kto kocha swoją ojczyznę i naród, kto gotów jest do pracy i poświęceń dla dobra ojczyzny."
Władysław Bartoszewski, uczestnik powstania warszawskiego, dwukrotnie minister spraw zagranicznych, kawaler Orderu Orła Białego, powiedział kiedyś: „Dla mnie patriotyzm jest wartością. To znaczy czymś pozytywnym. Postawą wolną od demagogicznych podniet, od paranoicznego węszenia za wrogiem. Postawa na rzecz czegoś, a nie przeciw komuś. Na rzecz godności, która wiąże się nieodmiennie z szacunkiem dla ludzi innego pochodzenia, innej wiary.Bo uznanie różnorodności kulturowej, różnorodności pamięci pokoleń, rozmaitości tradycji wzbogaca wspólnotę państwową. Na rzecz czegoś! Na rzecz szklanych domów! Ja wiem, że dziś Żeromski nie w modzie, ale te szklane domy trafnie symbolizowały coś czystego, przejrzystego —przeciwstawiającego się zaduchowi, ciasnocie poglądów, ciemnocie. "
„Boja uważam się za patriotę. Co to znaczy? Że biorę odpowiedzialność za przeszłość mojego narodu w dobrym i złym, i za jego przyszłość, takjąfe biprę odpowiedzialność za samego siebie. A ponieważ tak się składa, że jestem wierzącym chrześcijaninem, to mam pewność, że moje dobro nie może stać w sprzeczności z dobrem narodu i z dobrem powszechnym. Więc jeśli jestem potrzebny, to nie powinienem się wahać. "
W zależności od sytuacji historycznej kraju propagowane były różne wzory patriotyzmu. Warto jednak zwrócić uwagę, że niemal w każdej epoce poruszany był temat bycia dobrym obywatelem i potrzeby działania na rzecz dobra ojczyzny. W renesansie tą tematyką zajmował się między innymi Jan Kochanowski czy Mikołaj Rej. Kochanowski w swoim dramacie „Odprawa posłów greckich" pisał on między innymi o tym w jaki sposób należy sprawować władzę i ostrzegał, że stawianie własnych interesów ponad dobro państwa może doprowadzić do jego upadku. Natomiast Mikołaj Rej w swojej „Krótkiej rozprawie" podkreślał jak ważny jest obowiązek służby publicznej. Nie można również zapomnieć o dziełach Andrzeja Frycza Modrzewskiego między innymi „O poprawie Rzeczpospolitej", w którym pisze o programie przebudowy państwa, konieczności równości wszystkich obywateli wobec prawa; czy „Kazaniach Sejmowych" księdza Piotra Skargi. Jako katolik i patriota autor walczy o przywrócenie jedności religijnej w Polsce, wzmocnienie władzy królewskiej oraz usunięcie krzywd społecznych i niesprawiedliwych praw. W oświeceniu idee działania na rzecz dobra ojczyzny i przeprowadzenia w Polsce reform ogłosili między innymi Julian Ursyn Niemcewicz („Powrót posła"), Stanisław Staszic („Uwagi nad życiem Jana Zamoyskiego", „Przestrogi dla Polski"); Hugo Kołłątaj („Listy Anonima", „Prawo polityczne narodu polskiego"), Ignacy Krasicki ( satyry np. „Do Króla"). W okresie romantycznym za wzór patrioty uważano natomiast tego, kto walczył z zaborcą o wolność ojczyzny, poświęcał swe prywatne szczęście i życie. Takie wzorce odnajdziemy na przykład w dziełach Adama Mickiewicza „Konrad Wallenrod" czy „Dziady cz. III". W pozytywizmie zaś wzywali do wyrażania patriotyzmu poprzez pracę dla dobra narodu; głosili idee pracy u podstaw i pracy organicznej. W naszej narodowej świadomości istnieją także pewne postaci, które stanowią dla nas wzór postawy patriotycznej. Jest to między innymi Tadeusz Rejtan. Wszyscy kojarzą obraz Jana Matejki, który uwiecznił moment, kiedy Rejtan rzuca się na próg, aby zagrodzić drogę wychodzącym z sali obrad posłom (ich wyjście było bowiem jednoznaczne ze zgodą na I rozbiór Polski). Innymi takimi wybitnymi postaciami w historii Polski są: Tadeusz Kościuszko (Najwyższy Naczelnik Siły Zbrojnej Narodowej w czasie insurekcji), Emilia Plater (kapitan Wojska Polskiego w czasie powstania listopadowego), Romuald Traugutt (generał; dyktator powstania styczniowego). Współcześnie wzorem umiłowania ojczyzny dla wielu Polaków stał się Lech Wałęsa - lider „Solidarności"; prezydent Polski w latach 1990 - 1995.
Obecnie za dobrego patriotę moglibyśmy uznać osobę, która rzetelnie wypełnia podstawowe obowiązki obywatela zawarte w naszej konstytucji. Należą do nich: służba wojskowa i obrona ojczyzny, troska o wspólne dobro i stan środowiska naturalnego, przestrzeganie prawa i płacenie podatków.
W dzisiejszych czasach istnieje jednak wiele zagrożeń dla patriotyzmu. Wszech obecna globalizacja powoduje między innymi zanikanie elementów kultury charakterystycznych dla danego kraju i promowanie uniwersalnych wartości, które są takie same dla ludzi na całym świecie. Sprawia to, że co raz popularniejszy staje się kosmopolityzm. Jest to postawa społeczno - polityczna, która opiera się na założeniu, że ojczyzną człowieka jest cały świat, a zasady organizacji państw narodowych są przestarzałe, więzi narodowe i historyczne pozbawione znaczenia.
Postanowiłem sprawdzić jak dzisiaj ludzie rozumieją bycie patriotą. Przeprowadziłem w tym celu ankietę, w której pytałem o to czym jest dla danej osoby patriotyzm i czy ona sama uważa się za patriotę. Ola, lat 15: „Dla mnie patriotyzm to miłość do ojczyzny, znajomość barw narodowych, hymnu i godła. Patriotyzm to dla mnie w ogóle znajomość historii, kultury i tradycji związanych z moją ojczyzną. Myślę, że jest to także umiejętność poświęcenia się dla kraju, gdy zachodzi taka potrzeba. Uważam, że jestem dobrą patriotką."
Kuba, lat 17: „Moim zdaniem patriotyzm to w dzisiejszych czasach jedynie puste słowo. Ludzie na co dzień nie czują się tak naprawdę związani ze swoimi rodakami. Myślę, że zaczynamy czuć się Polakami i odczuwać łączące nas więzi w obliczu jakiś wielkich, tragicznych wydarzeń na przykład kiedy wybucha wojna. Ostatnio jednak zauważyłem, że Polacy łączą się, stają się wspólnotą również w momentach takich jak na przykład zbliżające się Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej, kiedy wszyscy razem kibicują naszej drużynie i chcę, żeby to właśnie ona wygrała. Sądzę, że jestem raczej lokalnym patriotą. Czuję się związany z miejscem, w którym się urodziłem i wychowałem i staram sieje promować."
Anna, lat 21: „Patriotyzm jest dla mnie silnie powiązany z szacunkiem dla mojego kraju i dumą z niego, ale przede wszystkim jest to dla mnie szacunek dla innych obywateli państwa i wspieranie Polaków i polskiej kultury (kibicowanie naszym sportowcom na międzynarodowych zawodach, promowanie polskiej muzyki i literatury na przykład w kręgu znajomych).Czy jestem patriotką? To zależy w jakim kontekście. Nie wiem czy pognałabym z karabinem walczyć o niepodległość, ale na pewno szanuję barwy narodowe i jestem dumna z tego, że jestem Polką."
Janina, lat 67: „Być patriotą to w naszym przypadku być dobrym Polakiem. Dobrym to znaczy nie zdradzać ojczyzny, być wiernym jej, być lojalnym wobec swoich rodaków, kochać swój kraj i walczyć o niego. Ważne jest jednak także, aby walczyć o to, żeby nie było wyzysku, niesprawiedliwości, żeby ludzie mogli mieć godziwą pracę, a dzieci mogły uczęszczać do szkół. Oczywiście trzeba pamiętać, że zdarzają się wyjątkowe sytuacje, kiedy trzeba podjąć walkę. Wtedy należy się organizować i walczyć z wrogiem tak jak na przykład uczestnicy powstania warszawskiego, którzy oddawali swoje życie za kraj. Można walczyć też za pomocą słowa. Ważne jest po prostu żeby stawiać opór wrogom. Patriotów można znaleźć na przykład wśród artystów. Możemy tutaj wymienić na przykład Ignacego Paderewskiego, który działał na rzecz niepodległości Polski i reprezentował ją za granicą. W czasach współczesnych za patriotę uznałabym Lecha Wałęsę i księdza Jerzego Popiełuszkę, który oddał życie w obronie wyznawanych przez siebie wartości."
Paweł, lat 18: „Patriotyzm to według mnie służba krajowi swoją wiedzą, pracą i umiejętnościami, to życie zgodne z takimi wartościami jak honor, w którym jedno z priorytetowych miejsc zajmuje ojczyzna. Dla mnie dzisiaj patriotami są na przykład ludzie, którzy działają społecznie, myśląc o swoim państwie i jego obywatelach, a nie tylko o własnych korzyściach. Ja sam działam w organizacji pomagającej dzieciom z trudną sytuacją rodzinną."
Gosia, lat 12: „Być patriotą to być osobą, która kocha swój naród i potrafi pozostać mu wierna do samego końca. Patriotyzm to uczucie, które nosi się  i w swoim sercu, nie można go od nikogo dostać."
Renata, lat 37: „ Bycie patriotą wiąże się przede wszystkim z braniem odpowiedzialności za losy swojego kraju i ludzi, którzy ten kraj zamieszkują. Patriotyzm to postawa, która zakłada aktywność i gotowość do podejmowania różnego rodzaju działań, bo bądźmy szczerzy, samo zachwycanie się swoją ojczyzną nie wpływa na poprawę jej sytuacji. Dzisiaj bycie patriotą będzie na przykład oznaczało branie udziału w wyborach i referendach. Nawet jeśli nie istnieje partia, które w pełni spełnia nasze oczekiwania, powinniśmy iść i wybrać przysłowiowe „mniejsze zło", po prostu nie można pozostać biernym, popaść w marazm i kompletne zniechęcenie. Dla mnie bycie patriotą oznacza także bycie dobrym, uczciwym człowiekiem, który kieruje się określonymi zasadami moralnymi. Postępujmy tak, abyśmy nie przynosili wstydu swojej ojczyźnie i swoim rodakom, aby ludzie, którzy nas spotykają dzięki nam mogli wyrabiać sobie dobrą opinię o Polsce i o Polakach."
Dawid, lat 20: „ Dla mnie patriotyzm jest niezwykle istotny między innymi dlatego, że wiele osób z mojej rodziny zginęło w czasie I i II wojny światowej, walcząc na frontach. Przez to ja sam czuję się przywiązany do mojej ojczyzny. Kiedy wyjeżdżam na dłużej zaczynam tęsknić za moim krajem, staram się pielęgnować w miejscu, w którym jestem polskie tradycje. Myślę, że jestem patriotą. Gdyby zaszła taka potrzeba, zaciągnąłbym się do armii, by walczyć w obronie Polski."
Joanna, lat 18: „ Za patriotyzm w dzisiejszych czasach uważam wszystkie działania mające na celu poprawę sytuacji w Polsce na przykład udzielanie się w życiu publicznym, interesowanie się losem swojego państwa, świadome branie udziału w wyborach. Przejawem patriotyzmu może być także pozostanie w kraju, a nie jechanie za granicę. Myślę, że jestem patriotką, bo czuję przynależność do swojego narodu, kibicuję kiedy gra polska reprezentacja, świadomie wybieram polskie produkty, aby wspierać naszą gospodarkę."
Grzegorz, lat 28: „Dla mnie patriotyzm oznacza pamięć i honor jaki powinniśmy oddawać naszym przodkom, którzy przelewając krew w kolejnych walkach, dali nam możliwość życia mimo wszystko samoświadomość bezpiecznych czasach.
Patriotyzmem jest także samoświadomość i gotowość do identycznego poświęcenia, na jakie    zdecydowali się nasi ojcowie, empatia dla bliskich i rodaków, zdecydowanie na walkę nie jedynie w obronie własnej rodziny, ale również rodzin, które nie mają obrońców. W swoim odczuciu jestem patriotą i gotów jestem do poświęceń na rzecz ojczyzny i rodaków."
Adam, lat 14: „Patriotyzm to gotowość poświęcenia się za kraj w każdej sytuacji i pozostanie mu wiernym bez względu na okoliczności to znaczy nawet wtedy, gdy moglibyśmy osiągnąć większe korzyści, zyski poprzez wyrzeczenie się swego kraju i rodaków. Ja sam uważam się za patriotę."
Każda z pytanych przeze mnie osób wyraziła swoje własne zdanie na temat patriotyzmu jednak możemy odnaleźć kilka wspólnych elementów, które dla wszystkich bez względu na wiek będą przejawami tej postawy. Do takich cech z całą pewnością można zaliczyć: wierność ojczyźnie i gotowość do poświęceń w imię dobra ojczyzny i zamieszkujących ją ludzi. Są osoby, które doceniają odwagę naszych przodków, którzy przelewali swoją krew. Moim zdaniem jest to bardzo ważne, ponieważ ludzie ci poprzez swoje czyny naprawdę zasłużyli na nasze uznanie. Ponadto pielęgnowanie pamięci o nich stanowi element naszej tożsamości narodowej. Co ciekawe wszyscy badani uważają się za patriotów. Nie wiem jednak czy to nie wynika z tego, że nikt nie chciałby się przyznać, że nim nie jest. Wśród ankietowanych pojawiła się także osoba, która uważa, że obecnie patriotyzm nie ma już znaczenia i jest jedynie przeżytkiem. Na szczęście była to odosobniona opinia. Moim zdaniem jednak faktycznie jest tak, że na co dzień Polacy mają pewne problemy z byciem patriotami i jednoczą się ze sobą głównie w szczególnych chwilach na przykład wtedy, gdy ojczyzna jest zagrożona. Uważam jednak, że jesteśmy narodem przywiązanym do naszej tradycji i kultury, który potrafi docenić dorobek swoich przodków i to czyni z nas całkiem dobrych patriotów.







Natalia Święch,  Myślenice
******************************************
WSPÓŁCZESNY   PATRIOTYZM (fragment pewnego pamiętnika)
Kraków, 11 listopada 2006r.
Cześć! Jestem Ela, mam czternaście lat i ciekawską siostrę, która godzinami włóczy się po ulicach, zadając trudne
pytania przechodniom. Jeśli spacerując po krakowskim rynku spotkacie dziesięciolatkę, która zapyta Was, co
myślicie o wegetarianizmie, albo kim jest człowiek dojrzały, możecie być pev»ili, że to właśnie Asia.
Dzisiaj Dzień Niepodległości, więc moja siostra zamierza dowiedzieć się, co to jest patriotyzm. Zamierzam
zapisywać wypowiedzi „ofiar" ankiety Asi. Robię to nie)tylko z ciekawości. Moja siostra pyta każdego kto się
nawinie - zawsze lepiej mieć gotową odpowiedź.
Godz. 9:35 - Mama
Postanowiłyśmy zacząć ankietę od własnej rodziny. Po śniadaniu Asia podeszła do mamy. Już przeczuwałam, że ta rozmowa nie potrwa długo:
Mamo, co to jest patriotyzm?
Miłość do ojczyzny - odparła machinalnie.
Tak, wiem, ale co to znaczy dla ciebie? W jaki sposób okazujesz tą miłość?
Ach, ty i te twoje ankiety... Idź do dziadka, on ci wszystko powie - mama zawsze wymiguje się od odpowiedzi. Ale ja wiem, czym dla niej jest patriotyzm - głównym powodem kłótni z tatą. Mój ojciec chce wyjechać za granicę, gdzieś gdzie się więcej zarabia i łatwiej żyje. Mama nie zamierza mieszkać w Anglii, więc sam tam pojechał. Ma dobrą pracę, a do nas przyjeżdża na urlop. Zapytałam kiedyś mamę, dlaczego nie chciała wyjechać. Odpowiedziała smutno, że to bardzo trudne zostawić wszystko, co zna się od dziecka; opuścić rodzinę, przyjaciół; przyzwyczaić się do innej kultury i tradycji. A przede wszystkim najboleśniejsze jest odkrycie po latach, że już nie myślisz po polsku, a twoje wnuki nawet nie znają tego języka.
Myślę, że mama mówiąc to dowiodła swojego patriotyzmu. Bo patriotyzm to po części troska o to, żeby poznając
inne narodowości, nie zgubić własnej, żeby nie zapomnieć...
To tylko część definicji patriotyzmu. Kasia wybiera się do dziadka. Ciekawe, co on powie?
Godz. 9:55 - Dziadek
Tata naszej mamy jest szanowanym profesorem i mądrym człowiekiem. Wykłada historię ojczystą, a o patriotyzmie na przestrzeni wieków mógłby mówić bez końca. Żeby skrócić jego opowieść Asia musiała rozbudować pytanie:
Dziadziu, jak we współczesnym świecie możemy dawać świadectwo naszej miłości do ojczyzny?
Oj, trudne pytanie, bardzo trudne. Cóż, w dawnych czasach wystarczyło założyć kontusz, chwycić za szablę i  walczyć. Ale gdzie my teraz znajdziemy takie cuda?
W muzeum, ale z kim mamy walczyć? Ostatnia wojna skończyła się pół wieku temu. Żyjemy w niepodległym,
demokratycznym państwie.
No właśnie! Wyznam wam bolesną prawdę - patriotyzm przeminą pół wieku temu. Nam została tylko pamięć o wzniosłych czynach przodków. Teraz, gdy świat zdąża do zupełnego wyeliminowania wojen, granice kulturowe
zacierają się, a ludzie migrują, pamięć umiera. Dlatego, skarbie, uczę historii, próbuję zatrzymać to powolne konanie. Przeszłość musi trafiać do umysłów młodych, bo tkwiąc w encyklopediach i podręcznikach zostanie zapomniana. - dziadek westchną. Byłyśmy zaskoczone - zwykle nie filozofował, zawsze patrzył na fakty, żył przeszłością. Myślę, że dziadek ma częściowo rację - naród bez pamięci nie ma przyszłości. Ciekawe, co na ten temat powie wujek Rafał.
Godz. 10:15 - wujek Rafał
Siostra naszej mamy - ciocia Magda mieszka wraz z rodziną w Poznaniu. Jej mąż - Rafał pełni znaczącą funkcję w radzie miasta. Poza tym skończył studia ekonomiczne i może będzie startować na burmistrza. Taki człowiek, musi wiedzieć co znaczy patriotyzm. Dlatego zadzwoniłyśmy do niego, żeby nareszcie znaleźć pełną odpowiedź na nasze pytanie.
-Patriotyzm, Asiu? To aktywne decydowanie o losach kraju, choćby w wyborach. To właśnie możliwość wyboru
rządzących przez obywateli sprawia, że nasz kraj jest demokratyczny i wolny. Potrzebna jest masowa kontrola
sytuacji w państwie przez społeczeństwo, żeby władza nie dostała się w ręce nieodpowiednich osób, a wolna
ojczyzna w spokoju się rozwijała. Polska to nasz dom, więc musimy robić wszystko, żeby żyło się w nim lepiej -z takimi poglądami wujek nadaje się tylko na prezydenta. Zgadzam się z nim - w imię miłości do ojczyzny trzeba strzec kraju i jego mieszkańców od zniewolenia. Ten trudny sposób okazywania patriotyzmu los przeznaczył
ludziom takim jak on, ludziom kierującym skomplikowaną machiną, którą jest 38 milionów ludzi.
Godz. 10:20-Tata
Zastanawiam się, co powiedziałby tata. Mogłybyśmy zadzwonić do Anglii, ale niestety jest teraz pewnie w pracy. Przypominam sobie, że kiedyś chyba mówił coś o patriotyzmie. Tłumaczył wtedy mamie, że we współczesnym świecie to tylko puste słowo, a z miłości do ojczyzny chleba nie będzie.
-Trzeba myśleć o przyszłości, o lepszym życiu, nieważne gdzie. W tym kraju życie jest trudniejsze niż w Anglii.
Sama popatrz, wszyscy uciekają z tej dziury. Zarabia się mniej, bezrobocie jest większe, dom trudniej wybudować, wszystko jest o wiele droższe. Chociaż władzę przejmują coraz różniejsze partie, a kolejni prezydenci i premierzy obiecują poprawę sytuacji nic się nie zmienia. Nie, tu się nie da żyć! Wszystko miało być lepiej, a tu co? Stan dróg nie poprawia się, służby zdrowia ciągle strajkują, a kolejne firmy bankrutują. Taka nieodpowiedzialna gospodarka musi runąć! - tata nadawałby się na prezydenta w równym stopniu co wujek Rafał, gdyby nie stracił wiary w przyszłość. Już zwątpił w Polskę, zwątpił w to, że tu też da się żyć. Patriotyzm to nadzieja, której jemu brak. Szkoda, może gdyby Polacy nie tracili wiary, byłoby lepiej.
Godz. 10:35 - ciocia Ania
Druga siostra mamy - Ania od trzech lat mieszka w Stanach Zjednoczonych. Ma tam męża oraz dwoje dzieci. Nie wiem czemu wyjechali, chyba za lepszymi zarobkami. Mówią, że bardzo tęsknią za Polską, ale nie wrócą – oboje mają dobrą pracę i kończą budować dom. Wcale nie twierdzą, że ułożyli sobie życie w raju - każdy kraj ma swoje wady. Życie w Stanach wbrew pozorom jest droższe, a środowisko bardziej zdemoralizowane. Na szczęście dzięki organizacjom polonijnym łatwiej dostosować się do nowego życia - gdzie Polacy, tam Polska.
Nie dodzwoniłyśmy się dziś do nich, ale myślę, że ciocia powiedziałaby, że za granicą też można być patriotą. Życie wśród innych narodów nie musi wcale doprowadzić do utraty własnego. Chcecie dowodu ? - mała córeczka cioci też mówi po „naszemu" i jest w pełni Polką, mimo że urodziła się już w Stanach. Mimo to, jeśli wszyscy Polacy wyemigrują i rozsieją się po całym świecie, stracimy nie tylko kraj, ale też naród. Bo zachowując tradycje i pamięć, ale nie mając łączności z ojczyzną, zapominamy o miłości do niej i tracimy narodowość.
Godz. 10:45 - kuzyn Arek
Jeszcze jeden telefon - Arka nie można było ominąć. To najstarszy syn wujka Rafała. Jest niesamowicie inteligentny, kończy właśnie studia na jednej z lepszych uczelni we Francji. To dobrze, że Polska ma takich ludzi jak on. Byleby tylko wrócił. Niestety zdolni młodzi ludzie wolą pracować w wysoko rozwiniętych krajach. Mają tam lepsze warunki materialne i zawodowe.
Okazuje się, że Arek też nie chce na razie wracać do kraju - zamierza poświęcić się nauce, pracując w najlepszych centrach badawczych na świecie. Dlaczego nie poświęci się też ojczyźnie, dzieląc się wiedzą z rodakami i pracując w polskich ośrodkach naukowych? Zapytałam go o to. Odpowiedział, że w Polsce nie ma odpowiednich warunków, ale żebym się nie martwiła - będą. Na razie musi zdobyć fundusze, a za kilkadziesiąt lat zobaczę, że to Polska będzie miała czołowych naukowców i najlepsze instytuty na świecie.
Musiałam przyznać mu rację - patrioci muszą zdobyć wykształcenie godne ich ojczyzny, żeby następne pokolenia
były dumne nie tylko z przeszłości, ale też z teraźniejszości. To zadanie może się powieść tylko komuś takiemu jak Arek.
Godz. 11:10- przechodzeń nr 1
Przepytałyśmy kogo się dało w rodzinie, a teraz wyruszamy na podbój krakowskich ulic. Pierwsza nieznajoma to
sympatyczna blondynka wyprowadzająca na spacer jamnika.
Dzień dobry. Możemy zadać pani pytanie w związku ze szkolną ankietą? - dziewczyna zgodziła się - W jaki
sposób można okazywać patriotyzm?
Hmm... Myślę, że przez zdobywanie wiedzy o kraju, przez szacunek do symboli narodowych i udział w wyborach.
Patriota powinien przede wszystkim być dumny z ojczyzny i szanować ją.
Dziękujemy pani za udział w naszej ankiecie. Do widzenia.
Więc przede wszystkim szacunek i duma? Zgadzam się, to podstawy patriotyzmu. Kasia już znalazła kolejną „ofiarę", zobaczymy, co powie...
Godz. 11:25 - przechodzeń nr 2
Kolejnym ankietowanym okazał się miły, starszy pan w okularach. Słysząc nasze pytanie podrapał się po łysinie i odparł:
-Osobiście rzadko zastanawiam się czy postępuję patriotycznie, ale sądzę, że tak. Żyję w Polsce i przyczyniam się do jej rozwoju gospodarczego. Myślę, że każdy kto zakłada własne przedsiębiorstwa, firmy, czy dba o to, żeby dobytek przodków nie popadł w ruinę może nazywać się patriotą.
-Dziękujemy za ciekawą wypowiedź. Do widzenia.
Działanie na rzecz kraju jest bardzo ważne. To dzięki nowym obiektom gospodarczym Polska może się rozwijać. Ciekawe, czemu ludzie tak rzadko o tym wspominają?
Godz. 11:45 - przechodzeń nr 3
Długo szukałyśmy osoby wyglądającej na sympatyczną, która nie jest zajęta trójką małych dzieci i nie pędzi nigdzie w pośpiechu. W końcu znalazłyśmy miłą panią w średnim wieku. Ankietowana powiedziała, że patriotyzm to gotowość do poświęceń dla ojczyzny, przedkładanie dobra narodu nad własne cele. Przykładem takiego postępowania jest pozostanie w kraju, chociaż za granicą jest łatwiej. Znowu ta emigracja... To teraz ważny dla Polaków temat. Prawie każdy ma za granicą rodzinę lub znajomych. Każdego roku kraj opuszcza kilkadziesiąt tysięcy Polaków. Stajemy wszyscy przed wyborem: patriotyzm, czy szczęście? Nie trzeba wybierać, wystarczy zacząć działać. W przeszłości nasi przodkowie potrafili się zjednoczyć w imię solidarności, mimo prześladowań i represji. Obecnie żyjemy w niepodległym państwie, mamy pełną swobodę i mnóstwo wolności. Więc dlaczego nie korzystamy z prawa do budowania własnej przyszłości w miejscu, za które dawniej gotowi byliśmy oddać życie? Dlaczego opuszczamy kraj, z którym jesteśmy nierozerwalnie związani? - bo za granicą lepiej się żyje, nie ma bzdurnych przepisów, ani armii urzędników. Są za to lepsze miejsca pracy; nowoczesne, bogate miasta i bardziej otwarte na zmiany społeczeństwo, a gospodarka rozwija się o wiele dynamiczniej. U nas jest inaczej. Wszyscy widzą, że jest źle i głośno zrzędzą, ale nic nie robią, żeby to zmienić. Nareszcie zrozumiałam co to jest patriotyzm.
Godz. 11:55-Wnioski
Ela, a co ty o tym myślisz? - wiedziałam, że Asia w końcu o to zapyta. Siedziałyśmy na ławce naprzeciwko
Kościoła Mariackiego - Tylu ludzi próbowało nam powiedzieć co to jest patriotyzm, a ja nadal nie znam poprawnej
odpowiedzi.
Bo żadna pojedyncza osoba nie może odpowiedzieć na to pytanie. Naród tworzy wielu ludzi, a to jedno słowo dla
każdego znaczy co innego. Trzeba połączyć wszystkie wypowiedzi, żeby stworzyć ogólną definicję patriotyzmu.
Miłość do ojczyzny to przede wszystkim duma i szacunek wobec niej. Patriota powinien pamiętać o przeszłości i uczyć się nie popełniać błędów przodków. Trzeba jak ciocia Ania dbać o polskie tradycje, ale ważniejsze jest
aktywne życie społeczne, życie w Polsce. No i patriotyzm to też dbanie o rozwój gospodarczy kraju, w Polsce
potrzebni są wykształceni ludzie z pomysłami na życie, ludzie tacy jak Arek. Przede wszystkim nie należy narzekać, że w innych krajach żyje się łatwiej. To my tworzymy Polskę. Tylko my decydujemy o tym, jak życie tutaj wygląda.
Wystarczy, że uwierzymy we własne siły, a wszystko stanie się możliwe. Zbudujmy nasz kraj, a będziemy godni miana patriotów - w tym momencie wybiła dwunasta. Nie musiałam już nic mówić, melodia hejnału krakowskiego wyraża wszystko, co kiedykolwiek powiedziano o patriotyzmie.



Barbara Dobrosz, Dąbrowa Tarnowska
***********************************************************
Polska - między wschodem a zachodem. Zdobyta w bojach, okupiona krwią, zawsze w centrum konfliktu. Być Polakiem -to dla naszych dziadków i rodziców wartość bezcenna. Z uniesionym czołem, wypiętą piersią i gotowością w głosie opowiadają o swoim wywalczonym kraju, który pomimo ogromu problemów na przestrzeni wieków, zawsze podnosił się z upadku. Ojczyzna. A czym dla mnie jest Polska? Jakie znaczenie dla współczesnego polskiego nastolatka ma jego tożsamość narodowa? Każdy pamięta wierszyk, którego rodzice uczyli nas w dzieciństwie. Aby odpowiedzieć sobie czym dla współczesnego Polaka jest patriotyzm, warto jeszcze raz powtórzyć niektóre kwestie z wiersza Władysława Bełzy i odnieść je do teraźniejszości.
Kto ty jesteś?
Mam 16 lat. Niebawem stanę u progu nowej drogi życiowej. Czeka mnie wybór szkoły średniej, potem studiów, a co za tym idzie, początek planowania swojej przyszłości. Mam wiele pomysłów, ale niczego nie wiem na pewno. Na podejmowane przeze mnie decyzje będzie miało niewątpliwie wpływ wiele czynników. Status życia, społeczeństwo, otoczenie, możliwości rozwoju, warunki tworzenia rodziny.
Choć za wcześnie jeszcze na podejmowanie radykalnych kroków ku mojej przyszłości, to dobry czas, aby zorientować się w rzeczywistości kraju, w który będę ją wpisywać. Zaczynam obserwować społeczeństwo i śledzić sytuację wewnętrzną, aby moje decyzje były dobrze umotywowane, pewne i konkretne. Jak każdy młody człowiek, chcę cieszyć się wolnością   i spędzać aktywnie czas wypoczynku, czerpać satysfakcję ze swojej pracy, a przede wszystkim żyć na odpowiednim poziomie. Nie dopuszczam myśli cierpienia z powodu braku któregoś z moich podstawowych praw, bo nie wyobrażam sobie, aby w dobie podboju kosmosu niemożliwe było godne życie na Ziemi, zwłaszcza w kolebce kultury - zjednoczonej Europie.
Najważniejsze w budowli są jej fundamenty, dlatego ważne jest, aby stawiać je na konkretnym, stabilnym gruncie, a decyzje podejmować w poczuciu bezpieczeństwa  i równowagi. Niestety, oblicze polskiej sytuacji wewnętrznej nie daje obywatelowi pewności ani spokoju, a wręcz wzmaga wątpliwości dotyczące przyszłego w niej bytu. Pomimo przywiązania do kraju i poczucia odpowiedzialności, perspektywy, które niesie ze sobą pozostanie w nim, nie są atrakcyjne. „Chwieje się i wieje, a ja mam stać? Chcę żyć własnym życiem, nic mi nie da oglądanie się za siebie!" - coraz częściej zabijamy w sobie skrępowanego Polaka, aby obudzić niezależnego uciekiniera. Nikt nie chce poświęcać swojego losu walce z wiatrakami. W trosce o swój jutrzejszy dobrobyt i wiedzeni przykładem poprzedników, młodzi ludzie wyjeżdżają w poszukiwaniu 'lepszego życia'. Zarobki niewielkie, chaos w polityce, gospodarka co prawda rozwija się, ale słabo i powoli – niewielu ma czas czekać, aż to wszystko się uspokoi. Polska? - pytają - Tak, stąd pochodzę. Ale nie potrzebuję problemów, wyjeżdżam, bo gdzieś indziej widzę swoją przyszłość. Polak? - Mały.
Jaki znak twój?
Czcimy godło i flagę, słowa hymnu recytujemy jednym tchem. Każdy Polak jest świadomy swoich symboli narodowych. Wszyscy obchodzimy święta państwowe, orientujemy się w znaczących wydarzeniach i postaciach historycznych naszego kraju, kibicujemy polskim drużynom sportowym. Niestety, takie zachowania wynikają często jedynie z psychologii tłumu. Trudno powiedzieć, czy uczestnictwo w uroczystościach niepodległościowych jest potrzebą płynącą z serca, czy bardziej z wyrachowania. Są tacy, dla których określone postępowanie jest naturalne i szczere, ale coraz częściej wśród młodego pokolenia mamy do czynienia jedynie z obojętnością. Pozory oraz brak ustosunkowania do wartości narodowych są wzrastającym problemem naszego społeczeństwa, a wpływa na to bardzo mocne oddziaływanie kultur zachodnich i napływ wątpliwych wzorców. Już nie pasjonujemy się Superman 'em - teraz, żeby być cool .wystarczy być Katherinne Novack lub John Tenchynsky. Obojętność przechodzi w nawyk, a wkrótce i w zapomnienie. Orzeł Biały czy Dolar zielony?
Dziś odpowiedź na pytanie "Gdzie ty mieszkasz? - między swemi" nie zawsze jest równoznaczna z odpowiedzią na pytanie kolejne: „w jakim kraju? - polskiej ziemi". Samotnie czy w grupie rodaków - coraz częściej na obczyźnie.
W ciągu ostatnich 4 lat Polacy rozjechali się po krajach wspólnoty europejskiej, a lepsze warunki życia skłaniają ich do startu w nowym miejscu i rzeczywistości. Szybkie tempo pracy oraz intensywność życia, jaką narzucają emigrantom realia kapitalizmu, powodują, że uczestniczą oni w życiu kulturalnym, przyswajając lokalny język i zwyczaje. Aby lepiej funkcjonować w nowym społeczeństwie, wtapiają się i ujednolicają z pulsującym tłumem. Traci na tym polskość. Problemem nie jest fakt wyjazdów, ale zagubienia się polskiego społeczeństwa. Nierzadko daje się zauważyć, że np. daleka Polonia amerykańska ma głębsze poczucie polskości niż niejeden nasz sąsiad zza miedzy. Wyjazd za granicę na studia czy do pracy może być okazją do umocnienia swojej tożsamości przez dawanie dobrego świadectwa i zachowanie samego siebie. Być otwartym na nowe doświadczenia i kulturę, to świetne świadectwo człowieka XXI w. Być zamkniętym na świadectwo swojej ojczyzny, to degradacja człowieka. W kręgu zachodnich cywilizacji stopniowo zacierają się ślady polskiej kultury, a pojedyncze zwyczaje są wtapiane w lokalne lub wrzucane do wspólnego worka mieszanki etnicznej wszystkich europejskich emigrantów. Nie możemy pozwolić, aby to, co dziewicze i niepowtarzalne, stało się zużytym i jednym z wielu. Często urywa się kontakt z krajem, a człowiek - choć w drogim mieszkaniu i z dobrą pracą - ubożeje duchowo. Emigrant, który utracił więzi z ojczyzną, tak naprawdę jest znikąd.
Zatracając własną odrębność, nie zdajemy sobie sprawy, że oddajemy za darmo naszą tożsamość. Dziadkowie walczyli, aby okupant siłą nie narzucił im nowych personaliów, a my dobrowolnie zrzekamy się ich ofiary i siebie, w imię łatwiejszego bytu. Kultura, język  i tradycja każdego narodu są jego niepowtarzalnymi cechami, które odróżniają go od innych. Granice naszego świata są granicami naszego języka. Im więcej języków poznamy, tym więcej barw nabierze nasze życie - niemożliwe jest jednak oglądanie kolorów bez światła mowy ojczystej. XXI w. nie wymaga od nas chwytania za bagnet w obronie ojczyzny, ale stawia inne zadania. Nie ma potrzeby krzyczeć i afiszować się ze swoją osobą na siłę, ale należy zachować i pamiętać o swojej tożsamości. O niezależności i indywidualności nas, Polaków, decyduje pochodzenie. Powinniśmy być dumni ze swojej historii - nie musimy znać jej na pamięć, powinniśmy dbać o czystość języka polskiego - zachowywać ortografię oraz chronić go od zubożających, prymitywnych naleciałości z innych języków. A wżdy narodowie niech postronni znają, iż Polacy nie gęsi i swój język mają.
Czy ją kochasz?
Co dziś znaczy kochać ojczyznę? Każde pokolenie rozumiało to inaczej. Czym ojczyzna dla mnie właściwie jest? Mój dziadek kochał ojczyznę, więc walczył za nią. Dla niego to ukochana ziemia pod stopami, honor i szacunek. Całe to dziedzictwo narodowe, spuścizna po przodkach jest majątkiem przysparzającym dumy, ale i zobowiązującym do troski o niego. Dla taty Polska jest kartą wspaniałej historii, odwagi i determinacji, będącej dowodem tożsamości - personaliami, o których nie wolno zapomnieć. Jego Polskę tworzą przede wszystkim ludzie, którzy walczyli o zmiany, wprowadzali reformy, aby ten dumny kwiat polskości mógł zakwitnąć pełną krasą. Każdy utożsamia poczucie zobowiązania wobec swojego kraju przez pryzmat tego, czego sam był świadkiem. W miarę jak na polu bitwy karabiny zastępowało słowo, śmierć w okopach - niewola pustego mieszkania, ludzie pokrzepiali się, uczyli na tropach przeszłości i mobilizowali we własny sposób. Przywiązywali się poprzez walkę, w obronie. Czym Polak w XXI 'zdobywa' swoją Polskę? Mamy pokój, demokrację, ustabilizowaną sytuację polityczną- o takim stanie rzeczy marzyli nasi przodkowie. To dobrze czy źle, że żyjemy w takich czasach? Czas spokoju jest dla nas niewątpliwie szczęściem i błogosławieństwem, jednak często o tym zapominamy. Dla młodego pokolenia, które nie pamięta komunizmu, wojny ani represji, niepodległość jest czymś naturalnym, codziennością. Młodzież docenia swobodę, ale nie potrafi określić wagi wolności. Nie można pozwolić, aby ciężko wypracowana niezależność stała się wartością podrzędną i nadużywaną. Czy kochasz dom, ten stary dach [...], omszałych wrót rodzinny próg? Jak ma się nasz szacunek do miejsca, z którego pochodzimy? Czy potrafimy przyznać się do swoich korzeni nawet wtedy, gdy aktualna sytuacja w kraju nie daje dobrego świadectwa?
Patriotyzm, to pamiętać i nie pozwolić zapomnieć. To, że mamy szczęście żyć w pokoju i nie musimy siłą domagać się swoich praw, nie znaczy, że możemy zapomnieć o tym, kim jesteśmy. Wstąpienie Polski do Unii Europejskiej było ważnym i przełomowym momentem dla naszego państwa. Zbawienny wpływ na nasze życie materialne i fizyczne, jaki miało to wydarzenie, odbija się w bardzo niepokojący sposób na naszej mentalności. Patriotyzm, to mieć odwagę powiedzieć, kim się jest. Polska to całe wieki historii. Naszą ojczyznę tworzą nie tylko skorumpowani politycy, uciążliwy sąsiad zza ściany i zastój ekonomiczny, ale przede wszystkim Mickiewicz, Wałęsa, Jan Paweł II, twoja matka i ojciec. To ludzie tworzą czasy, dobre albo złe. Postacie, które stanowiły autorytet dla świata i o których ludzkość nigdy nie zapomni, były Polakami otwarcie. Ich serca biły dla Polski - ich sercem była Polska. Aż tu nagle, czy to fale kompleksów, czy snobizmu zmieniają bezpośrednich Polaków XXI w pysznych kosmopolitów. Trudno zrozumieć zakłopotanie i nabieranie wody w usta przez naszych rodaków, gdy na nieoficjalnym forum międzynarodowym przychodzi im rozmawiać o swoim pochodzeniu. Chociaż niejednokrotnie uśmiecham się z pobłażaniem na wspomnienia starszego pokolenia o zwyczajach kiedyś panujących, zaczynam żałować, że nie ma już w Polsce nurtu społecznego, który ganił, a czasem i piętnował takie antypolskie zachowania. O przykład nie trudno: wystarczy polska szkoła. Żałosnym wydaje mi się ślepe uwielbienie i naśladowanie zachodniego stylu z całkowitym oderwaniem od swoich korzeni. Nie można chcieć być kimś będąc nikim. Żaden Francuz, Amerykanin czy Niemiec nie zrobi zakłopotanej miny na wspomnienie o jego ojczyźnie. Narody, które odnoszą sukcesy, są świadome swojej tożsamości, a wtedy również potencjału. Żeby znać swoją wartość, trzeba wiedzieć, kim się jest. Można gonić za cieniem, ale po co, skoro to ty go rzucasz.
Czy moje serce bije dla Polski?
W młodym duchu kotłuje się jeszcze wiele wątpliwości. Niezliczone ambicje, wyniosłe plany i pokreślone szkice zapełniają wnętrze młodego człowieka i napawają go niepewnością, kiedy zadaje mu się poważne, przyszłościowe pytania. Gdy ma się 16 lat, wszystko wydaje się być na wyciągnięcie ręki i równocześnie nieosiągalne. Każdy z nas zdążył już sobie wyrobić własne zdanie na rozmaite tematy, ale ciągle bardzo silny wpływ ma na nas nasze środowisko, a szczególnie najbliższe otoczenie. Dla większości młodzieży bardzo ważnym elementem tworzenia się ich świadomości i punktu widzenia byli rodzice. Jeżeli zostało się wychowanym w duchu zobowiązania i szacunku, już posiada się pewien status i odskocznię życiową-najgorzej przecież jest zaczynać od zera.
Kim ja jestem? -  Jestem tym, co czuję i za kogo się uważam.   Moi rodzice wychowali mnie w pełnym poczuciu polskości. Mam świadomość obowiązków, praw i godności Polaka.
Jaki znak mój? - Silny, biały orzeł nadziei, który wznosi się na błękitnym niebie i  przypomina mi, ile mam w sobie siły.
Czym ta ziemia? - Pięknym dworem, majątkiem po przodkach, który wiele przeszedł, ale jego ściany będą jeszcze lśniły bielą. Złote klamki i perły biją blaskiem nawet spod warstwy kurzu. W Polsce jest mój dom i tego nic nie zmieni. To miejsce moich marzeń, łez, przeszłości, teraźniejszości...
Czym zdobyta? - wywalczona tym, co każdy miał najcenniejszego: oni już swoją walkę wygrali, a ja muszę udowodnić, że nie pozwolę jej zginąć
Jak ją kocham? - Chylę przed nią czoła.
W co dziś wierzę? - Ufam przede wszystkim sobie. Wiem, że godność sztandaru nie upadnie, jeśli wszyscy razem będziemy bronić go z honorem. Wiem, że nigdy nie jestem sama, bo czuwa nade mną miłość na ziemi i siła ponad wszystkie. Wierzę w siłę i ambicję, bo jak każdy, chcę żyć przede wszystkim dla siebie, a moja ojczyzna jest częścią mnie.




Karol Ulman, Myślenice
***************************************
O polskim patriotyzmie słów kilka
„Polska! Polska" [...]
Wtem Bóg z Mojżeszowego pokazał się krzaka, Spojrzał na te krzyczące i zapytał: „Jaka?"
Juliusz Słowacki
Czy w dzisiejszym świecie, który lansuje wszelakie odstępstwa od tradycyjnego stylu życia można być „klasycznym patriotą"? Czy jest to możliwe we współczesnym świecie relatywizmu, podważającym wszystkie świętości i próbującym tworzyć nowe pseudowartości? W rzeczywistości, w której trudno nie ulec kusząco reklamowanemu hasłu wolności absolutnej, zwalniającej nas ze zobowiązań wobec państwa, w którym żyjemy, najbliższej społeczności, czy też własnej rodziny. Reklamy, billboardy, programy telewizyjne nieustannie namawiają nas do skoncentrowania się na sobie - swoim wyglądzie, samopoczuciu, karierze. Tabloidy wskazują wzorce - serialową gwiazdkę, bez wykształcenia, ale za to z olbrzyyyymią ambicją bycia sławną, pana Gienka, który systematycznie niszczy ogrodzenie swojego sąsiada... - no i przedmioty godne pożądania: najnowszy model ferrari, supernowoczesny model komórki, odtwarzacz mp3...Bo w naszym świecie wszystko musi być „super", „cool", „ekstra" „spoko". Żyj na luzie, bądź kimś, zainwestuj w wygląd - zdają się nam mówić! Czy w takich okolicznościach można zachować w sobie miłość do ojczyzny? Czy w ogóle możemy mówić o patriotyzmie , skoro święte - jeszcze dla naszych rodziców - wartości takie jak: honor, odwaga, lojalność, poświęcenie czy uczciwość zostały wyśmiane jako „obciachowe" i staromodne? Mówić można i należy, chociaż coraz trudniej znaleźć dziś prawdziwego patriotę. Tymczasem popatrzmy na pokolenie naszych ojców. Wielu z nich nie bało się powiedzieć prawdy i bronić demokracji, choć przyszło im żyć w bardzo trudnych czasach, nieporównywalnie trudniejszych niż obecne. Przyjrzyjmy się młodzieży pokolenia Kolumbów. Ich miłość do ojczyzny była wystawiona na wielką i bardzo ciężką próbę, jaką była II wojna światowa, a jednak bez wahania gotowi byli poświęcić swoje życie dla ratowania ojczyzny. Tymczasem nam dzisiaj bardzo trudno powiedzieć jest NIE kłamstwu, obłudzie, nietolerancji, czy zwykłemu chamstwu. Trudno dbać o godne oblicze naszego społeczeństwa. Ciężko jest zaprotestować nawet wtedy, gdy niszczona jest ludzka godność i wolność. A przecież nie musimy się poświęcać, wystarczy dochowywać wierności zasadom, których próbowali przestrzegać nasi przodkowie. Wystarczy... , ale wymaga cywilnej odwagi, zaangażowania, spojrzenia poza czubek własnego nosa, przyznania się przed samym sobą do takich uczuć jak altruizm, współczucie, troska o drugiego człowieka. A o taki „heroizm" dzisiaj bardzo trudno. Krótka i krytyczna ocena mojego pokolenia doskonale obrazuje przepaść, jaka dzieli nas od naszych ojców czy dziadków. Nasze pokolenie jest „małe duchem" , brak nam moralnej wielkości , jaką odznaczali się nasi rodzice, dziadkowie czy pradziadowie. Musimy być jednak świadomi tego, że to co czynimy teraz oceni kiedyś nasza ojczyzna1 i wystawi rachunek, na jaki zasługujemy.
Ciekawe jest to, że cudzoziemcy zwykle uważają nas za naród patriotów. Podkreślają przywiązanie do tradycji, historii, wielkich rodaków, sportowców w barwach narodowych  (A. Małysza, Roberta Kubicy). Tymczasem prawda jest nieco inna - lubimy być dumni z dokonań innych (notabene jest to chyba jeden ze sposobów na poprawienie własnej samooceny), ale niechętnie sami dbamy o właściwy wizerunek Polski. Uwielbiamy szczycić się tym, że to Nasza Ziemia wydała następcę tronu Piotrowego Jana Pawła II, z zapałem śpiewamy o „Makach spod Monte Cassino, co piły polską krew", krzyczymy bez pamięci, gdy „nasi strzelają gola". Z drugiej strony - nie przeszkadzają nam obsceniczne napisy wzywające do nienawiści wobec policji, zaśmiecone ulice, swastyki na murach czy hasła rasistowskie zachęcające do prześladowania osób innego koloru skóry i wyznania. To nie najlepiej świadczy o naszej miłości do ojczyzny, dowodzi natomiast tego, że sami nie potrafimy siebie szanować, że nie umiemy mądrze korzystać z danej nam wolności i próbujemy odbierać ją innym. Co gorsza często też - zasklepieni w głupim egoizmie
-nie umiemy się cieszyć ze szczęścia innego rodaka2, natomiast raduje nas jego porażka. Zamiast
pomagać, mobilizować, dopingować, wolimy przeszkadzać. Tymczasem powinniśmy pamiętać,     że prawdziwy patriota nie jest zawistny ani zazdrosny.   Człowiek, który kocha swoją ojczyznę, winien pomagać swemu ziomkowi tu w kraju i za granicą.
Wielu współczesnym rodakom trudno wyobrazić sobie, by Polak opisujący siebie jako patriotę nie czytał „Pana Tadeusza", nie znał daty bitwy pod Grunwaldem czy nie kibicował naszej drużynie na Wembley w '73. W związku z powyższym można by się zastanowić, czy dzisiejszy patriotyzm nie uległ spłyceniu właśnie do tych kilku pokazowych oznak polskości i czy to całe zamieszanie wokół miłości do ojczyzny nie jest przypadkiem gołosłowne, a „słowa nie idą w czyn". Czy nasz naród rzeczywiście umie tylko pięknie przemawiać i nie czynić NIC? Mam nadzieję, że nie, chociaż jak powiedział kiedyś prawdziwy patriota i więzień gestapo „Łatwo jest mówić o Polsce, trudniej dla niej pracować, jeszcze trudniej umrzeć, a najtrudniej cierpieć".3
Gdy w 1989 roku Polska po prawie pięćdziesięcioletniej zależności od Związku Radzieckiego odzyskała niepodległość, narodziła się nadzieja, że nowe pokolenie dorośnie już w wolnym kraju, bez cenzury i inwigilacji. Nie chciałbym przesadzać, ale w pewnym sensie nasza sytuacja polityczna była wtedy podobna do tej z okresu XX-lecie międzywojennego. Odradzała się Polska państwowość, tworzyły nowe partię, prześladowani przez reżim działacze polityczni mogli wrócić do kraju. Tak jak przed siedemdziesięciu laty ówczesna młodzież miała swój autorytet, swego „idola". W 1918 roku był nim Józef Piłsudski, w latach dziewięćdziesiątych Jan Paweł II. Niekwestionowany wzorzec moralny, którego zabrakło młodym Polakom dziś. Pozbawieni duchowego przywódcy, zagubieni, często nie potrafimy dokonywać właściwych wyborów. Rosnący konsumpcjonizm, „bezstresowe wychowanie", zanik prawdziwych więzów rodzinnych z „braku czasu" na ich pielęgnowanie, programowy brak szacunku wobec starszych tylko pogłębiają ten stan rzeczy. Tymczasem musimy wiedzieć, że nasze wybory kształtują nas i nasz charakter. Wpływają także na nasza przyszłość. Jeśli chcemy być dobrymi Polakami, prawdziwymi patriotami musimy wybierać świadomie i mądrze. Nie możemy się dać otumanić i oszołomić efektownym, ale pustym hasłom zachęcającym nas do buntu i niezależności. Podporządkowując się im marnujemy tylko naszą młodość.
Powinniśmy być świadomi, że patriota to niekoniecznie człowiek w wieku emerytalnym z dorobkiem kombatanta. Kochać ojczyznę i dawać tego dowody można także mając lat piętnaście, a nawet pięć jak dowodzi mój znajomy - przedszkolak. Ważne także byśmy wiedzieli, jaka ma być ta nasza wymarzona ojczyzna. Mając plan - wolnej, sprawiedliwej, uczciwej, tolerancyjnej, godnej Polski łatwiej będzie nam pracować nad samodoskonaleniem własnego patriotyzmu.

3 Słowa wyryte na ścianie katowni gestapo w Alei Szucha w Warszawie





Łach Gabriela, Kraków
*********************************************
„Nie rzucim ziemi, skąd nasz ród,
Nie damy pogrześć mowy!
Polski my naród, polski lud,
Królewski szczep Piastowy,”
[M. Konopnicka „Rota”]

Codziennie spotykam różnych ludzi. Jadę z nimi w tramwaju, idziemy razem ulicą, stoimy w tej samej kolejce w sklepie. Każdy z nas jest inny, ma inne cele do zrealizowania, inny kolor włosów, mówi innym dialektem. Jednak jest coś co nas łączy, coś co zmusza nas do życia razem. Wspólny pierwiastek. Ojczyzna. Dlaczego? Z jakiego powodu tworzymy spójne choć niejednolite społeczeństwo? Musi nas coś łączyć. Wspólna historia, tradycje, to, że jesteśmy urodzeni w tej samej ziemi, że oddychamy tym samym powietrzem. Przecież żyjemy w dobie integracji europejskiej, gdy granice państw są tylko umowne, w czasach gdy internet, sieć komunikacyjna pozwala nam dotknąć czegoś nowego, niepoznanego.
Zwykła uliczna sonda. Jakiś reporter pyta wybranych przechodniów o najważniejsze daty z historii Polski. Co trzeci Polak nie wie nic o Bitwie pod Grunwaldem, nie wspominamy nic o innych powstaniach. Wstyd. I my jesteśmy narodem? Nie znając podstaw historii własnego państwa. Historia Polski jest wspaniała, a zarazem smutna. Nasz kraj był wiecznie napadany, grabiony i zdradzany. My jesteśmy nośnikami historii, więc uczmy się jej i szanujmy ją. W ponad tysiąca lat istnienia Polski doświadczaliśmy różnych krzywd, ale zawsze znajdowali się ludzie gotowi oddać życie dla kraju. Nie zapominajmy też o radosnych chwilach zwycięstw, których było zdecydowanie mniej. Wspominana już wyżej Bitwa pod Grunwaldem, Odsiecz wiedeńska czy odzyskanie niepodległości po latach zaborów.
Polska przeżyła już czasy Wielkiej Emigracji gdy kto tylko mógł uciekał z kraju pod zaborami. Za granicą, najczęściej w Paryżu przebywała prawie cała inteligencja i artyści z Polski. Teraz też tysiące ludzi wyjeżdża na zachód w poszukiwaniu lepszej pracy, chcąc zarobić więcej niż możliwe jest to tutaj. Opuszczają domy, rodziny po to by w Irlandii czy Wielkiej Brytanii pracować dużo więcej i dużo ciężej. Przywożą potem funty i euro do Polski, albo zostają  tam, narzekając na byt w Polsce. Na szczęście większość z nich deklaruje powrót do ojczyzny i normalne życie w kraju, za który walczyli nasi dziadkowie i rodzice. Czy oni są patriotami? Myślę, że tak. Nie zmieniają przecież obywatelstwa, mówią tam po polsku, niektórzy należą do jakichś polskich ugrupowań czy klubów. Na pewno, wraz z uczciwie pracującymi ludźmi wyjechali tam przestępcy, hołota. Przynoszą oni ujmę naszemu krajowi, łamiąc prawo. Na szczęście jest ich zdecydowanie mniej.
Jak dziś można okazywać patriotyzm? Dawniej rycerz, żołnierz brał broń  i walczył za ojczyznę. Oddawał za nią życie. Dziś na szczęście nasze pokolenie nie musi walczyć o wolną Polskę. Dlatego powinniśmy ją szanować i kochać, sławić ją    i być z niej dumni. Są setki, tysiące powodów dla których musimy to robić. Musimy  uczyć się swojej historii, poznawać naszą kulturę, tradycje, czytać polską literaturę     i wzbogacać swój ojczysty język. Owszem, nie każdy rodzi się wybitnym humanistą, ale każdy z nas, czy matematyk czy piekarz powinien wiedzieć o swoim kraju jak najwięcej. Na pewno na tej wiedzy nie stracimy, a możemy zyskać bardzo wiele.
Przez kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt lat nasi rodzice walczyli o kraj wolny i demokratyczny. Dlatego powinniśmy to szanować i głosować w wyborach parlamentarnych i prezydenckich. Każdy głos ma znaczenie i może coś zmienić.    Nie rozumiem dlaczego w prawie dwadzieścia lat po opadnięciu Żelaznej Kurtyny frekwencja wyborcza wynosi nieco ponad pięćdziesiąt procent. To też jest przecież patriotyzm.
Są tysiące ludzi, którzy starają się wykrzesać w nas jakąś patriotyczną iskrę. Organizują happeningi, wiece. Powinniśmy w tym licznie uczestniczyć i wspierać tego typu akcje.
Czy my jesteśmy narodem patriotycznym? Czy we współczesności patriotyzm w ogóle istnieje?
Uważam, że tak. Jesteśmy po prostu leniwi. Myślimy, że sam polski paszport wystarczy, żeby być Polakiem. Nic bardziej mylnego. Więc apeluję, abyśmy wreszcie zaczęli być patriotami, kochającymi swój kraj mimo jego mankamentów. Nic przecież nie jest idealne.



Mathias Ewe, Myślenice
******************************************
Czy zastanawialiście się kiedyś nad swoją tożsamością? Zadawaliście sobie pytanie; kim jestem i gdzie jest moje miejsce, moja ojczyzna? Co łączy mnie z moimi rodakami? Czy kocham swoją ojczyznę? Tak! Nie! Ja zadawałem sobie te pytania wielokrotnie! Może dlatego, że kiedy patrzę na siebie w lustrze nie dostrzegam nastolatka o typowo środkowoeuropejskiej urodzie, a gdy rozmawiam z moimi Rodzicami i pytam o ich ulubione tradycje, obyczaje często słyszę sprzeczne odpowiedzi... Dlaczego tak jest? Mój Tata pochodzi z Malezji - dalekiego azjatyckiego królestwa, któremu zawdzięczam skośne oczy, a Mama z Polski - dzięki czemu mam słowiański temperament. By sprawę skomplikować dodam, że urodziłem się w Wiedniu i tu spędziłem wczesne dzieciństwo. Obecnie zaś - ku swojej wielkiej radości - mieszkam w małym podkrakowskim miasteczku. Kim więc jestem? Czy to, że czuję się Polakiem i odczuwam autentyczną wieź ze swoim krajem i jego obywatelami jest właściwe, czy nie zdradzam w ten sposób azjatyckich korzeni? Czy to właściwe, że to z Polską wiążę swą przyszłość i plany?
Nie mogąc znaleźć jednoznacznej odpowiedzi na wszystkie te nurtujące mnie pytania postanowiłem poznać opinie moich znajomych na temat patriotyzmu i ich stosunku do ojczyzny. Byłem ciekawy, czy dzięki temu lepiej poznam siebie i potrafię wreszcie określić własne relacje z Polską, najbliższym mi emocjonalnie i przestrzennie krajem. Muszę przyznać, że swoich rozmówców nie wybrałem przypadkowo. To znajomi, których szanuję i z których zdaniem się liczę. Znaleźli się wśród nich:
Dominika - jedna z najzdolniejszych i najbystrzejszych uczennic naszego gimnazjum. Posłanka XIII Sesji Sejmu Dzieci i Młodzieży. Zamierza zostać prawnikiem. Uwielbia odpowiadać na trudne pytania.
Asia  -absolwentka   liceum,   tegoroczna   maturzystka.   Typowy   „mól   książkowy" o zapędach humanistycznych. Łukasz - młody mężczyzna, student II roku teologii. Jadwiga - emerytka, żona, matka oraz babcia. Poniżej - na zdjęciach - autor wywiadu ze swoimi rozmówcami:
Każdą z powyżej wymienionych osób poprosiłem o przybliżenie mi swojej opinii na temat współczesnego oblicza polskiego patriotyzmu.
A oto co mieli mi do powiedzenia: Mathias: Jak rozumiesz pojęcie współczesny patriotyzm?
Dominika: To futurystyczny zlepek wyrazów, który rozumie niewielki procent Polaków. Patriotyzm definiowany jest przez słowniki w sposób, który jest poprawny tylko w kontekście historycznym... Cóż, dla mnie współczesny patriota to ktoś, kto aktualnie działa na rzecz kraju, niekoniecznie na wielką skalą, wystarczą drobne gesty.
Asia : Współczesny patriotyzm to dla mnie poczucie przynależności do danej ojczyzny. Dbanie o nią, uznawanie za wartość. To także świadome poznawanie historii swojego kraju, wewnętrzne poczucie więzi z nim.
Łukasz: Słowo „patriotyzm" kojarzy się przede wszystkim z szacunkiem okazywanym symbolom narodowym, poświęcaniem swojego życia dla dobra ojczyzny. Na szczęście dzisiaj nikt z nas nie musi walczyć o niepodległość, ale to wcale nie znaczy, że powinniśmy wyzbywać się czci wobec naszego kraju. Myślę, że w dobie emigracji Polaków na Zachód, „ współczesny patriotyzm " to przede wszystkim szerzenie kultury polskiej poza jego granicami.
Jadwiga: Współczesny patriotyzm? A czymże miałby się różnić od tego sprzed lat? Osobiście nie dokonywałabym takiego rozróżnienia. Patriotyzm dzisiaj i…” kiedyś" to przede wszystkim poczucie solidarności z rodakami, miłość i przywiązanie do ojczyzny.
Mathias: Czy zgadzasz się ze stwierdzeniem z wiersza T. Różewicza „Ocalony" że często wielkie "pojęcia są tylko wyrazami"? Czy można je odnieść do tzw. „papierowego patriotyzmu" - deklarowanego, ale pozbawionego treści?
Asia: Zdecydowanie się zgadzam. Definicje to tylko puste hasła, slogany. Liczy się to, co się czuje, ma w sercu.
Łukasz: Cóż, wiersz „ Ocalony " ukazuje piętno, jakie odcisnął na ludziach kataklizm II wojny światowej. Ukazuje pokolenie, którego pierwszym doświadczeniem dorosłego życia była wojna. Niewielu z nich zdołało zachować swoje życie. Nic więc dziwnego, że autor używa takiego stwierdzenia w obliczu tej tragedii. Piętno walk i śmierci odcisnęło się mocno na jego świadomości i pomimo tego, że ocalało jego ciało, to tak naprawdę zginęła jego dusza.  To doprowadza go w efekcie do negacji wszystkiego, w co wierzył i w czym widział sens życia. Dlatego zgadzam się po części z tym stwierdzeniem. Jednak z drugiej strony istnieją ludzie, którzy nie wprowadzają zła na świecki podtrzymują w nas nadzieję, że warto wierzyć      w swoje ideały. Na przykład warto wierzyć w trwałość takiego uczucia jak miłość do ojczyzny. Szczerego a nie wyłącznie deklarowanego. Liczą się czyny nie gesty i puste słowa!
Mathias: Czy kiedy patrzysz na współczesną młodzież to widzisz wśród niej patriotów?
Dominika: Nie. Młodym jest najzupełniej obojętne, czy są Polakami, czy Anglikami. Oczywiście to uproszczenie, bo takie stwierdzenie zapewne byłoby bardzo krzywdzące dla młodzieży działającej w ZHP czy ZHR. Natomiast reszta myśli, że patriotyzm to przede wszystkim nieaktualne dziś „umieranie za ojczyznę". Patrzą na miłość do kraju z perspektywy naszej pogmatwanej historii.
Asia: To zależy. Kiedy patrzę na trybuny pełne ziejących nienawiścią kibiców z szalikami w barwach narodowych mam duże wątpliwości... Ich „patriotyzm" bliższy jest szowinizmowi... Jednak z drugiej strony dostrzegam inną młodzież - harcerzy pielęgnujących polskie tradycje, dbających o groby powstańców, żołnierzy, przyjaźnie współpracujących ze skautami z innych krajów. Nie ma więc jednej odpowiedzi na to pytanie. Jak w każdym społeczeństwie mamy szanujących swój kraj i jednocześnie inne narody oraz takich, którzy opacznie interpretują pojęcie patriotyzmu.
Łukasz: Dzisiaj ludzie narażeni są na zatracenie zdolności indywidualnego myślenia. Szczególnie młodzież. Wielu z nich postępuje według zasad i norm ustalonych w grupie rówieśniczej, niekoniecznie dobrych. Nie można jednak uogólniać i zaszufladkować wszystkich, przyczepiając naszywkę z napisem: „patriota", lub „nie-patriota". Dzisiejsza
rzeczywistość nie wymaga od nas tak stanowczych poświęceń jak w czasach zaborów i walk
o niepodległość.
Jadwiga: Dzisiejsza młodzież to na pewno w większości patrioci. To w Polsce się uczą, pracują i wiążą z nią przyszłość. Są i tacy, którzy wyjeżdżają, uczą się za granicą i tam bardzo tęsknią za ojczyzną, i z tęsknoty wracają. Oni też są patriotami.
Mathias: Czym się różni ich podejście do ojczyzny od stosunku do Polski twoich przyjaciół z lat szkolnych? - (to pytanie skierowane jest oczywiście do starszych rozmówców – Łukasza i Jadwigi)
Łukasz: Nigdy bezpośrednio nie spotkałem się jeszcze z pohańbieniem symboli narodowych, dlatego myślę, że stosunek ten nie uległ żadnej zmianie. Być może podejście młodych ludzi do ojczyzny jest dzisiaj bardziej obojętne niż kilka lat temu, kiedy żywa była jeszcze tradycja „ Solidarności".
Jadwiga: Dzisiejsza młodzież ma większe możliwości nauki języków obcych, łatwiej im wyjechać za granicę, znaleźć tam prace, a nawet założyć rodzinę i zamieszkać poza krajem. My nie mieliśmy możliwości nauki języków obcych (oczywiście poza obowiązkowym rosyjskim), więc nasze przywiązanie - dosłowne, fizyczne - do ojczyzny było większe.
Mathias: Czy porównywanie dawnego patriotyzmu i tego współczesnego ma w ogóle jakiś sens?
Dominika: Moim zdaniem żadnego. Żyjemy w wolnym, demokratycznym, niezagrożonym (zbrojnie) kraju. Teraz, młody patriota nie staje przed dylematem uczestniczenia  w powstaniu i ewentualnego zgonu ,,ze słowem ojczyzna na ustach". Porównywanie tych dwóch pojęć jest bez sensu. Czasy się zmieniają, a stare definicje trzeba ,,odświeżyć".
Asia: Nie ma sensu. Czasy są inne. Realia polityczne, społeczne i gospodarcze na przestrzeni lat diametralnie się zmieniły. Nasi dziadkowie walczyli za Polskę i głównie dlatego nazywano ich patriotami. Współcześnie wystarczy być uczciwym obywatelem, wypełniać swoje obowiązki, odczuwać więź z ojczyzną i nie wstydzić się Jej. Formy patriotyzmu zupełnie inne, a jednak jak mi się wydaje, tak samo wartościowe i ważne.
Łukasz: Myślę, że ma to bardzo wielki sens. Warto mówić o przeszłości, o historii swojego narodu. Ukazywać postawy tych, co byli przed nami, aby mieć jakiś wzorzec do naśladowania. Wprawdzie nie musimy stawać na froncie z bronią w ręku, ale również „dzisiaj" wymaga od nas obrony, choć bardziej słowem i czynem, niż mieczem i karabinem.
Mathias: Przez pewien czas Ministerstwo Edukacji planowało wprowadzić do szkół nowy przedmiot: wychowanie patriotyczne. Czy uważasz, że przyniosłoby to zamierzony skutek? Czy patriotyzmu można się nauczyć?
Dominika: A czego mielibyśmy się uczyć? Plejadę bohaterów narodowych poznajemy na języku polskim i historii. Myślę, że powtarzanie po raz setny tych samych informacji odniosłoby odwrotny skutek do zamierzonego. Młodzież zaczęłaby kojarzyć Piłsudskiego czy Kościuszkę tylko z nudą, a nie z patriotyczną postawą.
Asia: Więź z ojczyzną trzeba czuć. Patriotyzm to nie tabliczka mnożenia. To nie jest przedmiot szkolny tylko wartość.
Łukasz: Moim zdaniem przyniosłoby to skutki odwrotne niż pożądane. Zasypywanie młodzieży nowym ,,stosem" przedmiotów nie jest najlepszą formą ich wychowywania. Sama znajomość regułek nie wystarczy, by osiągnąć mądrość. Trzeba tą wiedzę jeszcze wcielać życie, wyciągać w oparciu o doświadczenia właściwe wnioski. Można pokazać wzory do naśladowania, wskazać pewną drogę, ale zmuszać innych do tego, by opanowali pamięciowo dany materiał, zaliczyli go, a potem zapomnieli i żyli jakby nigdy nic, mija się z celem. Za mało pozwala się młodym myśleć samodzielnie. Niestety, najczęściej dorośli narzucają im swoją wizję, interpretację świata i traktując jak zdemoralizowanych, z góry zakładają ich
najczarniejsze intencje. Tymczasem do patriotyzmu najlepiej dojrzewać powoli i samodzielnie.
Jadwiga: Patriotyzmu nie można się nauczyć. Patriotą trzeba się urodzić, ale taki przedmiot jak wychowanie patriotyczne na pewno wiele by dał młodzieży.
Mathias: Który z Polaków jest dla Ciebie prawdziwym wzorcem, ideałem patrioty?
Dominika: Tadeusz Kościuszko. Nie bacząc na to, że sam król współpracował z Rosją, a armia carska stacjonowała w Polsce, ten dzielny Polak potrafił porwać rodaków do buntu przeciw zaborcy. I to wszystkich - szlachciców i chłopów... !
Asia: Jednym z autorytetów jest dla mnie na pewno Tadeusz Mazowiecki. Był premierem w ważnym dla historii Polski momencie. Jego rządy miały na celu stworzenie nowego, niepodległego, demokratycznego i całkowicie suwerennego państwa. Były pozbawione jakichkolwiek osobistych korzyści. To dzisiaj rzadkość!
Łukasz: Prawdziwym wzorem patrioty jest dla mnie oczywiście Jan Paweł II. W czasie wojny nie walczył z bronią w ręku, łecz słowem, troszcząc się o polską kulturą i starając się, by nie zginęła na frontach, w okopach i w obozach koncentracyjnych. Także będąc papieżem nie zapomniał o swojej tożsamości.
Jadwiga: Według mnie wielkim patriotą był Prymas Tysiąclecia Stefan Wyszyński. Wybitny kapłan, intelektualista. Odegrał ważną rolę w łagodzeniu napięć i konfliktów społecznych w Polsce w 1980 i 1981 roku. To także Jemu zawdzięczamy narodziny demokracji w naszym kraju.
Mathias: Jak myślisz, co trzeba zrobić, by zasłużyć na miano patrioty? Czy muszą to być tylko i wyłącznie podniosłe i bohaterskie czyny?
Dominika: Jeśli chodzi o medialny charakter (znaczenie) tego słowa to miano patrioty może uzyskać tylko człowiek żyjący przed 1989 rokiem. Dzieje się tak dlatego, że patriotyzm nadal ma wydźwięk czysto historyczny. Natomiast, jeśli pytasz o patriotę współczesnego, to myślę, że wystarczą małe (a ważkie) czyny dla dobra kraju. Segregacja śmieci, dobra nauka. Patriotą nie jest się dla powszechnego poklasku, tylko dla samego siebie.
Asia: Wystarczy dbać o ojczyznę i wypełniać swoje obywatelskie obowiązki. Czuć mocną tożsamość z krajem i nie wstydzić się go. Nie jest to bohaterskie i patetyczne, wydaje się proste i banalne. Jednak współcześnie niewielu ludzi o tym pamięta.
Łukasz: Nie, nie muszą to być patetyczne, czy też heroiczne czyny. Jak już wspomniałem wcześniej, „dzisiaj" nie wymaga od nas aż tak dramatycznych decyzji jak w czasach powstań, czy obydwu wojen światowych. Wystarczy prawdziwy szacunek wobec symboli narodowych. Choćby biało-czerwona flaga powiewająca na balkonach naszych domów trzeciego maja i jedenastego listopada każdego roku. Patriotyzm nie powinien być okazywany w celu przypodobania się innym. Powinien być bezinteresowny, wypływający ze świadomości posiadanego skarbu. Ojczyzny...
Jadwiga: Aby zasłużyć na miano patrioty trzeba przede wszystkim być prawdziwym Polakiem, nie mieć w sobie pragnienia zagarnięcia cudzej własności. Pracować uczciwie, pomagać biedniejszym i słabszym, wierzyć w wartości takie jak: uczciwość, solidarność i tolerancja. Bohaterskie i podniosłe czyny ? Tak, ale tylko gdy taka będzie potrzeba chwili...
Mathias: Jak myślisz, co należy uczynić, żeby słowo patriotyzm odzyskało swe pierwotne znaczenie? Przecież co krok słychać narzekania na współczesną Polskę, a młodzieżowy język przypomina polsko-angielską hybrydę?
Dominika: Trzeba zacząć reformować stare pojęcia. Zdefiniować na nowo pojęcie patriotyzmu. Zwrócić uwagę młodzieży na to, że stare schematy powinny być modyfikowane tak, aby pasowały do współczesnego wzorca. Powiedzieć głośno, że młody człowiek, który dobrze się uczy, posiada wiedzę o historii własnego kraju i świadomie segreguje śmieci, by nie niszczyć najbliższego otoczenia, powoli staje się patriotą. Co do drugiej części pytania...
cóż, po co tępić młodzieżowy slang, jeśli z czasem się z niego wyrasta, a poza tym słownictwo to nie wychodzi poza zamkniętą grupę? Młody człowiek nie pisze wypracowań językiem, którego używa na gadu-gadu. Nie będzie się nim także posługiwał w pracy. To tylko ,, krótkotrwała choroba ", z której się wyrasta.
Asia: Należy zacząć tę przemianę od samego siebie. Delikatnie zwrócić uwagę na upadek znaczenia słowa „patriotyzm". Nie ma gotowej recepty na poprawę aktualnej sytuacji. Nikogo nie można zmusić do odczuwania więzi z krajem, w którym się żyje, ani do rezygnacji ze zwrotów anglojęzycznych obecnych także powszechnie w mediach - gazetach, radiu czy telewizji...
Łukasz: To prawda, słowa obcojęzyczne często wkradają się do naszych wypowiedzi. Dawniej było to oznaka wykształcenia, a w dzisiejszych czasach jest raczej - nie do końca uświadomioną - formą utraty własnej tożsamości. Tak często słyszy się wśród młodzieży zwykłe „ sorry", zamiast słowa „przepraszam ". Problem odzyskania pierwotnego znaczenia słowa „patriotyzm" jest poważny i niełatwo podać jakąś konkretną receptę na poprawienie tego stanu rzeczy. Powinno się o tym zdecydowanie więcej mówić, poruszać dyskusje na temat współczesnego patriotyzmu, wskazywać problemy i wspólnie próbować je rozwiązywać.
Jadwiga: Aby słowo patriota odzyskało pierwotne znaczenie należy przede wszystkim więcej czasu poświęcić dzieciom. Rodzice zbyt wiele godzin spędzają w pracy, aby za wszystko zapłacić i mieć za co żyć. Młodzież jest przez to pozbawiona kontroli, często wychowuje się sama, spędzając całe dnie na podwórkach i ulicach. To nie sprzyja ani rozwojowi ich patriotyzmu, ani - tym bardziej - pięknej polszczyzny. Dopóki rodzice nie zmienią swoich priorytetów, nie można liczyć na zmianę sytuacji...
Jak widać zdania na temat patriotyzmu są wyraźnie podzielone. Wynikają z różnic wiekowych oraz doświadczenia życiowego wypowiadających się osób. Dlatego nie sposób sformułować jednego spójnego wniosku dotyczącego oblicza współczesnej miłości do Ojczyzny. Co do jednego moi rozmówcy byli zgodni: ojczyzna jest wartością, o której warto mówić i przypominać. Bez poczucia przynależności językowej, kulturowej, terytorialnej jesteśmy ubożsi, niepełni. Cieszę się, że należę do grupy szczęśliwców mających swoje miejsce na ziemi, swój szeleszczący i niełatwy, ale piękny język i tradycje tak piękne jak ta, która każe nam co roku łamać się opłatkiem. W imię pomyślności i szczęścia wszystkich naszych Rodaków. Odczuwam prawdziwą dumę, bo żyję w Polsce i czuję się Polakiem, a to oznacza, że ...kocham swój kraj.






Maria Matula, Oświęcim
************************************************* 
„Patriotyzm współczesny"
Patriotyzm to mądra miłość do Ojczyzny. Tyrtajos, starożytny grecki poeta, w wierszu pt. „Rzecz to piękna..." pisał, że największym szczęściem człowieka jest umrzeć za Ojczyznę. Dawniej patriotą był człowiek, który mężnie walczył za swoją Ojczyznę. W dzisiejszych czasach nasz kraj nie prowadzi wojen, ale patriotą nadal można i trzeba być.
Najgłębiej pojęty patriotyzm to troska o to, żeby naród stawał się lepszy, bardziej wykształcony, a kraj bogatszy, dobrze rozwinięty. Wielu ludzi twierdzi, że są oddani Polsce, ale czy na pewno? Czy naprawdę sprawy kraju, narodu, dobro ojczyzny są dla nich najważniejszymi rzeczami? W swej historii nasz naród niejednokrotnie udowodnił, że w chwilach zagrożeń Polacy potrafią się zmobilizować i zdolni są do wielkich czynów i poświęceń. Nawet w sytuacjach beznadziejnych, jakimi były okresy zaborów i wojen, wykazywaliśmy się heroicznymi zachowaniami i czynami. Potrafiliśmy zdumiewać swoich wrogów, którzy okazywali nam szacunek. Major Henryk Sucharski, dowódca obrony Westerplatte, idąc do niemieckiej niewoli, zachował swoje insygnia oficerskie łącznie z białą bronią, co było ze strony hitlerowców oznaką niezwykłego podziwu i szacunku. Niestety, w sytuacjach braku zagrożenia pochłaniają nas i często dzielą jałowe spory i kłótnie związane z załatwianiem własnych, małych interesów. Rzadko łączy nas systematyczna praca i dbanie o dobro Ojczyzny. Tę niechlubną dotychczasową postawę musimy jak najszybciej zmienić. Pragnę opowiedzieć, jakie zachowania według mnie świadczą o tym, kto w dzisiejszych czasach jest prawdziwym patriotą, a kto bezpodstawnie przypisuje sobie ten zaszczytny tytuł.
Sądzę, że pierwszą powinnością każdego patrioty jest to, żeby uświadomił sobie, że jest prawdziwym Polakiem, a nie szarym anonimowym mieszkańcem kraju. Ludzie nie zdają sobie sprawy, że na co dzień mogą być dającymi innym przykład patriotami. Dlatego wolą pozostać zwykłymi „zjadaczami chleba" bez dalszych konsekwencji wynikających z faktu, iż mają odmienne przekonania. Myślą, że społeczeństwo ich odrzuci, gdy będą się wyróżniać celującą postawą. Uważam, że ten stereotyp dominuje głównie w miastach, ponieważ towarzysząca (szczególnie życiu w aglomeracjach) pogoń za pieniądzem przewyższa potrzebę posiadania silnego, mądrze zarządzanego państwa. Istnieją również ludzie, którzy sądząc, że są patriotami, wybierają tylko te zachowania, do których wykonania nie potrzebują włożyć zbyt dużo własnego wysiłku, np. czcząc symbole narodowe, zanieczyszczają środowisko przyrodnicze. Takie zachowania mające na celu wykonywanie łatwych, nic nie kosztujących wysiłku czynności, nazywam oportunizmem lub wygodnictwem. Ostatnim typem są relatywiści, którzy w zależności od potrzeby twierdzą, że są patriotami albo nie.
Silne, dobrze zorganizowane, troszczące się o swoich obywateli państwo wymaga mądrych i skutecznych rządów. Wielu Polakom wydaje się, że nie mają wpływu na wybór władzy. Sądzą, że ich głos nic nie znaczy, nic nie zmieni. Z lenistwa czy braku wiary w możliwość wybrania właściwych przedstawicieli do władz nie chodzą do wyborów. Taka postawa jest głęboko niepatriotyczna i sądzę, że frekwencja wyborcza wynosząca
najczęściej poniżej 50% faktycznie definiuje i określa stosunek polskiego społeczeństwa do spraw narodowych. I choć to bardzo przykre, odważę się stwierdzić, iż połowa społeczeństwa nie jest godna nazywać się patriotami, bo nie jest zdolna do wykonania najprostszego, a wyjątkowo ważnego obywatelskiego obowiązku. To sprawia, że często do władz dostają się osoby nieodpowiednie, które służbę państwową traktują jako dobre miejsce do załatwiania własnych interesów i bogacenia się kosztem państwa. Dzięki swojemu sprytowi, wykorzystując niską frekwencję wyborczą, przejmują władzę i sprawują ją dbając o swoje interesy. Doniesienia prasowe z ostatnich lat pełne są takich przykładów. A przecież tak łatwo można byłoby to wyeliminować, gdyby wszyscy Polacy poważnie potraktowali wybory i w nich uczestniczyli. Mało kto zdaje się pamiętać, że wszyscy obywatele tworzący Naród Polski są w Polsce suwerenem i właśnie w akcie wyborczym wyrażają najważniejszą wolę narodu, powierzając na okres kadencji władzę w czyjeś konkretne ręce.
Dbałość o polską rodzinę, jej prawidłowy i harmonijny rozwój to bez wątpienia najważniejsze aktualnie patriotyczne zachowanie. Rządzący w możliwie maksymalny sposób powinni wspierać wszystkie rodziny. Rodzice, wychowując mądrze młode pokolenie, kształtują dzieje Polski na przyszłe lata. Ci, którzy w sposób możliwie najlepszy kształtują i wychowują swoje dzieci i wnuki, to prawdziwi patrioci. Zdecydowanie brakiem patriotyzmu cechują się te osoby, które z wygodnictwa i lenistwa nie decydują się na posiadanie dzieci. Nie tylko nie myślą oni o przyszłości narodu, ale chyba nie zdają sobie sprawy, jakim staną się ciężarem dla innych, gdy na starość będą wymagać opieki. Oprócz wychowania w tradycyjnej rodzinie podstawowym elementem wpływającym na pomyślność narodu jest jego dobre wykształcenie. Każdy obywatel powinien troszczyć się o jak najlepsze wykształcenie swoje, dzieci a także podwładnych. Podstawą podejmowania trafnych decyzji i wydajnej pracy jest wiedza, doświadczenie oraz umiejętność przewidywania konsekwencji własnych działań. Patriota pracuje i wymaga od siebie nie tylko wówczas, gdy ktoś go sprawdza, kontroluje i ocenia. On wymaga od siebie nawet wówczas, gdy nikt od niego nie żąda pracy i zachowań dobrych dla kraju i społeczeństwa. Starsi obywatele winni także pamiętać, że ich patriotyzm objawia się wówczas, gdy potrafią dawać dobry przykład pokoleniu młodszemu. Nie jest patriotą ten kto gorszy młode pokolenie. Nic tak bowiem nie kształtuje postaw i nie wychowuje, jak przykład starszych. Gdy młody człowiek widzi, że jego rodzice, dziadkowie, sąsiedzi codzienną wytrwałą pracą, mądrą troską o wychowanie swoich dzieci, rzetelnym płaceniem podatków, uczestnictwem w wyborach czy świętowaniem narodowych świąt służą Ojczyźnie, uczy się bez słów postaw patriotycznych, które z biegiem lat staną się dla niego normalnymi zachowaniami.  Gdy dorośnie przekaże to z kolei swoim dzieciom.
Nieodzownym czynnikiem patriotyzmu jest również szacunek do swojej ojczyzny. Pod tym pojęciem kryje się wiele różnych, a jednak spokrewnionych ze sobą wątków: szacunek do narodowych insygniów: flagi, godła i hymnu, przedstawianie naszego narodu poza jego granicami jako dobrze rozwiniętego kraju, gdzie obywatel jest szanowany i właściwie traktowany. Patriotą nie może być osoba, która nie zna historii swojego państwa, narodu a także swojej rodziny.
Kolejnym przejawem patriotyzmu jest dbanie o środowisko naturalne. Po nas będą tu żyły kolejne pokolenia Polaków. Bardzo ważne jest, jakie odziedziczą po nas otoczenie. Olbrzymi postęp technologiczny, jaki nastąpił w ostatnich latach, zmusza wszystkich do troski o stan natury. Każdy, kto jest patriotą musi na co dzień, nie tylko od święta, podejmować wszelkie działania zmierzające do jak najmniejszej degradacji środowiska naturalnego, w którym żyje. I nie chodzi mi o wykonywanie wielkich inwestycji czy akcji, a o proste codzienne zachowania. Należy wyrzucać śmieci w wyznaczonych do tego miejscach, segregować odpady, nie wylewać ścieków do gruntu, zapobiegać nadmiernemu wydzielaniu gazów cieplarnianych poprzez zracjonalizowanie zużycia energii elektrycznej we własnym domu. I choć na pozór takie działania zdaniem wielu nie mają nic wspólnego z patriotyzmem, to ja uważam, ze jest zgoła inaczej. To przejaw naszej miłości do ojczystej ziemi. Musimy szanować polską przyrodę, ponieważ jest ona piękna, jedyna w swoim rodzaju, a przede wszystkim nasza. I co najistotniejsze, służy nie tylko nam, ale także następnym pokoleniom Polaków.
Ważnym przykładem zachowania osoby troszczącej się o dobro Ojczyzny jest płacenie podatków i kupowanie polskich produktów, które są równie dobre jak zagraniczne. Przynosi to większe dochody do budżetu państwa, który będzie w stanie zapłacić za dobre warunki kształcenia naszych dzieci, zatroszczy się o bezpieczeństwo wewnętrzne i zewnętrzne swoich obywateli, zapewni nam opiekę   medyczną na  najwyższym  poziomie, a także minimum  socjalne potrzebujących.
Bardzo aktualnym w ostatnich latach przykładem prawidłowej postawy patrioty jest nie opuszczanie Polski ze względów ekonomicznych, z nadzieją na osiągnięcie lepszych dochodów w innych krajach. Gdy jednak ktoś już wyjechał i nadal czuje się Polakiem to niech nigdy nie waży się krytykować i ośmieszać Polski za granicą, szargać jej dobre imię. Niech swoją postawą i solidną pracą buduje  wśród  innych  pozytywny  wizerunek  mądrego, uczciwego  Polaka wywodzącego się z kraju o ponad tysiącletniej historii, który dał światu nie
tylko takich wybitnych ludzi jak: Mikołaj Kopernik, Maria Skłodowska-Curie czy Jan Paweł II, ale także wywarł ogromny, pozytywny wpływ na dzieje całej Europy i świata - dążąc z odsieczą pod Wiedeń, walcząc na wszystkich frontach wojen światowych, ratując dziesiątki tysięcy Żydów przed zagładą zaplanowaną
i skrupulatnie wykonywaną przez Niemców czy poprzez zwycięstwo „Solidarności", przyczyniając się w   największym   stopniu do zburzenia pojałtańskiego porządku w Europie, dzięki czemu kraje Europy środkowo¬wschodniej po pięćdziesięciu latach komunistycznej niewoli bezkrwawo odzyskały wolność. Nie z własnej winy straciliśmy tak wiele w rozwoju cywilizacyjnym kraju w przeciągu 50 lat XX wieku. Musimy o tym pamiętać, narzekając na zły stan dróg i innej infrastruktury technicznej. Nasz kraj nie jest zacofany, potrafi dorównać innym państwom. Potrzebna jest tylko ciężka, wspólna praca władzy i obywateli.
Myślę, że Polacy nie dzielą się na patriotów i tych, którzy z przekonania nimi nie są, a na tych, którzy są patriotami i tych, którzy jedynie myślą, że nimi są i za takich bezpodstawnie się uważają.



Anna Sater, Kraków
***************************************
„Nie rzucim ziemi”
Był pochmurny, listopadowy poranek. Marcin zwlekł się z łóżka i spojrzał w kalendarz.
-Dzisiaj 11. – powiedział sam do siebie, po czym głośno ziewnął. Ta data nie była dnia niego szczególna.
Dzień, jak co dzień, tylko bez szkoły.
Chłopak przeciągnął się parę razy, zrobił poranną toaletę, ubrał swoje ulubione jeansy w kolorze zielonym i szarą bluzę z ogromnym znakiem firmy Puma na przodzie. Niechlujnie przeczesał swoje kruczoczarne włosy, po czym udał się na śniadanie. Kiedy je skończył, dochodziła godzina 10:30 i Marcin z przerażeniem stwierdził, że pół godziny temu miał spotkać się z kolegami na boisku koło liceum. Zerwał się od stołu jak poparzony, wylewając przy tym herbatę siostry. Szybko ubrał buty i popędził do szkoły. Nawet nie zauważył, że pada deszcz i przez myśl mu nie przeszło, aby zatelefonować do znajomych i zapytać, czy spotkanie aktualne. Do liceum dobiegł w pięć minut, jednak na boisku nikogo nie było. Zły i przemoczony miał już wracać do domu, gdy przy bramie zobaczył starca.
Mężczyzna miał na sobie starą, znoszoną kurtkę, wyblakłe spodnie i zniszczone buty. Włosy jego przyprószyła siwizna, a oczy straciły kolor. Mimo to Marcina zaintrygowały właśnie te oczy. Takie smutne, zamyślone, jakby martwe. Chłopak podszedł do staruszka. Chciał o coś zapytać, ale właściwie sam nie wiedział, o co.
-Przepraszam… - zaczął niepewnie, cicho i poczuł, jak nogi się pod nim uginają. Starzec spojrzał na niego wypytującym wzrokiem. – Czy wszystko dobrze? – wykrztusił z siebie po dłuższej chwili milczenia.
-Czy wiesz chłopcze, jaki dzień dzisiaj mamy? – Marcin słysząc to pytanie zupełnie zdębiał. Nie miał pojęcia, dlaczego padło takie pytanie, jednak postanowił na nie odpowiedzieć.
-Oczywiście, że tak! 11. listopada! – wykrzyknął.
-I? – dopytywał się mężczyzna.
-I… Mamy wolne od szkoły!
Starzec wyraźnie posmutniał. Odwrócił głowę i ciężko westchnął. Znów spojrzał na Marcina   i położył swoją dłoń na jego ramieniu.
-I tylko tyle? – zapytał raz jeszcze.
-Niepodległość? – bąknął chłopak, a ton jego głosu brzmiał bardzo pytająco. Ku jego zdziwieniu staruszek uśmiechnął się i zaczął szukać czegoś w kieszeniach. W końcu wydobył z nich żołnierskiego orzełka i stary notes.
-Weź – powiedział.
Marcin nie miał pojęcia, po co mu jakiś zardzewiały orzełek i notes z zapiskami, ale z grzeczności przyjął podarek.
-W was nadzieja – powiedział stary człowiek, po czym wsiadł do swojego trabanta zaparkowanego nieopodal i odjechał.
Chłopak stał nieruchomo w jednej ręce trzymając notes, w drugiej orzełka. Popatrzył w stronę odjeżdżającego samochodu. Minęła dobra chwila, zanim oprzytomniał. Spojrzał na zegarek. Było południe. Koledzy widocznie już dawno rozeszli się do domów, więc Marcin nie myśląc wiele także udał się w swoją stronę. Przez cały czas rozmyślał o starcu, o tym, co wydarzyło się na boisku. Zawartość notatnika ciekawiła go niesamowicie, ale jakaś dziwna obawa nie pozwalała zajrzeć do środka. Chłopak wrócił do domu, przebrał przemoczone ubranie i bezsilnie padł na łóżko. Minuty mijały, a chęć otwarcia notesu była coraz większa. Wreszcie Marcin zdobył się na odwagę i zajrzał do środka. Na pierwszych kartkach napisane były słowa „Mazurka Dąbrowskiego”.
Na następnych „Rota”, „Warszawianka” i mnóstwo innych, patriotycznych pieśni.
Nagle w chłopaku coś drgnęło. Wreszcie zrozumiał. Starzec nie był smutny ani z powodu pogody, ani z powodu braku firmowych ubrań, ani też z braku tysiąca innych rzeczy, o których Marcin myślał wracając do domu. Stary człowiek był smutny, bo święto Ojczyzny, za którą jego najbliżsi oddali życie, dla młodych nie jest okazją do celebracji jej istnienia, ale okazją do opuszczenia jednego dnia zajęć szkolnych.. Chłopak czytając notes uświadomił sobie, jak mało wie o Polsce i poczuł, że ogarnia go smutek. Smutek i wstyd za swoje zachowanie. Spojrzał na orzełka i mocno ścisnął w ręce, jakby chcąc mieć pewność, że go nie zgubi.
- Nie rzucim ziemi, skąd nasz ród…- powtórzył cicho.



Franciszek Tokarczyk, Mariusz Kossakowski, Jan Madej, Kraków
***************************************************************
Polska to nasza ukochana ziemia .
My tu spełniamy wszystkie nasze marzenia.
Piękne widoki wszędzie wokół nas,
Tu z pewnością spędzisz mile czas.
Wszędzie jest pięknie, wszędzie jest ślicznie.
Turyści się do ws zjeżdżają licznie,
By podziwiać niepowtarzalne zabytki
I uzupełniać swojej wiedzy ubytki.
Historia Polski, dumą Polaków.
Jej skarbnicą jest na przykład Kraków.
Warto przyjeżdżać, warto tu być,
Aby doświadczyć gdzie najlepiej żyć.
Polska to moi przyjaciele.
Wspólne refleksje, których mamy wiele.
Boisko futbolowe, na którym rozgrywamy
Boje zacięte dopóki nie wygramy.
Park przy osiedlu to mała ojczyzna.
Pisać o tym teksty to dla nas łatwizna.
Polska jest najpiękniejsza na wyciągnięcie ręki.
Pochmurny dzień deszczowy, nie mogę wyjść, to dla
mnie męki.



Kornela Wyrębkowska, Kraków
***************************************************************                                                                   
Czy młodzi Polacy są patriotami?

„Święta miłości kochanej Ojczyzny,
Czują cię tylko umysły poczciwe!
Dla ciebie zjadłe smakują trucizny
Dla ciebie więzy, pęta nie zelżywe.
Kształcisz kalectwo przez chwalebne blizny
Gnieździsz w umyśle rozkoszy prawdziwe,
Byle cię można wspomóc, byle wspierać,
Nie żal żyć w nędzy, nie żal i umierać.”
Słowami „Hymnu do miłości Ojczyzny” Ignacy Krasicki określa swoją postawę patriotyczną. Dzisiaj, w XXI wieku, słowa te skłaniają nas do myślenia. Patriotyzm. Czy my, młodzi Polacy żyjący współcześnie, możemy nazywać siebie patriotami? Czy faktycznie nimi jesteśmy? Jeśli tak, to na czym to polega i czy istnieje potrzeba, aby o tym mówić? Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na te i z pewnością inne, związane z patriotyzmem pytania, bowiem jest to zjawisko wielowymiarowe, które trudno jest zdefiniować.
W sytuacjach zagrożenia Ojczyzny np. ataku wroga, wielkich katastrof czy klęsk żywiołowych łatwo wyrazić postawę patriotyczną. Polega ona wtedy na obronie Ojczyzny czy okazywaniu solidarności rodakom. Dla wielu Polaków patriotyzm to głównie obrona granic czy udział w powstaniu narodowym. Tymczasem w czasie pokoju przejawy miłości do ojczyzny są mniej bohaterskie, ale równie trudne.
Moim zdaniem młodzi ludzie, Polacy, w większości przypadków nie są patriotami. Z rozmów z młodymi, często wynika, że dla nich słowo patriotyzm pozbawione jest głębszych znaczeń przekładalnych na ich życie. Młode pokolenie zdaje sobie sprawę z otaczającej je rzeczywistości, która nie nastawia optymistycznie: kryzys polityczny, społeczny, gospodarczy. Jak być patriotą, kiedy liczą się kariera, pieniądze, układy, kiedy trwa "wyścig szczurów"?
Patriotyzm to  postawa szacunku, umiłowania i oddania własnej ojczyźnie oraz chęć ponoszenia za nią ofiar. To przede wszystkim  stawianie dobra ojczyzny ponad własne. To przedkładanie celów ważnych dla ojczyzny nad osobiste. Patriotyzm to również umiłowanie i pielęgnowanie narodowej tradycji, kultury czy języka. Jak powiedział Cyprian Kamil Norwid: „Ojczyzna to wielki zbiorowy obowiązek.” To  wypełnianie podstawowych konstytucyjnych obowiązków obywatelskich, takich jak choćby płacenie podatków czy służba wojskowa, której wielu unika.
Jednym z ważniejszych przejawów patriotyzmu jest interesowanie się własną ojczyzną, dobra znajomość jej historii i kultury, tradycji i wartości, a także obecnych uwarunkowań i potrzeb. Czytanie mądrych publikacji na ten temat, rozmowy o tradycjach i zwyczajach, znajomość wysiłku i dorobku poprzednich pokoleń Polaków, poznawanie życiorysów wyjątkowych rodaków, respektowanie świąt narodowych, znajomość dat i wydarzeń istotnych dla losów ojczyzny to postawy, bez których patriotyzm nie byłby możliwy. „Nie urodziliśmy się dla siebie, lecz dla naszej ojczyzny” jak twierdzi Platon. Więc uczmy się historii naszej Ojczyzny i pielęgnujmy ją w naszych rodzinach przede wszystkim dla siebie. Ale wiemy przecież, jaki stosunek do historii mają młodzi, i nie jest to rzecz godna pochwały.
Tym co również potwierdza moje zdanie, jest nieprzestrzeganie prawa przez wielu młodych Polaków. Łamią oni zasady i przepisy pomimo tego, iż dobrze zdają sobie sprawę ze swoich czynów. Robią to świadomie. Przykładem może być chociażby, tak modne dzisiaj „grafficiarstwo”. Młodzież, jak zabawę traktuje  „graffiti” i bardzo często pisze wulgarnie na ścianach bloków i innych budynków. Jest to jednak łamaniem prawa, dewastacją mienia publicznego. Jeżeli ktoś chce tworzyć prawdziwe graffiti, to są do tego celu specjalnie wyznaczone miejsca. Również picie alkoholu w miejscach publicznych, czy palenie tytoniu, to przykłady nieposzanowania prawa. A jest ich wiele.
Kolejnym argumentem jest to co można usłyszeć na każdym kroku: w szkole, w autobusie, w parku. To rozmowy młodych ludzi, gimnazjalistów czy licealistów. Nieraz słychać, jak bardzo nasz polski język jest okaleczany wulgaryzmami, wtrąceniami w innych językach czy wręcz młodzieżowym slangiem. Język ojczysty zaczyna tracić swoje, jakże piękne, brzmienie, traci więc na swojej wartości. Powinniśmy za wszelką cenę o niego dbać.
Tolerancja w stosunku do ludzi, do tego, że niektórzy są pod jakimś względem inni niż my, gdyż np. są niepełnosprawni, mają inny kolor skóry czy inne wyznanie. Do każdego, kto jest inny. Właśnie to również jest postawa patriotyczna. Szacunek. Jeśli kocha się ojczyznę, to oznacza, że szanujemy nie tylko swój kraj i tradycję, ale również społeczeństwo, w którym żyjemy. A jak dobrze wiemy, młodzież niejednokrotnie wyśmiewa się czy wręcz dokucza niepełnosprawnym kolegom czy koleżankom, ludziom, którzy w jakikolwiek sposób są inni. Nie traktują ich jak równych sobie. Patrzą na nich z wyższością, często myśląc, że osoby te są od nich gorsze. A przecież wcale tak nie jest i nie musi być.
Troska o wspólne dobro i dbałość o stan środowiska naturalnego to kolejne z przejawów patriotyzmu. Na co dzień każdy z nas spotyka się z zaśmieconymi chodnikami i ulicami. Wielu z nas, młodych, nie dba o środowisko, rzucając papierki czy inne śmiecie na ziemię, a nie wprost do kosza. Kto by chodził po chodnikach, a nie „na skróty” po trawie? Kto by się przejmował segregacją odpadów, wycinaniem lasów czy globalnym ociepleniem? To przecież nas nie dotyczy! Nie jest to przejaw patriotycznej postawy. Dbanie o stan środowiska naturalnego jest jednak wyznacznikiem uszanowania ojczyzny. Ile wysiłku kosztowałoby nas wyrzucenie śmieci do kosza, a nie niszczenie środowiska? Tak niewiele…
Jednak uważam, że nie można uogólniać. Jest przecież wielu młodych Polaków, którzy są prawdziwymi patriotami. Dzisiejsza młodzież również potrafi zachowywać się z godnością i szacunkiem. Jest wielu młodych ludzi wartych naśladowania, ludzi z pasją i charakterem, a także niezłomną postawą. Reprezentujących nasze lokalne środowisko, a nawet nasz kraj z dumą. Jednak wszyscy Polacy najbardziej czują się patriotami, gdy nasi sportowcy odnoszą międzynarodowe sukcesy. Gorzej jest z wcieleniem patriotyzmu w życie codziennie. Rzadko który młody człowiek potrafi uszanować dobra narodowe, polską historię. Czasem zdarzają się sytuacje, kiedy tragiczne wydarzenia z przeszłości są powodem do śmiechu czy kpin. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że kiedyś młodzi ludzie będą kochać i szanować Polskę i, że będą z dumą mówić o tym, że są Polakami.
Jak więc być patriotą w dzisiejszych czasach? Zapewne wielu z nas, choćby czasami, zadaje sobie to, jakże ważne, pytanie. Uważam, że na pewno nie biegając z karabinem po podwórku - na szczęście to nie te czasy. Myślę, że możemy to czynić będąc przede wszystkim uczciwymi obywatelami, dbającymi przynajmniej w ramach naszego podwórka o to, by w naszym kraju było i żyło się coraz lepiej. Każdy kraj jest silny siłą swych poszczególnych obywateli. Oznacza to więc troskę każdego człowieka o własny rozwój, o zdrowie fizyczne, o dojrzałość psychiczną, moralną i religijną. 
Karol Wojtyła powiedział kiedyś:
,,Ojczyzna -kiedy myślę – wówczas wyrażam siebie i zakorzeniam, mówi mi o tym serce, jakby ukryta granica, która ze mnie przebiega ku innym, aby wszystkich ogarniać w przeszłość dawniejszą, niż każdy z nas: z niej się wyłaniam (...) gdy myślę Ojczyzna by zamknąć ją w sobie jak skarb. Pytam wciąż, jak go pomnożyć, jak poszerzyć tę przestrzeń, którą wypełnia”.
Powołując się na słowa naszego rodaka można zgodzić się z tym, iż Ojczyzna jest skarbem, który charakteryzuje nas; który jest naszą przeszłością, teraźniejszością i przyszłością ... Pamiętajmy o tym i postarajmy się, abyśmy mogli nazywać siebie prawdziwymi patriotami… Idźmy za przykładem Jana Pawła II…

 

Agnieszka Armatys, Kraków

*********************************

Wywiad z patriotami

Kim jest patriota?
- To był mój dziadek.
- Mama wiesza flagę na oknie.
Kochasz ojczyznę?  Tak.
A co to znaczy?
- ...Jestem Polakiem...jak coś, to bym walczył...
Dziś przeklął kilka razy.
Od dwóch lat nie płaci podatków.
Za miesiąc we Francji na imprezie
da popis, że Polak - zabawa i picie.
I WSTYD.
Wyrzeknie się, że Polak,
Bo to nie brzmi dumnie.
Przestrzegasz prawa? - Czasem w prawo, czasem w lewo; każdy tak ma.
Znasz hymn narodowy?
- Kto Ty jesteś? Polak mały...- mądra córcia
- Jeszcze Polska nie zginęła...
TO NIE DAJ JEJ ZGINĄĆ!
Na kogo pani głosuje? - Ja? A po cóż to, głupiś pan?
Dlaczego nie wracasz? Tu się  dorobiłem.  A tam... bieda i zero perspektyw na życie.
Z tonącego statku najbezpieczniej uciekać.
A stare skarpety szyć? Bezsens.
-Po co ratować???
Nasz dom, kultura, język historia.
A ktoś kiedyś cieszył się,
biegał po domu,
słuchał dziecinnych melodii.
Ktoś zacisnął zęby
i choć bicie serca
zagłuszało świst śmiertelnych wyroków,
szedł z drżącą odwagą,
łzy rozmywały bezlitosną rzeczywistość.
Ktoś nawet zwykły
powiedział kiedyś tak silne
NIE,
że wszyscy za nim poszli i nie pozwolili.
Czy patriotą wreszcie będziesz. Gdy pętlę poczujesz na szyi?

 


 

Aneta Mistarz, Myślenice
***************************


Czy ktoś z Was zastanawiał się kiedyś  „Czym jest patriotyzm?”. Ja na pewno nie. Do czasu. Kara, którą dostałam skłoniła mnie do refleksji na ten temat. Musiałam wziąć udział w jakimś konkursie. Do wyboru miałam: konkurs geograficzny o wodzie, matematyczny oraz ten. Wybrałam ostatni, ponieważ byłam bardzo ciekawa co na temat patriotyzmu myślą moi koledzy. Nigdy zresztą nie słyszałam, żeby ktoś dyskutował o tym. Jaki jest nasz współczesny patriotyzm?
Czy jest on podobny do piosenki O.S.T.R pt. „Kochana Polsko”?
(...) Kochana Polsko... Dzięki za wszystko... Od 22 lat... W tym syfie... Tak jest...
... miejsce Polska, system samowolka
cel to forsa, w tym tkwi sekret
biorę co los da, życia madę in Polska
to jest moje miejsce bo kocham to miejsce 2x
Kochana Polsko dzięki za mądrość choć idę pod prąd
za ludźmi którzy nazbyt zaufali pieniądzom
hańbiąc Twoje godło na bankietach z pompą
czekam na dzień w którym bez stresu spojrzę w bloku okno
niepokój z troską szczęście zastąpi, choć śmiem w to wątpić
wierzę że los który wartości skąpił
w końcu sam siebie wykończy oddając to co nasze
wiesz że każdy z nas ma patent by nie stać się judaszem
wśród frajerów kreowanych przez prasę na zbawców
bohaterstwo miernikiem sejmowych wynalazków
Polsko, to jest bagno zwane rzeczywistością
spróbuj mnie odciąć bym mógł cieszyć się wolnością
to brzmi słodko jak Wedel gdzie eden
choć pod tym sam niebem nie każdemu Bóg przyświeca
poczuj prawdę która osiada na powiekach
to jest o miłości której nie zmierzysz w monetach (...)'
Czy raczej przypominają słowa Kultu pt. „Polska”?
Poranne zorze, poranne zorze
Gdy idę w Sopocie nad morzem
Po plaży brudno-piaskowej
Bałtyk śmierdzi ropą naftową
Poranne chodniki
Gdy idę, nie rozmawiam z nikim
Jak jest w niedzielę nad ranem
Po sobotnich balach chodniki zarzygane
Ref.
Polska
Mieszkam w Polsce
Mieszkam w Polsce
Mieszkam tu, tu, tu, tu

O.S.T.R. „Kochana Polsko" http:/. www.teksto\vo.pl/piosenka.o_s_t_r_.kochana_polsko.html
Kult „Polska" http://www.tekstowo.pl piosenka,kult.polska.html

Nie chciałam się wygłupić przed całą szkołą, dlatego postanowiłam sporządzić ankietę. Zadałam w niej podstawowe pytania, z którymi każdy prawdziwy patriota nie powinien mieć żadnych problemów. Sami zobaczcie oto one:

Ankieta pt.: „Patriotyzm”

1. Czy uważasz siebie za patriotę?
a. Tak    b. Nie    c. Raczej tak    d. Raczej nie
2. Czy wśród Twoich rówieśników przeważają postawy patriotyczne?
3. Wymień Polaków, których uważasz za patriotów.
4. Podaj polskie święta.
5. Jakie znasz symbole narodowe?
6. Czy Twoim zdaniem patriotyzm jest dzisiaj potrzebny?
7. Co to jest patriotyzm?

Dnia 22 maja 2009 roku przeprowadziłam ankietę. Wybrałam losowo klasy: la, lb, 2c, 2d, 2b, 3c i b. Łącznie wzięło w niej udział 86 osób. Mam nadzieję, iż każdy ankietowany odpowiadał zgodnie z własnym sumieniem. Przyznam się, że odpowiedzi mnie zadziwiły. Szczegółowe wyniki pytań: 1, 2, 6 przedstawiłam na końcu pracy.
1) Na pierwsze pytanie tylko 23 osoby spośród ankietowanych uważa się na pewno za patriotów. Stanowi to zaledwie 25% respondentów. Niestety tak jak myślałam postawy patriotyczne nie przeważają wśród moich rówieśników. Nie i raczej nie zaznaczyło 20 osób. Stanowi to ok. 25%. Jest to bardzo dużo. 43 osoby sanie pewne, jednak muszę zauważyć, iż pośród tych osób znajdują się także takie, które w następnych pytaniach napisały wręcz zasmucające odpowiedzi. Czy to potwierdza ich patriotyzm? Na pewno nie!
2) Te odpowiedzi były okropnie zadziwiające. 49 osób odpowiedziało, że przeważają, jednak aż 50, iż nie. Z tego wynika, że wśród młodzieży jest bardzo mało postaw patriotycznych. Trudno się z tym nie zgodzić biorąc pod uwagę wartości współczesnego człowieka: praca, pieniądze. Coraz więcej młodych osób sięga po używki. Papierosy, alkohol to nieodłączny element ich życia. Chcą dominować, upodobać się, zapomnieć, lecz nie zdają sobie sprawy co tak naprawdę jest ważne. Miłość, ojczyzna, wiara. Czym są dla współczesnego człowieka?
3) W trzecim pytaniu odpowiedzi były bardzo różne. Jednak najczęściej wymienianą osobą jest papież Jan Paweł II. Z pewnością to wielki autorytet. Wracał do ojczyzny, bardzo ją kochał i troszczył się o nią. Umiłował sobie wiele miejsc np. Kalwarię Zebrzydowską i góry.
Innymi osobami, które wymieniano są: Lech Wałęsa, Bolesław Chrobry, Władysław Jagiełło, Popiełuszko, Adam Mickiewicz, Dąbrowski, Piłsudzki, Donald Tusk, Kościuszko, Mazowiecki, Jaruzelski, Hugo Kołłątaj, Jurek Owsiak, Grzegorz Turnau, Kazik Staszewski, Wisława Szymborska, Mickiewicz, Słowacki, Jan Twardowski, Czarniecki, Mikołaj Kopernik, Henryk Sienkiewicz, Józef Bem, Fryderyk Chopin, Romuald Traugutt. Nie mogę potępiać ich decyzji wbrew swoim przekonaniom. Jednak bardzo przykre jest to, że wymieniane były osoby, które na pewno na ten tytuł nie zasługują. Również Władysław Jagiełło, który przecież nie był Polakiem. Cieszy mnie , że przynajmniej jedna osoba uważa swojego dziadka i rodziców za prawdziwych patriotów, inna siebie. Dwóch uczniów wymieniło nieznanych żołnierzy i innych walczących za Polskę.
4) W tym pytaniu bardzo dużo osób wymieniało takie święta jak 3 maja, 11 listopada, 2 maja, 4 czerwca. Jednak padały także odpowiedzi: Wielkanoc, Boże Narodzenie, Święto Pracy, Wszystkich Świętych, Zaduszki, Halloween, Sylwester. Czy możemy je uznać za święta narodowe? Moim zdaniem nie. ponieważ obchodzi sieje nie tylko w Polsce. Z czego to wynika? Nieuctwo? Głupota?
5) Z tym pytaniem nie było większych problemów. Ankietowani wymieniali flagę biało czerwoną, hymn Polski, godło. Jednak parę osób odpowiedziało, że również Krzyż jest symbolem narodowym. Czy nie mieli racji? Czy nie jest to raczej symbol naszej wiary Chrześcijańskiej? Na pewno tak!
6) Pocieszająca jest odpowiedź na to pytanie. 73 osoby uważają patriotyzm za potrzebny, jednak nadal 8 ma przeciwne zdanie na ten temat. 5 wstrzymało się od głosu. Przy tym pasuje odpowiedzieć sobie napytanie: „Dlaczego tyle osób uważa patriotyzm za potrzebny, a inaczej postępuje?. Może wynika to z braku czasu, lub lenistwa, lecz czy nie Ojczyzna powinna być dla nas sprawą nadrzędną?
7) Muszę przyznać, że najbardziej interesowały mnie te odpowiedzi. Przytoczę tu kilka z nich.
„Głupota”
„Kochanie ojczyzny”
„Miłość do ojczyzny”
„Że kocha się Polskę i gotów się jest oddać za nią życie”
„To jest coś takiego, że człowiek w swojej ojczyźnie gotów jest poświęcić się dla swojej ojczyzny”
„Nie wiem”
„Patriotyzm, czyli że jest to ktoś ważny”
„Jest to silna więź łącząca człowieka z jego miejscem gdzie się urodził i gdzie mieszka”
„Troska o swoją ojczyznę”
Przeprowadzona przeze mnie ankieta skłoniła mnie do refleksji. Nie zdawałam sobie sprawy, że tylu młodych Polaków nie uważa ojczyzny za coś cennego, bliskiego ich sercu. Nasi dziadkowie, pradziadkowie walczyli o to, abyśmy mogli normalnie w niej żyć. Mieć to czego oni nie mieli. Mój dziadek także zginął na wojnie. Oddał swoje życie walcząc o wolną Polskę. Jest dla mnie autorytetem. Nie wielu ludzi w tych czasach by tak postąpiło. Dla nich ważna była ojczyzna i wolność. A dla nas? Pokuszę się o stwierdzenie, że „pieniądze szczęścia nie dają”. Szkoda, że w tych czasach tak mało ludzi zdaje sobie z tego sprawę. Mimo tego co pokazała ankieta, ja jestem patriotką. Staram się to pokazywać to w codziennym życiu po przez zwyczajne sytuacje. Chętnie biorę udział w akademiach, chodzę ze sztandarem, solidnie pracuję np.: uczę się i zdobywam świadectwo z paskiem, staram się poznawać polską historię i zabytki, kibicuję polskim sportowcom np.: Robertowi Kubicy, Adamowi Małyszowi, szanuję flagę, hymn, godło polskie.

„Cokolwiek    będzie,     cokolwiek    się    stanie,    Jedno    wiem    tylko: sprawiedliwość będzie, Jedno wiem tylko: Polska zmartwychwstanie”.
Zygmunt Krasiński

Te słowa w pełni odzwierciedlają moją miłość do ojczyzny. Wierzyłam, wierzę i będę wierzyć! Nie wstydzę się Polski ! Jest to mój umiłowany kraj. Gdyby przyszła potrzeba walczenia za Nią, mimo tego, iż jestem dziewczyną walczyłabym!
Mimo, tego, iż nie zawsze udaje mi się pokazać mój patriotyzm w codziennym życiu, to od najmłodszych lat bardzo jest mi bliski wiersz Władysława Bełzy pt.: „Kto Ty jesteś?”

Kto ty jesteś?
Polak mały.
Jaki znak twój?
Orzeł biały.
Gdzie ty mieszkasz?
Między swemi.
W jakim kraju?
W polskiej ziemi.
Czym ta ziemia?
Mą ojczyzną.
Czym zdobyta?
Krwią i blizną.
Czyją kochasz?
Kocham szczerze.
A w co wierzysz?
W Polskę wierzę.
Coś ty dla niej?
Wdzięczne dziecię.
Coś jej winien?
Oddać życie.


Anna Starowicz, Myślenice
******************************

O biało-czerwonym sercu, czyli jaki jest nasz współczesny patriotyzm.


Kilka dni temu, na jednej ze stron internetowych, natknęłam się na dyskusję o mojej Ojczyźnie. Często jestem świadkiem narzekań Polaków na życie w kraju i dlatego spodziewałam się, że przeczytam tam same negatywne opinie. Nie było tak źle. Wśród komentarzy internautów znalazłam słowa, które mnie wzruszyły i zapadły głęboko w pamięć:
Nieważne gdzie się mieszka, ważne by serce pozostało Biało-Czerwone.
Czy my, współcześni Polacy, mamy Biało-Czerwone serce?  - zadałam sobie pytanie.
„Ojczyznę kochać i nie pluć na godło”
Kraków, mała uliczka na Kazimierzu. Przede mną grupka rozwrzeszczanych chłopców.
Chyba wracają ze szkoły.
- Ale mnie dziś wkurzyła ta D... – wykrzyknął jeden z nich.
- Stara panna, musi się wyżyć na młodych – przerwał mu inny, „urozmaicając” swoją wypowiedź  dużą ilością przekleństw.
- Niby jakim prawem każe mi zdejmować kaptur w klasie? Że niby jakieś symbole wiszą i „należy im się szacunek”. Czy ja je znieważam? Jeszcze na godło nie pluję.
- Napuść na nią starych, powiedz k****, że się na tobie wyżywa. Zaraz ci się każe k**** do orzełka modlić.
Nie mogę uwierzyć w to, co słyszę. Przecież ja też chodzę do szkoły, a jednak u nas nie spotkałam się z aż tak wulgarnym, wręcz chamskim zachowaniem. Przeraża mnie już nawet nie sam fakt, że oni są w moim wieku, a brak jakiejkolwiek reakcji ze strony mijających ich dorosłych. Zupełna obojętność, jakby to, co słyszeli było normalne. Zastanawiam się, czy dla tych chłopaków nasze symbole narodowe naprawdę nic nie znaczą? Czy to tylko pozerstwo?
Przy rodzinnym stole
W tygodniu każdy je sam, o innej porze. Tradycyjny stół rodzinny niestety funkcjonuje tylko w niedzielę i w czasie większych świąt. Jesteśmy zabiegani, ale dziś jest wyjątkowy dzień, imieniny taty. Słyszę dzwonek. Po chwili do salonu wchodzą krewni. Rozmawiamy. Wujek opowiada o mojej kuzynce, która pięć lat temu skończyła architekturę:
- Lucynka w przyszłym tygodniu wyjeżdża do Anglii. Mówi, że tu się nie da żyć i ja się z nią zgadzam. Przecież tam nie tylko będzie mogła pracować w swoim zawodzie, ale i zarabiać czterokrotnie więcej.
Oburzony dziadek nie wytrzymuje:
- Chce wyjechać z Polski? Z kraju, który dał jej bezpłatne wykształcenie? To niedorzeczne! Jak u nas ma być dobrze, kiedy wszyscy młodzi myślą tylko o sobie? Ledwie skończą studia, już chcą zarabiać kokosy. Żadnego patriotyzmu.
Rozpętała się prawdziwa dyskusja. Mój tata, Zasłużony Honorowy Dawca Krwi, mówi, że dzisiaj patriotyzmu już nie ma.
- Kiedyś było inaczej? - pytam
- Kiedyś czułem się patriotą. Wierzyłem w szlachetne idee i cele. Marzyłem, by w Polsce żyło się lepiej. W miarę swoich możliwości przeciwstawiałem się nadużyciom. Wydawało mi się, że wraz ze zmianą ustroju coś się zmieni. Owszem, mamy wolność. To duży krok do przodu. Ale czy my potrafimy ją wykorzystać? Jak można być patriotą w kraju, w którym twoja babcia, która ciężko pracowała przez trzydzieści lat, ma tylko 800zł renty, a jeden z senatorów, który otrzymuje 10 000zł  i dietę  poselską, narzeka, że to są „psie pieniądze”. Politycy zatracili się w dążeniu do władzy, zapominając co powinno być dla nich najważniejsze i o tych, którzy ich wybrali... Są i tacy, którzy pragną coś zmienić, bo wiedzą, że musimy tworzyć, nie walczyć. Oni jednak należą do mniejszości. Córeczko, kraj to nie kawałek ziemi, który ma się kochać, ale przede wszystkim ludzie, którzy go tworzą. A im nawet nie chce się powiesić flagi z okazji świąt narodowych.
Ma rację, myślę. Przecież w naszej miejscowości, oprócz budynków szkoły i przedszkola, może na trzech, czterech domach w dniu Święta Niepodległości widziałam biało-czerwone flagi...
Mama przyniosła wazę z zupą. Głosy milkną. Pochylamy się nad talerzami.
„Miejsca, gdzie przeszłość dodaje sił.”
Nie mamy Wieży Eiffela. Big Ben nie w Warszawie odmierza czas. Nasze morze jest wiecznie zimne... A jednak swoją siłę czerpiemy z tożsamości. To przecież nie tylko wciąż remontowane drogi i niedoskonałe projekty. To ogrom historii, pełnej bohaterskich czynów.  Spacerując ulicami Warszawy, którą wojna zrównała z ziemią – nie mogę wyjść z podziwu dla ludzi, którzy ją odbudowali. To pokazuje jak silnym jesteśmy narodem.

Jest super (?)
W mediach rzadko mówi się o naszych sukcesach. Najczęściej nagłaśnia się różnego rodzaju afery, porażki. Justyna, uczennica liceum, mówi otwarcie:
Polacy patriotami? Potrafią nimi być w sytuacjach kryzysowych, tylko na krótki czas. Tak było, gdy umarł Jan Paweł II czy też po tragedii pod Smoleńskiem. Jednamy się, stajemy się NARODEM. Zapominamy o wzajemnym wypominaniu błędów, nie szukamy winnych. Budzi się w nas chęć do działania, tworzenia i zmieniania. A kilka dni później... wracamy do szarej codzienności i po zjednoczonym narodzie ani śladu. Media znowu bombardują nas międzypartyjnymi rozgrywkami.
Mój znajomy, również licealista, uważa,  że patriotyzm ma dzisiaj definicję trudną do określenia:
Odcinam się od groźnych radykałów o wygolonych głowach i czarnych koszulach. Nie mam żalu do ludzi, którzy wyjechali z kraju, którzy o swoim pochodzeniu pamiętają i o tych, którzy chcieliby zapomnieć. Podziwiam harcerzy, którzy są zawsze ONC – Ojczyzna, Nauka, Cnota. Sama dyskusja w ich kręgu na temat wartości w obecnych realiach ma duże znaczenie. Brzydzę się politykami, nie mają już na celu dobra kraju czy obywateli .Są całkiem odcięci od 'dawnego' życia i biorą za to duże pieniądze.
Dla Tomka, studenta dziennikarstwa, jesteśmy krajem gdzieś zaplątanym w swoją narodowość, lub jej brak. Dla niego patriotyzm to przede wszystkim działanie na korzyść kraju i narodu, pamięć o tradycji, a także mocne poczucie tożsamości. Rozumie ludzi, którzy miłości do Ojczyzny nie czują, bo i on sam uważa się bardziej za Europejczyka niż Polaka. Według niego pięknym przykładem prawdziwego patrioty jest Mamed Khalidov. Sportowiec czeczeńskiego pochodzenia, z rosyjskim paszportem, który za każdym razem, gdy reprezentuje Polskę w zawodach, niesie biało-czerwoną flagę i mówi,  że serce ma polskie. Dla Tomka  patriotyzm tego sportowca jest więcej wart niż ślepe powtarzanie frazesów.
„Co to za miejsce? To właśnie Polska.
Mam tutaj swój kąt, nie odejdę stąd” ?
Patriotyzm to miłość do tego, co ojczyste: umiłowanie historii, tradycji, krajobrazu, języka. Czy aby być patriotą, trzeba mieszkać w Polsce? Czy nie najważniejsze jest silne poczucie tożsamości z Ojczyzną, świadomość tego, kim się jest, skąd się pochodzi. Pięknym przykładem jest Polonia mieszkająca w Chicago. Ocean, który oddziela ją od Ojczyzny, wcale nie stanowi dla niej przeszkody, by kochała swoją Polskę.
W Chicago są całe dzielnice zamieszkiwane przez Polaków, powstają polskie sklepy, polskie nazwy ulic. Rodzice posyłają dzieci na lekcje języka polskiego. Tam żywa jest polska tradycja. Może nawet czasem bardziej niż u nas? To, że wyjechali, nie znaczy, że przestali kochać swoją Ojczyznę. Wręcz przeciwnie. Po tragedii pod Smoleńskiem, wszyscy oni wyszli na ulice, solidaryzując się ze swoimi rodakami w kraju nad Wisłą. Udowodnili, że nie zapomnieli skąd pochodzą, że losy naszego NARODU są dla nich ważne. I tu nasuwa mi się na myśl wiersz, którego nauczyłam się jako dziecko:
Kto ty jesteś? – Polak Mały.
Jaki znak twój? - Orzeł Biały.
Gdzie ty mieszkasz? - Między swymi.
W jakim kraju? - ...   
No właśnie, w jakim kraju? I dlaczego?  Czy naprawdę wyjeżdżając i stając się „obywatelami Europy” tracimy coś ważnego? A może to kwestia indywidualnego podejścia każdego z nas do patriotyzmu. Poczucie więzi z Europą nie musi oznaczać przerwania silnej więzi łączącej nas z Polską - naszą Ojczyzną.
Zdarza się, że chcemy wyjeżdżać, ponieważ „Tam” jest dla nas czasem lepsze niż „Tu”.  Najważniejsze jednak, by nasze serce pozostało Biało-Czerwone, bo jak śpiewał Marek Grechuta:

Bez historii, mowy, sztuki,
bez mądrości tej z nauki,
Naród się zamieni w bezimienny kraj.





Daniel Baranowski, Kraków
*******************************



Wyjazd

28 czerwca 2008 r.
Od tygodni oczekiwałem tego dnia. Dzisiaj lecę do Irlandii. Nareszcie spotkam się z mamą. Zawsze marzyłem żeby polecieć samolotem. Jestem ciekaw, jak wygląda ziemia „z lotu ptaka”.
Dziadek odwiózł mnie na lotnisko. Byłem bardzo podekscytowany. Ustawiliśmy się w długiej kolejce do odprawy. Oczekiwanie bardzo mnie nudziło, a walizka pełna ubrań ciążyła i przeszkadzała. Po mniej więcej godzinie czekania nadeszła nasza kolej. Pani pracująca na lotnisku zważyła nasz bagaż i obejrzała bilety. Przeszliśmy do autobusu, który zawiózł nas w pobliże samolotu.
Teraz nareszcie mogłem wejść na pokład. Zająłem miejsce przy oknie, aby móc podziwiać widoki. Wysłuchałem instrukcji dotyczących bezpieczeństwa lotu. Wszystko było gotowe do startu. Samolot ruszył. Nabrał prędkości na pasie startowym i nagle maszyna oderwała się od ziemi. Wznosiliśmy się coraz wyżej i wyżej. Widziałem z góry Kraków, potem przedmieścia, następnie wsie, aż w końcu morze...

25 lipca 2008 r.
Już od jakiegoś czasu jestem w Irlandii. Mieszkam z mamą i wujkiem w domu na przedmieściach miasta Limerick. Okolica jest cicha i miła. Zaciekawiła mnie architektura tego miejsca. Wszystkie domki w okolicy wyglądają tak samo, co jest dość zabawne. Ale może też być kłopotliwe. Zawsze, kiedy wychodziłem nieco dalej, miałem problemy ze znalezieniem powrotnej drogi do domu.
W Irlandii bardzo często pada. Jednak ostatni tydzień był słoneczny. Korzystając z pogody, pojechaliśmy z mamą nad morze. Widoki z klifów zrobiły na mnie wrażenie. Potem odwiedziliśmy pobliskie oceanarium, gdzie zobaczyłem wiele ciekawych gatunków ryb. Bardzo mi się podobało.
Spotykam rówieśników z Polski, którzy zostali za granicą na stałe. Zawarłem nowe znajomości. A jednak bardzo brakuje mi moich przyjaciół z Krakowa...

26 sierpnia 2008 r.
Kończą się wakacje. Pora wracać...
Wyjazd za granicę to ciekawa przygoda, jednak tylko na chwilę. Tęsknię za Polską. Brakuje mi mojego miasta i spacerów po jego rynku. Tęsknię za przyjaciółmi, z którymi mogę rozmawiać w języku ojczystym. Tęsknie nawet za pysznym polskim jedzeniem.
Tak naprawdę nie mogę doczekać się powrotu do domu.

25 września 2008 r.
Znów chodzę do szkoły.
Boję się, że będę musiał znowu wyjechać, tym razem na stałe. Mama znalazła dobrą prace za granicą i nie chce wracać do kraju. Jeśli nie zmieni zdania, pojadę do niej jak tylko ukończę 2 klasę gimnazjum. Rozumiem, dlaczego nie chce wrócić. W Polsce ciężko o pracę, a tam ma dobrą posadę i wysoką pensję. Nie chcę wyjechać z kraju. Za granicą musiałbym uczyć się w obcym języku. Nie będzie tam moich znajomych. Nie chcę zrywać z nimi kontaktu. Nie potrafię sobie tego wyobrazić.

3 października 2008 r.
W klasie czytaliśmy „Pana Tadeusza”. Naprawdę bardzo spodobała mi się ta książka. Jest świetnym dowodem na to, że Adam Mickiewicz jest prawdziwym mistrzem poezji. Wyobrażałem sobie tamten świat. Przeniosłem się do czasów, kiedy patriotyzm był dla ludzi ważniejszy niż teraz.
Odkąd dowiedziałem się, że mogę wyjechać z Polski na stałe, patriotyzm stał się dla mnie czymś istotnym. Kiedyś wydawało mi się to niemożliwe, ale dużo myślę na ten temat. Zacząłem doceniać fakt, że żyję w kraju takim jak Polska. Wolna od zaborców...

21 grudnia 2008 r.
Mama i wujek przyjechali do kraju na święta. W domu panuje wielkie zamieszanie. Trwają przygotowania. Mama z babcią przygotowują świąteczne potrawy. Wujek i dziadek sprzątają mieszkanie. Na mnie spadł obowiązek ubierania choinki. Cieszę się, że spędzimy te święta razem.
Rozmawiałem z mamą na temat mojego wyjazdu. Nie udało mi się dowiedzieć niczego konkretnego...

6 stycznia 2009 r.
Usłyszałem wspaniałe wieści. Mama postanowiła jednak wrócić do Polski, tęsknota za domem jest silniejsza, niż sądziła. To znaczy, że i ja tutaj zostanę. Jaka ulga! Tak bardzo się cieszę!

 

Izabella Gablankowska, Myślenice
************************************

„Współczesny katechizm polskiego dziecka”,
czyli, wzorowana na Władysławie Bełzie, rozmowa na temat
„Jaki jest nasz współczesny patriotyzm ?”


- Kto ty jesteś?
- Polak mały.  No może nie taki mały, bo mam 16 lat, jestem już w ostatniej klasie gimnazjum, a to podobno trudny wiek. A tak w ogóle to jestem nie Polakiem a Polką, mam na imię Iza. Jestem normalną uczennicą. Jak każdy, mam czasem lepsze i gorsze dni, ale staram się, by z mojej twarzy nie znikał uśmiech. Jest on czasami ostatnią deską ratunku w chwilach, w których mam „pod górkę”. Poprawia także nastrój moim znajomym. Uważam, że każdy Polak powinien starać się być uśmiechnięty mimo przeszłości, która bardzo nas doświadczyła. Nastały takie czasy, kiedy możemy spokojnie myśleć o przyszłości. Nic nam nie zagraża. Dlatego chciałabym, abyśmy wbrew wszelkim stereotypom byli uczciwi, życzliwi i pogodni. To naprawdę niewiele, za to z tymi cechami na pewno będzie nam łatwiej nawiązywać kontakty z innymi i wypracujemy sobie o wiele bardziej sympatyczny wizerunek.
- Jaki znak twój?
- Orzeł biały, hymn narodowy, flaga. W każdej instytucji państwowej widnieje godło, ale my przechodzimy obok niego obojętnie. Podczas ważnych uroczystości szkolnych odśpiewujemy hymn państwowy. Właściwie jest on przeczekiwany, bo większość uczniów nawet nie otworzy ust, by chociaż wyszeptać jego słowa. Nie mówiąc już o śpiewaniu. Postawa też zostawia wiele do życzenia. Podobna sytuacja występuję z biało-czerwoną flagą w tle. Wielu obywateli wywiesza ją na swoich domach w ważnych dla kraju chwilach. Większość jednak jej nie posiada. Idąc ulicami miasta, np. 2-go maja podczas Święta Flagi Narodowej, zobaczyć ją mogę tylko sporadycznie. Odnoszę wrażenie, iż wstydzimy się naszych symboli narodowych. Czujemy się bardzo pokrzywdzeni, kiedy eksponujemy naszą Polskość, „Mazurka Dąbrowskiego” odśpiewujemy za karę, a orzeł „wisi, bo musi”. Może warto byłoby wziąć przykład od Amerykanów, którzy wzruszają się słysząc swój hymn, a śpiewanie go uznają za największy zaszczyt. Maszt na flagę państwową stoi w niejednym domu, a fabuła kilku filmów sensacyjnych opiera się na wizji silnego prezydenta, idealnego ojca narodu, ratowanego lub ratującego kraj przed niebezpieczeństwem (przypomnijmy choćby „Air Force One” z Harrisonem Fordem).Może się komuś wydawać ckliwym kończenie wielu amerykańskich filmów w sposób nieco tendencyjny: powszechna społeczna przyjaźń i pojednanie z powiewającą dumnie flagą USA w tle, ale przez to budowany jest pewien etos, mit społeczeństwa amerykańskiego. Dla nas Polaków jest to rzecz niemal nie do wykonania, obciach, zachowanie staromodne, przeżytek. Dlaczego? Przecież umiłowanie ojczyzny to nic złego!
- Gdzie ty mieszkasz?
- Między swemi. Najbezpieczniej czuję się w gronie rodzinnym i wśród przyjaciół. Znam ich „na wylot”. Mamy wspólne zainteresowania, pasje i cele, które możemy rozwijać dzięki poświęceniu rodziców, dziadków, nauczycieli. Ich wkład w nasze wychowanie wnosi wiele do życia młodych Polaków. „Ojczyzna jest rodziną rodzin” – powiedział prymas Stefan Wyszyński. To od niej bardzo często zależy, jaki wybierzemy zawód, z kim się zwiążemy, czy będziemy patriotami. Na niej wzorujemy się w dorosłym życiu, kiedy to nam przychodzi opiekować się własnymi dziećmi. A na szczególny szacunek zasługują właśnie rodzice. Są z nami od narodzin, bacznie śledząc nasz rozwój, dbając o edukację oraz rozwijanie zainteresowań. Poświęcają nie tylko pieniądze, ale przede wszystkim czas i nie raz własne zdrowie. Kochają nas najbardziej na świecie,  a obowiązkiem każdego młodego człowieka jest odpłacanie im miłością, szacunkiem  i posłuszeństwem.
Patriotyzm w rodzinie dotyczy nie tylko dzieci. Największą misję do spełnienia mają dorośli. Ich zadaniem jest stworzenie silnej i zdrowej rodziny, która będzie oparciem dla każdego jej członka. Sama żyję w takiej familii. Odkąd pamiętam zawsze wspólnie jadaliśmy obiady, organizowaliśmy ogniska, a w czasie świąt wszyscy krewni zjeżdżali się na wielkie kolędowanie. Dzięki temu wśród nich czuję się jak „między swymi” i mam pewność, że w każdej sytuacji będą mnie wspierać. Moi rodzice i dziadkowie, z którymi mieszkamy, sprostali nie lada zadaniu. Mam nadzieję, że mogą być spokojni o moją przyszłość, gdyż podstawą życia jest rodzina, która dla mnie jest najważniejsza.
- W jakim kraju?
- W polskiej ziemi. A ziemia ta jest bardzo piękna. W dzisiejszych czasach mamy bardzo wiele możliwości, aby przyjrzeć się polskim zabytkom. Rozwinięta komunikacja pozwala nam w kilka godzin znaleźć się na drugim końcu kraju. Uważam, iż każdy powinien przynajmniej raz w życiu odbyć wycieczkę nad Bałtyk, Mazury, przejść się po Krupówkach, odwiedzić Kraków, Warszawę, Wrocław czy Toruń. Znajomość zabytków to znajomość Polski. To one uświadamiają nas historycznie, uwrażliwiają na piękno. Zwiedzanie wzbogaca każdego młodego człowieka i umacnia więź z ojczyzną. Ponadto bardzo dobrą lekcją historii są legendy. Łatwo je zapamiętujemy, ponieważ mają lekką i przyjemną formułę. Wolimy słuchać opowieści  o bohaterach narodowych niż uczyć się ich życiorysów, a przecież takie podania to nic innego jak biografie znanych Polaków! Przedszkolaki, które znają takie opowieści, potrafią zaskoczyć swoją wiedzą z przeszłości nie jednego dorosłego, który uczył się jej kilkanaście lat. Miałam okazję sama sprawdzić swoją wiedzę na temat lokalnej kultury, sztuki czy historii. W wakacje odwiedziła mnie kuzynka z Warszawy. Postanowiłam pokazać jej okolicę. Aby nie była to wycieczka typu tych muzealnych, postanowiłam rozłożyć ją w czasie (miałyśmy na to blisko dwa tygodnie) i przy każdym z zabytków opowiedzieć legendę lub przygodę kogoś znajomego z nim związaną. Wyszło rewelacyjnie. Spacery pod myślenicką Lipkę, czy na Mikołaja pokazały jej piękno przyrody, a wycieczki po starych myślenickich kościołach zapoznały ją z zabytkami sakralnymi. Sama nie spodziewałam się, że aż tak dobrze sprawdzę się w roli przewodnika. Myślę, że każdy powinien być dobrym pilotem po okolicy, by w takich sytuacjach nie wyjść na ociemniałego obywatela własnego regionu.
- Czym ta ziemia?
- Mą ojczyzną, zupełnie za darmo. Jestem „pasożytem” który na niej żyje i korzysta z wszelkich dóbr, które nam daje. Co więcej, często ziemia ta nie ma ze mnie żadnego pożytku. Wręcz przeciwnie! Tylko ją zaśmiecam i pozbawiam pierwotnego piękna. Wielokrotnie zastanawiałam się, jak to zmienić. Pewnego dnia na WOS padło hasło patriotyzm ekologiczny. „A cóż to takiego?” - zaczęłam się zastanawiać. Okazało się, iż polega on na dbaniu o środowisko naturalne i poznaniu walorów swojej okolicy -  małej ojczyzny. „To jest to!” - pomyślałam. Przypomniały mi się zaśmiecone ulice i przystanki. No tak – śmiecimy we własnym Domu! Wzięłam się do pracy. Kupiłam specjalne worki na odpady: szkło białe, kolorowe, makulaturę, aluminium i ogłosiłam w domu, że od dzisiaj nie segregujemy tylko puszek i butelek jak dotychczas, ale wszystkie odpady. Następnie znalazłam w Internecie organizacje zajmujące się ochroną przyrody i poprosiłam rodziców, aby przekazali na jej rzecz jeden procent podatku. Zachęcam wszystkich do podobnych działań, abyśmy potrafili żyć z Ziemią w symbiozie.
- Czym zdobyta?
- Krwią i blizną, bo historia Polski to historia bitew o wolność, którą od wieków starano nam się odebrać. Potop szwedzki, najazd Tatarów, wojna z Krzyżakami, 123 lata niewoli, napaść Hitlera, komunizm to tylko najważniejsze wydarzenia, w których musieliśmy walczyć o swoją ojczyznę. Zbyt wiele przelano krwi, abyśmy teraz nie znali swojej przeszłości i podstawowych dat. „Historia jest nauczycielką życia” -  kształtuje nasze charaktery, a przede wszystkim patriotyzm. Ludzie jej nie znający, to jakby kosmopolici nie związani z ojczyzną. Miłość do kraju buduje uczestniczenie w obchodzeniu świąt narodowych, które są ściśle z nią połączone. Podczas ich trwania  śpiewamy wiele pieśni i cytujemy utwory najwybitniejszych Polaków. Każdy powinien znać „Bogurodzicę”, „Boże coś Polskę”, „Rotę”, „Legiony”, „Mazurek 3-go Maja”, „Mury”, a także treść „Pana Tadeusza”, czy „Krzyżaków”.  Świadomość przeszłości jest nierozerwalna ze znajomością zabytków oraz legend, dlatego tak ważne jest, abyśmy umieli je połączyć z odpowiednimi wiekami i postaciami. Bez przeszłości nie byłoby teraźniejszości. Więc dbając      o to, co będzie kiedyś, nie możemy zapominać o zeszłych czasach i na wnioskach z popełnionych błędów oraz wzorując się na autorytetach bohaterów historycznych, budować przyszłość.
- Czy ją kochasz?
- Kocham szczerze. Jestem dumna z tego, że jestem Polką. Nie tylko wtedy, gdy nasi wygrywają w sporcie, czy, gdy widzę, jak potrafimy się jednoczyć w trudnych chwilach takich jak śmierć Jana Pawła II, czy katastrofa samolotu pod Smoleńskiem. Znając historię i troszcząc się o dobro ojczyzny mogę być zadowolona ze swojej postawy, choć wiem, że do ideału jeszcze wiele mi brakuje. Polak to przecież takie wielkie słowo. Wyniosłe, uroczyste, ważne. Dlatego z godnością trzeba je nosić, także za granicą, żeby „matce Polsce” nie przynosić wstydu. Wydawać by się mogło, że jest przeznaczone tylko dla największych patriotów. Tymczasem jest nim każdy z nas. Ktoś kto pielęgnuję swoją miłość do kraju, ale także ten, któremu jego losy są obojętne. Już w czasie narodzin zostaliśmy naznaczeni mianem Polki lub Polaka. Czy potrafimy to wykorzystać? Jedno z najpiękniejszych słów jest naszym „drugim imieniem”, a wielu z nas zachowuje się tak, jakby był to wyraz jak każdy inny. Takie określenie zobowiązuje.
- A w co wierzysz?
- W Polskę wierzę i jej możliwości. Dlatego wybieram polskie produkty. Uważnie dokonuję zakupów. Jeśli mam do wyboru towar „nasz” lub zagraniczny, wybieram ten pierwszy. Dzięki temu wspieram państwową gospodarkę. Takie działanie nazywa się patriotyzmem ekonomicznym. Obejmuję on też płacenie podatków, czy abonamentu radiowo-telewizyjnego.
- Coś ty dla niej?
- Wdzięczne dziecię. Mogę tę wdzięczność okazać na wiele różnych sposobów, lecz jest jeden, który szczególnie ją wyrazi – uczestnictwo w życiu obywatelskim. Nie powinniśmy przybierać biernej postawy. Musimy brać udział w wyborach prezydenckich, parlamentarnych i lokalnych. Szczególnie powinniśmy angażować się w sprawy dotyczące naszej małej ojczyzny. Kiedy widzimy, że dzieje się coś złego, nie możemy być obojętni! Jest wiele form wyrażania swojego sprzeciwu: pikiety, manifestacje, petycje, listy np. do radnego.
- Coś jej winien?
- Oddać życie. Dziś, na szczęście, umierać na polu bitwy za Polskę nie muszę, ale warto pomyśleć, co mogę zrobić, aby poświęcić dla niej „część siebie”. Myślę, że najlepiej będzie zadbać o własną edukację. Polska potrzebuje mądrych i wykształconych ludzi, takich którzy wezmą ważne sprawy w swoje ręce, nie będą się bali trudnych decyzji. Potrzeba także mnóstwa innych, którzy pomogą rozwijać się liderom i będą z nimi współpracować: nauczycieli, lekarzy, prawników, artystów, itp. Potrzeba dobrych mechaników stolarzy, kucharzy, murarzy…Dlatego tak ważne jest samokształcenie. Musimy sami zdecydować, w jakich kierunkach się rozwijać       i robić wszystko, aby nie zaprzepaścić talentów. Praca nad sobą, szukanie dodatkowych zajęć da nam nie tylko satysfakcję, ale przede wszystkim ułatwi start w dorosłość. Dodatkowe umiejętności pomogą nam w znalezieniu pracy oraz nam ją ułatwią. Sumiennie wykonując swoje obowiązki (a to czasami bardzo trudne), przyczynimy się do rozwoju kraju. W ten sposób będziemy mogli „oddać życie” za Polskę niekoniecznie w taki sposób jak nasi przodkowie.




Jakub Pilch, Myślenice
*****************************
Urodziłem się w 1993 roku, prawie cztery lata po upadku komunizmu w Polsce. Można stwierdzić, że w przeciwieństwie do ludzi urodzonych przykładowo 10 lat wcześniej miałem wiele szczęścia, gdyż wychowałem się w nowym, lepszym świecie, bez czołgów na ulicach, milicjantów tłumiących strajki, niekończących się kolejek do sklepów. Więc w jakiej Polsce zacząłem moją historię? Zapewne wiele osób „doświadczonych przez komunizm” powiedziałoby mi, że nasz kraj to bajeczna kraina, w porównaniu do tej z przed '89 roku. Mamy wolność słowa, media nie fałszują rzeczywistości, w miastach panuje spokój, a sklepowe półki obfitują w rozmaite towary. Jednym zdaniem: powinienem być szczęśliwy, że przed moim urodzeniem patrioci wyzwolili Polskę z rąk komunistów. Co więcej, jako wolny Polak mam kochać swoją ojczyznę i być dumny ze swojej narodowości. A ja, jako nastolatek idący na przekór zasadom pytam: dlaczego?
W czasach rozbiorów patriotami byli ci, którzy walczyli z zaborcami lub podtrzymywali polski język i kulturę przy życiu, pisząc hymny na cześć ojczyzny. Czy o taki patriotyzm chodzi ludziom kochającym nasz kraj? A może o jakiś inny, „nowoczesny", rodem z kampanii wyborczych? Mam być dumny, że moi przodkowie pobili Rosjan, Prusów i Austriaków, abym ja mógł żyć lepiej. Mam być dumny, że moi rodacy mają wspólny, piękny język. Pytanie tylko, z czego ta duma wynika? Co mnie obchodzi, czy jestem Polakiem, Amerykaninem, Brazylijczykiem, Japończykiem czy Egipcjaninem? Dlaczego to takie wspaniałe mieć własną kulturę? Bo mogę mieć poczucie odrębności od innych? A jakie są z tego korzyści? Dlaczego to zaszczyt być urodzonym w kraju, którego wolność „okupili krwią" patrioci? Co z tego mam, skoro i tak nie jestem pewien czy dla moich rodziców nie zabraknie miejsc pracy, bo świat pogrąża kryzys?
Mam swoją życiową pasję i jest nią gra na gitarze. Na historii słyszę, że moi przodkowie poświęcili swoje życie, abym ja mógł dziś kupić wymarzony instrument i rozwijać się. Ale czy tak jest naprawdę? Czy mogę dostać światowej klasy produkt w Polsce? Czy mogę po wielu miesiącach ćwiczeń nagrać wymarzoną płytę i czy mogę gdzieś dojść realizując moje marzenia? Nie. Dlaczego? Bo nie mam pieniędzy. Nie zapłacę ani za gitarę ani za studio moją miłością do kraju. Nie spełnię moich marzeń za bogatą historię mojego narodu. „Patriotyzm to wartość wyższa od kapitału!” - zakrzyknie jakiś dumny Polak. Tylko co mnie, młodego muzyka, interesują takie zabobony: to pieniądze otwierają drogę. I tak mając szesnaście lat mam taką perspektywę życia: ukończyć jakieś studia w kierunku, na który jest zapotrzebowanie, zapomnieć o marzeniach i zająć się utrzymaniem siebie i ewentualnie rodziny. To o tyle ciekawe, że jeszcze teraz, w gimnazjum, słyszę, że podstawą jest to, by robić coś, co się lubi. Więc mam grać, aż umrę z głodu, tak? Bo w Polsce przecież nikt mnie nie zauważy i nie da szansy rozwoju. Nawet gdybym ukończył szkołę muzyczną, a później takąż akademię, to praca nauczyciela muzyki za niewygórowaną pensję nie jest wizją najwyższych lotów. Jedyne co pozostaje to pogodzić się z niemożnością realizacji swojej pasji i wrócić do normalnej, polskiej rzeczywistości (czyt. takiej, gdzie równo podcina się wszystkie skrzydła).
Załóżmy więc, że uda mi się ukończyć wybrane studia i znaleźć pracę, założyć rodzinę. Czy powinienem być szczęśliwy, bo moja ojczyzna dała mi taką możliwość? A w czym tak naprawdę ojczyzna mi pomogła? Czy nie ja sam zapracowałem na to wszystko? Przecież nie Polska dała mi wiedzę - sam ją zgromadziłem. Nie Polska dała mi rodzinę. Nie Polska otworzyła drzwi do dobrej pracy. Dlaczego mam więc być dumny, że to moja ojczyzna? Mam się cieszyć, że jakiś mój rówieśnik, dla przykładu ze Stanów Zjednoczonych, zrobił karierę jako gitarzysta, bo wytrwale ćwiczył i miał możliwość rozwoju? To wspaniałe, że mój równolatek z Niemiec ukończył ten sam kierunek studiów co ja i zarabia sześć razy więcej? Zamiast tego mogę powiedzieć, że jestem patriotą, mam własną, bogatą kulturę, język i historię. Chwilę później zamarznę w czterech ścianach mojego małego, słabo ogrzewanego mieszkania, wynajętego za pieniądze z kredytu we frankach szwajcarskich, którego nie jestem w stanie spłacić, bo narodowa waluta jest coraz niżej notowana.
Czytając to, co napisałem wcześniej, myślę, że jednak troszkę się rozpędziłem: nadal nie wyjaśniłem czym tak naprawdę jest ten patriotyzm? Cóż, w moich oczach to abstrakcyjne pojęcie, którego nikt nie jest w stanie sprecyzować odnosząc się do dzisiejszej rzeczywistości. Politycy wszystkich ugrupowań nie mogą wręcz powstrzymać swojego słowotoku opiewającego ich własną miłość do ojczyzny. A każdy z nich zapytany „co to znaczy, że kocha Pan Polskę?” odpowiedziałby zapewne „dbam o interes jej i jej obywateli". Piękna postawa, nieprawdaż? Jedynym mankamentem tej wypowiedzi jest to, że „interes" Polaków to kwestia punktu widzenia. Według konserwatystów naszym rodakom zależy na zachowaniu wyższych wartości (ale że sami nie wiedzą czym dokładnie one są, to nie będę rozwijał tego wątku). Liberałowie kładą nacisk na pościg gospodarczy za światowymi mocarstwami. Jednak obie grupy skłonne są twierdzić, że chcą dobra dla naszej ojczyzny. 1 komu wierzyć? To przecież elity naszego narodu nie wiedzą, do czego dążą. Kiedy grupie dumnych Polaków przy władzy uda się zaprojektować jakąś potrzebną ustawę, opozycja (także kochająca swą ojczyznę) szybko zaalarmuje wszystkich obywateli, że to zaszkodzi naszemu krajowi, po czym rozpadnie się rządząca koalicja i ustawa nie przejdzie, bo już tylko jedna partia będzie za. Wniosek? W wewnętrznym sporze między patriotami nie ma wygranych. Którzy mieli rację? To problematyczne pytanie, ponieważ obie strony teoretycznie dbają o nasz interes. I tu zapytam, którzy kochający Polskę ludzie chcą pomóc mi spełnić marzenia? Żadni? Więc dlaczego twierdzą, że znają moje cele? Skończę już ten mały wątek polityczny, gdyż staje się on tak rozmyty, jak sytuacja w naszym sejmie.
Nadal pozostaję niedoinformowany: co mam robić, by być patriotą? Powinienem iść i razem ze stoczniowcami krzyczeć, że władza jest zła, samemu głosząc postulaty, które nie mają większego sensu? Do dziś nie wiem co mieli na myśli pracownicy stoczni okupujący biuro obecnego premiera, którzy wśród swoich żądań ogłosili „POLSKA BEZ ENERGII ATOMOWEJ". Pomijając już fakt, że ci ludzie nie mają żadnych specjalnych praw do pomocy od rządu, to po prostu śmieszne, że stawiają wymagania wobec czegoś, co zupełnie ich nie dotyczy. Co więcej, twierdzą, że walczą w polskiej sprawie. Oni także kochają ojczyznę. I muszę stwierdzić, że jeżeli rzeczywiście są to patrioci, to ja nie chcę takim być. Walczyć wyłącznie o własny interes i krzyczeć, że to w imieniu wszystkich to przynajmniej objaw niepoczytalności.
Może więc ci wszyscy ludzie nie mówią prawdy? W takim razie komu wierzyć? Czy to liberałowie są patriotami? Czy to konserwatyści? Czy to stoczniowcy? Czy to członkowie związków zawodowych (którzy już sami nie wiedzą, o co walczą)? Kto tak naprawdę kocha nasz kraj? Kogo możemy postawić sobie za wzór w dzisiejszej Polsce? Mając szesnaście lat, mam problem: nie wiem, jak mam służyć mojej ojczyźnie, bo nikt nie jest w stanie udzielić mi odpowiedzi na to pytanie. Za to my, młodzi, słyszymy często, że w nas jest przyszłość narodu. Jeżeli jeszcze wielu, tak jak ja, nie wie co to miłość do kraju, to jaka będzie ta przyszłość?
W wypowiedziach ludzi wysoko postawionych - wydawałoby się wzorów - można dostrzec dwie sprzeczne, obie ponoć patriotyczne, postawy: nacjonalizmu lub globalizmu. Osoby prezentujące tę pierwszą nie chcą wprowadzenia Euro w naszym kraju, są sceptyczni wobec działań Unii Europejskiej, nie ufają przywódcom światowych mocarstw i nie popierają współpracy z nimi. Takie nastawienie w żadnym wypadku nie służy rozwoju naszego kraju, dlaczego więc te osoby twierdzą, że kochają Polskę? Z kolei hołdujący drugiej postawie dążą do mocniejszego jednoczenia się z innymi krajami i ściślejszej współpracy z gospodarczymi gigantami. Jednak co globalizm ma wspólnego z patriotyzmem? W pewnym rozumowaniu, te dwa określenia są sprzeczne. Kolejny raz kochający Polskę nie wiedzą, co to znaczy kochać Polskę. A może to po prostu ja jestem niedouczonym nastolatkiem, który niczego nie rozumie? Jeżeli tak, to niech jakiś szanowny pan patriota się pofatyguje i wytłumaczy mi zasady jakimi kierują się ludzie prowadzący Polskę. Mój skromny rozum nie jest w stanie zaakceptować, że ludzie głoszący sprzeczne ze sobą poglądy na temat co jest dobre a co złe dla naszego kraju, jednocześnie kochają swoją ojczyznę. Nie wiem, których powinienem poprzeć, gdyż oni sami rujnują swoją wiarygodność. Kim są ci patrioci? Dziś to nie ludzie w mundurach z flagą na piersi i szablą u boku. Więc po czym można ich rozpoznać? Po czynach? To kolejne trudne pytanie... Co jest przejawem miłości do swojego kraju? Jeżeli nie duma, nacjonalizm, globalizm i nie puste słowa to co? Jaki jest ten współczesny patriotyzm? Czy istnieje taki logiczny ciąg pytań i odpowiedzi, który dokładnie i do końca to wyjaśnia? Jeżeli tak, kto potrafi go przedstawić? Jeżeli nie to czy to pojęcie ma sens?
Nieskończenie wiele pytań bez odpowiedzi zalewa moje myśli. Zadałem jedno, wyniknęły z niego dziesiątki pobocznych i na żadne z nich nie znalazłem odpowiedzi. Widać jestem jeszcze zbyt mało dojrzały i za mało wiem, by umieć precyzyjnie opisać współczesny patriotyzm. Każdego łączy jakaś więź z krajem, w którym się wychował... jednak czy to miłość? Może kiedyś odpowiem sobie na to pytanie. Póki co, mogę tylko słuchać wypowiedzi ludzi dbających o interes Polski i polegać na ich słowach, niestety.
Urodziłem się w 1993 roku. Rodzice już od najmłodszych lat pokazywali mi Polskę i inne kraje. Z każdej wyprawy zostawało coś w mojej pamięci i sercu, jednak w mnogości i różnorodności zabytków kultury i okazów przyrody na pierwszy plan zawsze wysuwały się te nasze. Bardzo bliskie jest mi przysłowie powtarzane w mojej rodzinie: „wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej". Nauczyłem się, że zamiast mówić o patriotyzmie, powinienem dobrze żyć, pracować, wymagać od siebie, nawet gdyby inni ode mnie nie wymagali, mieć szacunek do siebie, drugiego człowieka, barw narodowych i hymnu. Duże wrażenie zrobiły na mnie słowa Johna Kennedy'ego, które po raz pierwszy usłyszałem od taty: „Nie pytaj, co dla ciebie może zrobić ojczyzna. Pytaj, co ty możesz zrobić dla niej”.

 

 


Joanna Bulanda, Limanowa
***********************************
Stanisław Wyspiański „Polska to wielka rzecz”

Internet. To już przyzwyczajenie, żeby szukać potrzebnych informacji w tzw. sieci. Wypowiedzi ludzi, sondy, opinie, najważniejsze wydarzenia. Tu jest wszystko. Lub prawie wszystko. Często złoszczę się na siebie. Ja - zwolennik książek i łagodny wróg komputerów-od razu sięgam po interaktywną wiedzę. Cywilizacja.
Włączam Google. „Patriotyzm dziś”. Jedna ze stron nosi intrygujący tytuł: „Czy patriotyzm dziś to idiotyzm”. Choć autor nie odpowiada na to pytanie, zadając je, zmusza do wyrażenia własnego zdania na ten temat (co potwierdza ilość komentarzy do artykułu). Opinia ta będzie zależała od tego, do jakiej grupy patriotów należymy. Wbrew powszechnej opinii, patriotyzm nie jest jednorodny. Przynajmniej nie w Polsce. Czy może raczej osoby, które nazywają się „patriotami", kierują się odmiennymi wartościami.
Szli dalej krzycząc: „Boże! ojczyzna! Ojczyzna.” Wtem Bóg (...) zapytał: „Jaka?”

Pierwszy typ: patrioci-romantycy. Tutaj- kolejny podział. Jedną podgrupę stanowią osoby przechowujące we wspomnieniach pamięć o walkach narodowowyzwoleńczych. Niektórzy z nich brali w nich udział. Innym wiedzy dostarczyli ojcowie i dziadkowie. Pielęgnują oni ideał ojczyzny- kraju o który się walczyło, Polski, która zawdzięcza swoją polskość przelanej krwi, zabliźnionym ranom, bólowi, sińcom i łzom. Polski, na którą się czekało. Polski, za którą poświęcali życie jej synowie. Polski, która była cenniejsza od marzeń i młodzieńczych ideałów. Polski, z jej zwycięstwami, bohaterstwem i dumą. Polski, której ofiary, według J. Czapskiego, jednoczą „bardziej niż siła i bogactwo,(...) geniusz”. Ale też Polski, z której przyczyny paliły policzki, a oczy wpatrywały się martwo w ziemię. Polski z wszystkimi jej wadami i zaletami. Polski- ojczyzny, bo wreszcie naszej.
Ale są też Polacy - romantyczni „patrioci”, którzy nie do końca rozumieją ideę walki. Ich bój często przeradza się w starcie z innymi Polakami-bojownikami. Używają polskich symboli podobnie jak kartonowych pudełek czy kartek papieru. Anglicy czy Amerykanie również mają swoje flagi. Ale czy ktoś widział, żeby pisali na nich markerem hasła bojowe, nazwy klubów czy nawet obraźliwe epitety? Nie. Flaga to świętość. Amerykanie i Anglicy mają hymn. Nie dociekam, ilu z nich umie go na pamięć. Mogę tylko powiedzieć, że na pewno nie każdy Polak może się pochwalić znajomością wszystkich zwrotek swojego hymnu. W moim krótkim życiu słyszałam już tyle wersji budowanych na bazie melodii „Mazurka Dąbrowskiego”, że Wybicki, Dąbrowski, a razem z nimi Czarniecki, poprzewracaliby się w grobach niczym Piotr Skarga.
Historia lubi zmienność. Obok siebie często występowały przeciwne nurty, epoki, poglądy. Tak jest też teraz. Wśród części Polaków możemy dostrzec pozytywistyczne (w znaczeniu: bardziej materialne) podejście do państwa. Przede wszystkim liczy się to, co ja mam. Tam czuję się dobrze, gdzie panuje dobrobyt. Tam też może być moja ojczyzna. Skoro państwo nie jest w stanie zapewnić mi godnego życia, nie mam obowiązku traktować go jako mojej ojczyzny. Ja potrzebuję odpowiednich warunków. Nie będę mieszkać tam, gdzie zarabiam około 1000 zł. Ja mam prawo do godziwej zapłaty. Ja chcę być traktowany jak cywilizowany człowiek. Ja... przeradza się czasem w my. My nie będziemy mieszkać
w biednym państwie, My znamy swoją wartość. Bardzo dobrze oddaje ową „jednomyślność narodową” rysunek Sławomira Mrożka.

Dla niektórych patriotyzm to nie tylko umiłowanie ojczyzny. To także niechęć do innych narodów. Przeprowadziłam ankietę wśród 40 osób. Kogo Polacy lubią? Włochów, Hiszpanów, Irlandczyków. Ankietowanym wydaje się, że są oni otwarci tak, jak Polacy (to już pewne oznaki megalomanii). Oprócz nich: Amerykanów, Anglików i Francuzów. Tak wyglądała pierwsza piątka. Z kim natomiast najchętniej nie utrzymywalibyśmy stosunków?    Z Romami, Arabami, Rosjanami, Rumunami, Turkami i Żydami. Dlaczego? Przede wszystkim żyjemy historią, stereotypami, i uprzedzeniami lub jesteśmy nimi karmieni, bo te są nam przekazywane z dziada pradziada. Nie dość na tym- otwarcie o tym mówimy i nie wstydzimy się swoich poglądów. „Patriotyzm" staje się w tym momencie niebezpieczny. Bezsensowne prześladowanie, poniżanie, ponieważ kiedyś jego naród poniżał mój. Oskarżanie o oszustwa, kradzież, bo „on ma to w genach”. Tak rozumiany „patriotyzm” może się obrócić o 180°. Inne narody też mogą poddać się stereotypom. Polacy- naród krętaczy czy alkoholików? Oburzamy się, słysząc te słowa. To nie brzmi dumnie.
Młodości! dodaj mi skrzydła!

11 listopada. Ważne uroczystości. Delegacje zakładów pracy, szkół, związków czekają, aby złożyć pod pomnikiem wiązanki kwiatów. Słychać werble, szelest liści, szuranie powoli poruszanych nóg. Ktoś zakaszlał. Ktoś westchnął. Ktoś przeszedł kilka kroków. Słychać werble. Z prawej - pojedyncze szepty. Ktoś jest oburzony. Ktoś patrzy z niesmakiem. Ktoś czuje się obrażony. Ktoś skarży się na młodzież, oświatę i dzisiejsze czasy. Ktoś oskarżycielsko patrzy na chłopaka w garniturze. Chłopak, tak jak inni, stoi w kolejce. Nie rozgląda się na boki, jak otaczający go ludzie. Trzyma nawet ładną wiązankę. Powoli rusza z tłumem i zatrzymuje się, gdy wszyscy to robią. Nie słyszy szeptów. Słyszy werble. Już składa swoje kwiaty. Stoi w milczeniu z pochyloną głową. Jedna sekunda, dwie, trzy... Rzuca ostatnie spojrzenie na pomnik i odchodzi. Ale nie za szybko! Wyprostowany, spokojny. Ot, zwykły uczeń. Żuje gumę.
Widziałam wiele uroczystości patriotycznych. Jak się zachowujemy? Różnie. Byłam na akademiach, na których młodzież rozmawiała, grała w karty czy jadła. Byłam na akademiach, które przerywano, by uciszyć ludzi. Byłam na akademiach, na których ktoś zasnął. Widziałam ludzi śmiejących się koło pomników, grobów. Tak bywa... Ale byłam też na uroczystościach, gdzie nikt nie wydał z siebie ani jednego głosu. Nie, może jednak... Niektórzy płakali. Słyszałam całe tłumy śpiewające nasz hymn. Taki tłum robi wrażenie. Widziałam kilkaset osób stojących na baczność podczas, gdy wprowadzano sztandar. Stali i milczeli. Tak po prostu. Jakby to nie oni wcześniej śmiali się, mówili.
Czy jestem patriotką? Jestem. To przecież nie zależy od tego, czy jest mi dobrze, czy mam wszystko, co bym chciała. To tak, jakby zapytać, czy ktoś jest człowiekiem, mimo że czasem zachowuje się jak zwierzę. Jeśli ktoś nie czuje się patriotą, nie może tego tłumaczyć kryzysem gospodarczym czy miejscem zamieszkania. Jestem albo nie. Tu nie ma miejsca na „być czy nie być”.
J. F. Kennedy powiedział „Nie pytaj, co twój kraj może zrobić dla ciebie, zapytaj, co ty możesz zrobić dla swojego kraju.” Frekwencja w wyborach do Sejmu i Senatu w 2007r. wyniosła 53, 86%. 64% badanych skrytykowało rząd (dane: www.gover.pl). Znam osoby, które czekają, aż osiągną pełnoletniość - chcą głosować. Znam takie, które nie mają zamiaru brać udziału w wyborach- „jeden głos nic nie zmieni”. Jeżeli pomyśli tak tysiąc osób (tysiąc pojedynczych głosów), dziesięć tysięcy... Demokracja nie będzie już potrzebna.
Polska przemienionych kołodziejów

Lubimy idealizować. Siebie, swoja ojczyznę. Chcemy ją idealizować, bo wtedy lepiej się żyje. Jeśli coś nas sprowadzi z świata ułudy do codzienności, obwiniamy o to wszystkich wokoło- rząd, inne narody, rząd, sąsiadów, złodziei (kimkolwiek by nie byli- wszystko przez tych złodziei). I tak żyjemy zawieszeni między niebem a ziemią- bo „kto nie dotknął ziemi ni razu, ten nigdy nie może być w niebie.” Sam Norwid stwierdził: Gorzki to chleb jest Polskość. Jednak jest niezbędny do życia.


Justyna Kiełkowicz, Zielonki
********************************************

Jaki jest nasz współczesny patriotyzm?


Jakie myśli nasuwają się nam, gdy słyszymy słowo patriotyzm? Czy to piękne pojęcie nie kojarzy nam się zbyt często z tym, co zamierzchłe, minione, z walką o niepodległość, z wojennymi prześladowaniami? Czy my, uczniowie, my, młodzi Polacy, zastanawiamy się nad sensem i znaczeniem prawdziwego patriotyzmu we współczesnym świecie?
Wiązanie patriotyzmu z przeszłością ma poniekąd ugruntowane podstawy. Tożsamość narodowa i blisko z nią powiązana postawa patriotyczna kształtowały się przez wieki trudnej historii Polski i wszystkich Polaków. Jednakże patriotyzm jest dla mnie czymś więcej niż kartą w dziejach – jest swoistą nicią łączącą przeszłość z teraźniejszością. Jest wyrazem dumy z przynależności do narodu, dumy z jego bogatej historii i tradycji. Nie jest wyłącznie reliktem burzliwych dziejów, a raczej jednym z czynników kształtujących losy narodu, w tym również losy współczesne. Dlatego warto się zastanowić, jak wygląda nasz wspólny patriotyzm dzisiaj, i jak każdy z nas pojmuje patriotyzm w sposób osobisty.
Jednym ze sposobów postrzegania współczesnego patriotyzmu, głównie wśród ludzi młodych, jest chęć służenia Ojczyźnie poprzez ciągłe doskonalenie swych umiejętności, zdobywanie nowej, przydatnej wiedzy, kształcenie się. Wspiąwszy się na wysoki stopień edukacji, można w przyszłości przyczynić się do szeroko pojętego rozwoju własnego państwa. Można mu wiernie służyć poprzez rzetelność, a także inwestowanie we własny rozwój. W końcu to obywatele sami decydują o wyglądzie swego kraju, choć często nie zdają sobie z tego sprawy, jak wiele mogliby zmienić, podejmując odpowiednie inicjatywy.
Część młodzieży prezentuje jednak całkiem odmienny pogląd. Niestety, nie jest tajemnicą, że wielu spośród ludzi, którzy dopiero wejdą w świat dorosłych i którzy już wkrótce pokierują wizerunkiem kraju przez najbliższe lata, zwyczajnie wstydzi się patriotyzmu. Często jest to niechęć wobec samej postawy, wobec przejawów okazywania szacunku Ojczyźnie, często jednak względem samej Polski. Zbyt wielu zwykło ją uważać, za kraj przegrany, za kraj słaby, za kraj straconych szans, za kraj, którego mieszkańcy nie mają powodów, by czuć dumę. Inni uważają gesty świadczące o głębokim poczuciu świadomości narodowej za dziecinne, nieprzystające już nastolatkom. Jeszcze inni niechęć do Ojczyzny wynoszą wprost z lekcji historii, jeżeli nie przepadają za owym przedmiotem.
Patriotyzmu nie należy uznawać mylnie za zamknięty rozdział dziejów naszego czy jakiegokolwiek innego kraju, nie należy go zamykać na współczesność, a raczej dostrzec jego wymiar obecnie, wokół siebie. Ważna jest również świadomość silnej więzi pomiędzy dorobkiem przeszłości a dzisiejszym patriotyzmem. Malarstwo historyczne wysławiające wojenne wyczyny polskich wojsk i dowódców, wybitne działa literackie pisane „ku pokrzepieniu serc”, pełne dumy i nadziei pieśni patriotyczne – to wszystko, co zostało stworzone w przeszłości, nierzadko bardzo odległej. To, co jest pewnego rodzaju znakiem na drodze do poznania i zrozumienia przeszłości, stanowi również istotny element patriotyzmu dzisiaj. Nie tylko dlatego, że to historia pomogła w ukształtowaniu postawy pełnej oddania Ojczyźnie, nie tylko dlatego, że znajomość historii kraju należy do dziedzin, które powinny być bliskie sercu patrioty... Także dlatego, że to, co świadczyło o głębokim patriotyzmie  przed wiekami, może również dowodzić patriotyzmu teraz. To, w co twórca – kompozytor, malarz, pisarz, przelał swoje uczucia wiele lat temu, dziś nadal może wzruszać odbiorców, którzy zechcą zbadać przesłanie wybitnych dzieł poświęconych Polsce i jej mieszkańcom. Rzeczy materialne, przejmujące dzieła sztuki, trwałe dowody obecności patriotyzmu wśród narodu przenikają do współczesności, przemawiają doń i tchną w nią swą niezwykłą moc. Powstały dawno, ale ich podziwianie ma miejsce i dzisiaj, świadczą więc również  o patriotyzmie współczesnych czasów. Zwiedzając galerie sztuki, słuchając patriotycznych utworów, możemy połączyć patriotyzm historyczny z obecnym. Możemy przemyśleć, jaki patriotyzm był kiedyś, jaki jest dzisiaj dla narodu i jaki jest dla każdego z nas. Możemy poczuć miłość do kraju wypływającą z nas samych, naszych indywidualnych refleksji na temat Ojczyzny i jej znaczenia w życiu każdego z nas. Możemy spojrzeć na patriotyzm własnymi oczyma, a także w ten sposób, w jaki na tę wartość patrzył inny człowiek, konkretny twórca. Historia, kiedy patrzymy na nią z perspektywy czasu i nie boimy się jej rozważać, zastanawiać nad nią, potrafi i dziś wiele nam przekazać. Wiele mądrości ubiegłych wieków, mądrości, którą możemy szukać również w teraźniejszości, wokół nas.
Chcąc poszukiwać współczesnego patriotyzmu w historii i sztuce, mamy dość szeroki wybór wśród wybitnych postaci oraz ich pełnej wspaniałego wyrazu twórczości. Ich dzieła potrafią niejedną osobę i dziś skłonić do głębokich refleksji. „Rejtan – upadek Polski”, „Unia Lubelska”, „Bitwa pod Grunwaldem”, „Jan III Sobieski pod Wiedniem”, „Stefan Batory pod Pskowem”, „Hołd Pruski”, „Konstytucja 3 Maja 1791 roku”, „Zawieszenie Dzwonu Zygmunta... to tylko niektóre spośród obrazów Jana Matejki, artysty słynącego w dziedzinie malarstwa historycznego. Poruszane przez Matejkę tematy dają wyraz jego prawdziwemu podziwowi i szacunkowi, jakim darzył Polskę. Malarz radował się zwycięstwami Polski, płakał nad jej niedolami nie zapominając jednocześnie o bohaterach takich jak Rejtan, którzy w ciężkich dla narodu czasach wykazali się niezwykłym bohaterstwem.
Warto też zwrócić uwagę na wielkie historyczne postaci. Fryderyk Chopin był jednym z twórców, który wsławił się postawą pełną patriotyzmu. W swych kompozycjach poruszał tematykę burzliwych losów Ojczyzny, wyrażał całą głębię swoich uczuć względem niej. Los kraju nigdy nie był wielkiemu kompozytorowi obojętny. Wzruszały go przełomowe dla narodu wydarzenia, przejmowały niedole Polski. To im poświęcił twórczą pracę i nie tylko. Także swoim życiem wyraził miłość do Polski. Przebywając w Paryżu, Chopin otrzymał propozycję przyjęcia tytułu nadwornego kompozytora cara rosyjskiego, jednak, na znak protestu i z powodu wierności Ojczyźnie, ofertę tę odrzucił. W przeszłości możemy więc też poszukiwać wybitnych wzorców patriotyzmu, ludzi, których postawa zasługuje na szczególną pamięć, jednak podobnych wzorców w pełnej poświęcenia miłości do Polski warto szukać również w dzisiejszych czasach. Myślę, że każdy człowiek, gdyby tylko się nad tym zastanowił, mógłby w swoim otoczeniu, może wśród najbliższych, w rodzinie, w gronie przyjaciół, a może wśród osób działających publicznie, znaleźć choć jednego współczesnego patriotę.
Podejść do kwestii patriotyzmu jest wiele... Wielu ludzi zamyka się na wiedzę o patriotyzmie, jak również na same zachowania patriotyczne. Równie wielu pragnie przede wszystkim być patriotami, choć często sami nie zdają sobie z tego sprawy i nie wyraziliby owych chęci w ten sposób. Chcą oni po prostu kochać Ojczyznę, miejsce ich narodzin i życia, miejsce, z którym łączy ich historia, tradycja, kultura. Wielu chce zrozumieć rzeczywisty sens patriotyzmu, to, że nie polega on na czynieniu wydumanych gestów tylko na pokaz. Wielu chce to przemyśleć. Wielu chce także spojrzeć na patriotyzm wśród narodu w sposób bardziej ogólny, dowiedzieć się, czy we współczesnej Polsce są prawdziwi patrioci, jaka jest ich działalność, jak odbiera ich społeczeństwo, jak wszyscy obywatele odnoszą się do kraju i patriotyzmu, do historii, która jest także ich historią? Czy zdają sobie z tego sprawę? Czy w Polsce jest tylu ludzi, którym naprawdę zależy na Ojczyźnie, zainteresowanych  jej rozkwitem?  Czy wśród młodzieży są przyszli, a może nawet już obecni patrioci? Mnie, uczennicy gimnazjum, za źródło wiedzy o patriotyzmie kiedyś i dziś, służą oprócz mediów, głównie lekcje języka polskiego, muzyki, plastyki czy historii, własne obserwacje prowadzone zarówno wśród moich rówieśników, jak i ludzi dorosłych, oraz licznie organizowane konkursy i imprezy masowe.
Patriotyzm jest wszędzie wokół nas. Wystarczy tylko go dostrzec. Nie obawiać się go. Nie rezygnować z jego piękna. Symbole narodowe – godło państwowe i flaga, pojawiają się w ważnych instytucjach, także w szkołach, w każdej sali lekcyjnej. Flagi towarzyszom kibicom, którzy dopingują polskich sportowców występujących za granicą. Flagi umieszczane na strojach reprezentantów Polski we wszystkich dyscyplinach sportu są znakiem rozpoznawczym naszego kraju. Sportowcy, którzy odnoszą sukcesy na arenach międzynarodowych, których zmagania śledzą przed telewizorami całe rodziny, są naszą dumą i wizytówką. Flagi wywieszone przed domami czy blokami towarzyszą również Polakom w święta narodowe oraz dni żałoby. Obok biało-czerwonych barw i białego orła, mamy jeszcze wspaniały, wzruszający hymn - „Mazurek Dąbrowskiego”. Hymn państwowy pojawia się na międzynarodowych meczach (m.in. piłki nożnej, koszykówki, siatkówki) oraz Igrzyskach Olimpijskich, Mistrzostwach Świata i wszystkich innych zawodach, gdy reprezentanci Polski zwyciężają. Najcenniejszy jest oczywiście hymn grany podczas Olimpiady – moment dekoracji jest bardzo często transmitowany i wielokrotnie powtarzany w mediach. „Mazurek Dąbrowskiego” jest również nieodłącznym elementem uroczystości państwowych i... akademii szkolnych. Już w pierwszych klasach szkoły podstawowej uczymy się jego słów i melodii, a niektóre dzieci znają go już dużo wcześniej, także od najmłodszych lat jest on wśród nas.
Patriotyzm jest obecny w sztuce, w tym także w sztuce współczesnej. Pieśni współczesne traktujące o Ojczyźnie, dzisiejsze wiersze, powieści, współczesne malarstwo  dość często poruszają tematykę patriotyczną. Równie bogaty dorobek twórczości patriotycznej odnajdujemy w śladach przeszłości – malarstwie historycznym, pieśniach patriotycznych, żołnierskich i historycznych, literaturze, kompozycjach Chopina... Zamiast szufladkowania dzieł powstałych przed wiekami wyłącznie do przeszłości, lepiej spojrzeć na nie z perspektywy dnia dzisiejszego. To jest nasza przeszłość, ale  i nasza współczesność. Pieśni dawne, śpiewane do dzisiaj, są dowodem współczesnego patriotyzmu.
Pielęgnowaniem patriotyzmu jest organizacja imprez masowych, takich jak np. odbywająca się regularnie „Lekcja śpiewania” na Rynku Głównym w Krakowie. Zarówno sama organizacja akcji mających na celu pokazanie ludziom radosnego oblicza patriotyzmu, jak i uczestnictwo, przybycie, zwrócenie uwagi osób postronnych na tego typu widowisko, są niezwykle ważne. Stwarzają przecież okazję, aby już najmłodsze dzieci mogły wraz ze swoim rodzeństwem, z rodzicami, z przyjaciółmi – uczyć się tego, co w przyszłości może im pomóc w wykształceniu postawy przepełnionej pięknym patriotyzmem.
Patriotyzm jest miłością do Ojczyzny. Ważne, by miłość ta nie była ślepa. Historia każdego chyba narodu była momentami pełna chwały, ale i, niestety, momentami niechlubna. Duma narodowa, jako jeden z filarów patriotyzmu, to przede wszystkim umiejętność docenienia zasług własnego kraju na przestrzeni dziejów, ale i świadomość jego klęsk, nie tych militarnych, a raczej błędnych wyborów, nierzadko prowadzących do okrucieństwa. Nie powinniśmy być ślepo zapatrzeni w swój naród, musimy zdawać sobie sprawę z jego porażek i dołożyć wszelkich starań, by historia czegoś nas nauczyła i by nie popełnić dziś tych samych błędów. Musimy też uważać, by patriotyzm nie przerodził się w ksenofobię, nacjonalizm, rasizm czy inne formy nietolerancji i braku akceptacji wobec inności. Patriotyzm to przecież miłość do własnego narodu i szacunek wobec narodów odmiennych.
Interpretacja znaczenia patriotyzmu w swoim życiu pozwala po części na określenie siebie. Patriotyzm powinien dla ludzi stanowić pewną wartość. Jak jest na co dzień? Czy potrafimy zdobyć się na patriotyzm?
Czym dla ludzi jest patriotyzm? Myślę, że dla każdego czymś nieco innym. Czym dla mnie jest patriotyzm? Miłością do Ojczyzny, niezwykłym uczuciem, które każdy człowiek powinien przeżywać według własnych, szczerych odczuć. I tylko od każdego, pojedynczego człowieka zależy, czy nasz wspólny, dzisiejszy patriotyzm będzie piękny i wielki.

Justyna Trojanowska, Myślenice
****************************************


O tym, jaki jest nasz współczesny patriotyzm - z  XVI wiecznym portretem trumiennym rozmawia Justyna Trojanowska


Muzeum Narodowe. Przechodzę sala za salą. Idę wolnym krokiem, oglądam, czytam podpisy... Dookoła pełno ludzi, sporo młodzieży, przede wszystkim szkolne wycieczki. Ktoś trąca mnie łokciem, ktoś wpada i nie przeprasza. Na ścianie na wprost okna wizerunek szlachcica w charakterystycznej pięciobocznej ramie. A tak, to przecież portret trumienny jakiegoś wąsatego szlachciury. I co się tak gapi?!

„Nie patrz na nas z wyrzutem, pyszny szaławiło.
Bądźże z sercem otwartym dla dzieci swych dzieci.
Od twoich czasów sławnych tyle się zmieniło,że ai szkoda zawracać tym głowę Waszeci”
- zanuciłam pod nosem akuratną piosenkę Kaczmarskiego
„Z XVI wiecznym portretem trumiennym rozmowa”.
-Mówisz do mnie, młoda damo?! Cóż mam robić? Odwrócić wzrok gdzie indziej?!
Od tych młodzieńców ubierających się tak, że aż strach! Spójrz tu obok, na ten obraz. Tak ten: Artur Grottger „Pożegnanie powstańca". Tak kiedyś wyglądały kobiety. Czarne, długie suknie, żadnej biżuterii, bo wszystko oddały dla powstańców, żeby mieli za co kupić broń! Na palcu tylko pierścionek na kształt korony cierniowej, a nie jakieś trupie czaszki jak wy nosicie!
-Tam u was kiedyś też bywało różnie - postanawiam bronić swego pokolenia skoro tylko ochłonęłam ze zdziwienia - O proszę spojrzeć na ten obraz, skoro wytaczamy malarskie argumenty: „Kazanie Skargi” Jana Matejki. I co? Ksiądz Skarga bez powodu był taki wzburzony? A on wtedy o tonącym okręcie ojczyzny wam mówił. Nasz wygląd nie świadczy o niczym. Liczą się czyny.
-Czyny? Które, gdzie i kiedy? Przeklinająca, obojętna na wszystko młodzież? Jakie wasze czyny są ważne? Uwierz mi, jestem tu długo i wiele widziałem! Nic przede mną nie ukryjesz. Co drugie słowo jest angielskie, brak kultu naszego języka ojczystego!
-Szlachta także używała słów z innych języków. Łacina, francuski, turecki. A waszą modę kreowali Turcy i inne kraje.
-A emigracja? To urządzenie, o tu, obok, na stole portiera. Ostatnio mówiono w nim, że młodzi ludzie wciąż wyjeżdżają z Polski. Dlaczego? Toż to przecież grzech przeciw patriotyzmowi.
-To   urządzenie   to   radio.   To  prawda, masa   ludzi  wyjeżdża  z kraju  w poszukiwaniu lepszej pracy. Ale jest też dużo tych, którzy kochają Polskę i widzą jej uroki
„Może to ten szczególny kolor nieba,
Może to tu przeżytych tyle lat,
Może to ten pszeniczny zapach chleba,
Może to pochylone strzechy chat”

- tak jak w piosence Andrzeja Rosiewicza „Pytasz mnie". Pan słyszał o Janie Pawle II? Opuścił Polskę, choć nigdy nie przestał być patriotą, a stał się jeszcze większym, czym między innymi wpisał się w naszą pamięć. Za każdym razem, gdy odbywał pielgrzymkę do Polski, całował ziemię przy wyjściu z samolotu! Taki drobny gest, a potrafił oddać całą jego miłość do kraju. A Mickiewicz? Słowacki? Leni? Polska nie była miejscem ich całego życia, też musieli wyemigrować, a w ich dziełach pisanych na emigracji motywy patriotyczne są wciąż obecne. Nie dosłownie, lecz w przenośni. Dziś uczą się o tym dzieci w szkołach i jest to kolejny przykład patriotyzmu wśród młodych, którzy według pana chodzą w spodniach z krokiem w kolanach i nie umieją ginąć za Polskę. Po co mają ginąć? Niech żyją i uczą się o swoich przodkach.
-O przodkach? To czego uczą w szkołach?
-Uczymy  się o średniowieczu,  o szlachcie, o walkach  i polityce w kraju.
Zamoyski, Żółkiewski, Kazimierz Wielki, Władysław Jagiełło. Mimo, że nie zawsze uważamy na lekcjach historii, większość naszych przodków jest nam dobrze znana.
Liczne konkursy historyczne pomagają nam w pogłębianiu wiedzy o przeszłości.
-Co w dzisiejszych czasach ludzie robią dla kraju? My walczyliśmy! Do krwi i potu, do ostatnich sił, broniliśmy kraju. Ba, i to jak! Na koniu, z orężem. O polu bitwy marzył każdy patriota. Śmierć za ojczyznę była dumą! Spójrz chociaż na Matejkę i jego „Bitwę pod Grunwaldem". A teraz? Czy taki wiotki, nijaki chłopak, z długimi włosami, spodniami w kroku, byłby gotów postąpić choćby jak taki Rejtan?
-My na szczęście nie musimy oddawać życia za ojczyznę. Te czasy minęły, wolna
Polska. Myślę, że dzisiaj to raczej chodzi o rząd dusz.
-To., to wy., to wy nie jesteście patriotami?!
-Z jednej strony, dziś patriotyzm to obciach, kojarzy się nam z zakurzonym muzeum, bez obrazy. Ale ostatnio w prasie, nawet w szkołach, zaczyna się zwracać
uwagę na inne aspekty patriotyzmu. Takie, które pomogą go odkurzyć, uwspółcześnić, odarchaizować.
- Myślisz, że patriotyzm może być patriotyzmem bez walki?
-Tak ! Dlaczego nie? Patriotyzm to postawa szacunku, umiłowania i oddania własnej Ojczyźnie, a to objawia się chociażby wzorową postawą przy śpiewaniu hymnu. Nawet u nas w szkole wszyscy stoją na baczność, gdy słyszą tę melodię! A gdyby pan zobaczył w telewizji, gdy zwyciężał np. Małysz, lub dostawaliśmy medal na olimpiadzie, to ludzie byli przy śpiewaniu autentycznie dumni.
- Wytłumacz mi jeszcze, co znaczą te szaliki czerwone, które mają niektórzy z was?
-To taka oznaka sympatii dla drużyny sportowej lub sportowca. Gdy w 2006 roku polscy siatkarze zdobyli srebrny medal na mistrzostwach świata, cała Polska była z tego   dumna.   Poczuliśmy   się  jednym   krajem.   Jednak  rzeczywiście   brakuje   nam poważnego poszanowania symboli flagi i hymnu jak np. w USA.
-No  właśnie.   Niejedną  uroczystość  odbywała   się   tutaj,   przede   mną,   bo   to reprezentacyjna sala i uwierz mi, że nawet ludzie dorośli ziewają, rozglądają się.. Żadnego szacunku! A wracając do innych aspektów patriotyzmu, o których wcześniej wspomniałaś, to co konkretnego miałaś na myśli?
-Skoro już Pan wskazuje na obrazy to i ja się na nie powołam. Kraków na pewno jest panu znany. Właśnie w Krakowie powstało historyczne graffiti na ul. Powstańców Śląskich. Fakt faktem, nasza świadomość historyczna jest kiepska, ale trzeba to naprawić np. takimi posunięciami.
-Możliwe, że namalowali to jacyś ludzie, lecz dla mnie oni są anonimowi. Jeśli podasz mi przykład słów jakiegoś autentycznego człowieka, to będę bardziej słuchał Twoich argumentów.
-Tak się składa, że mam tutaj fragmenty wypowiedzi znanych w Polsce osób, na temat tego, czym dla nich jest patriotyzm. To z ostatniego wydania prasy poświęconej dniu 3 Maja. Mogę Panu przeczytać, pod warunkiem, że nie będzie pan krytykował tego, że nie walczą oni w pocie czoła na wojnie.
-Zamilknę i posłucham.
Mezo, znany polski raper „Patriotyzm to poczucie więzi łączącej obywateli,... To poczucie  dumy,  gdy grany jest nasz hymn  narodowy,   czy to podczas  uroczystości państwowych,  czy podczas meczu reprezentacji piłkarskiej.   To wreszcie radość, gdy spotykasz Polaka gdzieś z dala od kraju. Powinno się działać tak, by na hasło "Polska" ludzie na świecie reagowali pozytywnie i z uznaniem."
-No ! Podoba mi się ten cały rapier!
-Nie rapier,   a   raper.   Przeczytam   panu   też   wypowiedź   Janka   Meli, niepełnosprawnego młodego polarnika, który dotarł na obydwa bieguny. „Patriotyzm ... to umiejętność myślenia takie o innych, czyli wyzbycie się egoizmu. Można by to nazwać - choć brzmi to trochę patetycznie i górnolotnie - dbaniem o dobro narodu, czyli o dobro innych Polaków. Realizowanie własnych wartości jest także inwestowaniem w naród Dziś patriota powinien robić coś dla innych. I pomimo że patriotyzm brzmi jak coś, co jest oderwane od codziennego życia, da się go realizować w życiu codziennym.  Tak jak w ekologii wystarczy choćby segregować śmieci, tak patriota może choćby włączyć się w działalność społeczną. Albo kształcić się, bo rozwijając własne umiejętności, może potem przysłużyć się innym. Jedna osoba wiele nie zmieni, ale kiedy każdy dołoży swoją cegiełkę, to da się wiele zrobić. Dlatego też obowiązkiem patrioty jest udział w wyborach, czyli przyjmowanie odpowiedzialności za to, co się dzieje w wokół nas."
-Wybory? Czyli wolna elekcja została?
-Tak, ale szlachtą są teraz wszyscy, który ukończyli  18 lat, czyli stali się
pełnoletni. I jak Pan teraz sądzi, czy patriotyzm może być nie tylko walką, ale także innym działaniem?
-Tak. Powoli przekonuję się do twoich argumentów. Ale powiedz mi, czy masz na tej
kartce wypowiedzi jakiś rycerzy?
-Tak, jest tu wypowiedź generała Sławomira Petelickiego, twórcy jednostki specjalnej GROM. Myślę, że jego słowa przypadną Panu do gustu. „Dziś patriota
powinien działać tak, by przełamywać znieczulicę i budować solidarność pomiędzy ludźmi, nie tylko podczas klęsk żywiołowych, ale na co dzień. Nawet w najdrobniejszych rzeczach możemy być patriotami Patriotyzm oznacza przecież, że możemy spojrzeć ludziom prosto w oczy, bo mamy odwagę, by zrobić coś nie tylko dla siebie, ale i dla innych. Począwszy od tego, że nie przechodzimy obojętnie, jeśli ktoś jest bity i okradany, reagujemy na niszczenie mienia, udzielamy pomocy, chociażby medycznej, kiedy to konieczne."
-Tak ! Skoro powiedział to rycerz, to jestem święcie przekonany, że miał rację. Ale
powiedz mi' co to za kabelki zwisają ci z uszu? Zastanawiam się nad tym, od kiedy cię ,zobaczyłem.
-To mp3.Takie coś, przez które słychać muzykę. A propos patriotyzmu? Słuchał
pan w radiu Lao Che lub Zipera? A Sztywny Pal Azji? Oni na swój sposób śpiewają o patriotyzmie.
-Chciałbym tego zatem kiedyś posłuchać- O co ci chodziło z rządem dusz?
-Moim  zdaniem,  tak naprawdę  patriotyzm  to odpowiednie  ukształtowanie jednostki. To tak jak było z wolną elekcją. Jeden szlachcic, który wie kogo wybrać, drugi trzeci, czwarty, dziesiąty. I tak wybiera się króla. W dzisiejszych czasach jeden mądry obywatel-patriota, kolejny i następny. Tak zbudujemy silne społeczeństwo - uczciwą pracą, nauką, wyborem studiów, wkładem w gospodarkę, płaceniem podatków itd.
-Acha to wtedy król będzie zadowolony.
-Nie mamy króla. Mamy rząd, sejm i prezydenta. Jest demokracja, więc musimy nauczyć się wpływać na władzę. Może nie jak Rejtan, ale listami otwartymi, petycjami, pikietami i udziałem w wyborach.
-No tak, ale sama wcześniej mówiłaś o emigracji, o tym, że masa ludzi wyjeżdża z Polski.  W radiu, jak to nazwałaś,  słyszałem,  że macie ujemny wzrost demograficzny.
Rzeczywiście, chyba nie miałby kto walczyć, jakby przyszło co do czego.
-To prawda, musimy zatroszczyć się o rodzinę, bo „Ojczyzna jest rodziną rodzin”. A co do żołnierzy, byli, są i będą. Nawet w dzisiejszych czasach, choć w Polsce nie ma walk i wojen, Polacy wysyłani są na misje w różne części świata, gdzie pomagają innym krajom. Jak kiedyś Sobieski z odsieczą wiedeńską pomagał Austriakom. Podczas II wojny światowej Polacy także pokazali, że potrafią walczyć za ojczyznę. Nie tylko starsi, jak u was szlachta. Walczyły nawet dzieci, harcerze. Zginęło ich tak wiele, że dziś śpiewa się wiele piosenek o młodych  bohaterach. Jedną z nich jest na przykład harcerska piosenka „Tak jak ptaki”.
-Ale mimo wszystko myślę, że dziś ludzie zbyt pochłonięci są zarabianiem pieniędzy niż samowychowaniem. Ty nie chciałabyś pojechać za granicę?
-Uważam, że najpierw trzeba poznać swój kraj i region, żeby móc się nim
chwalić. Słyszałeś o patriotyzmie ekologicznym?

W waszych czasach śmieci raczej nie, były przedmiotem troski, ale teraz segregowanie i dbanie o środowisko, w którym żyjemy, to też przejaw patriotyzmu.
- Wygląda na to, że jeszcze sobie tu chwilę powiszę, to będę miał okazję dalej poobserwować dzisiejszych ludzi i mam nadzieję, ze zobaczę to, co mówiłaś o współczesnym patriotyzmie Do zobaczenia zatem!
- Do widzenia - rzekłam na pożegnanie nucąc w duchu fragment Kaczmarskiego:
„Lecz ujrzy przodek w grobie na co nas jeszcze stać...”

Bibliografia:
- Czy z Polski  możemy  być  dumni?  Jerzy  Pilikowski,   Katarzyna  Pawłowska,  
Alicja Grzegorczyk, Kraków 2007.
- Gość Niedzielny, nr 18 z 3 maja 2009r., „Jak sprzedać Polską? " (str. 16-21).
- Strony internetowe:
www.dziennik.pl/opinie/Jak Polacy widzą patriotyzm
www.wikipedia.org./wiki/patriotyzm
www. wikipedia.org./wiki/portret trumienny

 

Kinga Kubak, Kraków
*******************************


Nie wiedział, co ma zrobić. Stał. Przez świeżo umyte okna oglądał świat, zastanawiając się, co powinien teraz zrobić. Wojna prawdopodobnie wybuchnie za kilka dni. Może zacznie się za chwilę, za minutę, czy godzinę. Jeszcze kilka godzin i jego matka wyjedzie z kraju, mając do ostatniej chwili nadzieję, że syn pojedzie razem z nią, że uda jej się ochronić dziecko po raz kolejny. Nie chciał opuszczać kraju, lecz jednocześnie bał się zostać, nie chciał umierać, nie chciał też żyć nigdzie indziej, tylko tutaj. Wszystko byłoby prostsze, gdyby nie był do tej ziemi tak mocno przywiązany. Zapach sosnowego lasu rosnącego obok domu, wspomnienia z dzieciństwa. Pamiętał doskonale zabawę z kolegami w lesie, pędzące sanki, cudem omijające drzewa. Ten zapach nie pozwalał mu wyciągnąć podróżnej torby spod łóżka, nie pozwalał mu spakować rzeczy, wsiąść do samochodu i ruszyć w drogę wraz z matką. Wiedział, że ją rani, ale nie wiedział, co mógłby innego zrobić. Jego kraj nie był idealny, doskonale o tym wiedział. Znał miejsca, do których lepiej było nie chodzić, miejsca brzydkie, zniszczone przez czas i ludzi. Jednak to wszystko nijak miało się do lasu rosnącego obok, pobliskiego jeziora (choć było już na wpół dzikie, zawsze udawało mu się odnaleźć idealne miejsce do pływania w cieniu topoli), pięknego rynku w pobliskim Kazimierzu Dolnym. Nie mógł tego stracić, nie chciał. Nie zawsze jednak można mieć to, czego się pragnie. Spojrzał jeszcze raz na krajobraz za oknem, i stwierdził, że jednak ucieknie. Matce ktoś musi pomóc, kiedy wyjedzie do obcego kraju. Doskonale wiedział, że szuka tylko wymówki, że panicznie boi się wojny. Matka wyjeżdżała do swojej siostry mieszkającej we Francji, więc miałaby zapewnioną opiekę. Postanowił wyjechać. Poprosi tylko matkę, żeby zrobili to jutro - tak bardzo chciał pożegnać się ze swoim przyjacielem, Krzyśkiem. Kiedy starsza kobieta usłyszała, że syn także tym razem pozwoli jej uratować swój los, nie mogła powstrzymać łez szczęścia. Zgodziła się na jakikolwiek termin wyjazdu, byle tylko z nią pojechał. Chwilę później chłopak stał przy tym samym oknie, chcąc zmusić się do spakowania potrzebnych rzeczy. Kiedy po godzinie postanowił wyjąć zieloną, lśniącą, wytrzymałą torbę, całkowicie opadł z sił. Usiadł obok łóżka i zacząć płakać jak małe dziecko. Wiedział, że robi źle uciekając. Dopiero po kilkunastu minutach zdołał opanować łzy, było mu wstyd, że tak mocno wstrząsnęła nim własna decyzja dotycząca przyszłości. Do torby wrzucił kilka najpotrzebniejszych rzeczy, zabrał kurtkę i wybiegł z domu. Postanowił jak najszybciej spotkać się z Krzysztofę. Od dzieciństwa trzymali się razem, pomagali sobie zawsze, wiedzieli o sobie wszystko. Chociaż było już dosyć późno, nie zastał go w domu. Postanowił więc przespacerować się sam. Wisła nocą zawsze budziła w nim szczególne emocje, woda tak ciemna, że nie sposób było jej odróżnić od lądu, jej szum cicho dobiegający do jego uszu, tan zapach zmoczonej, brudnej i szlachetnej wody. To zapachów będzie brakowało mu najbardziej. Burza nigdzie nie pachnie taką świeżością jak w Polsce, mokre drzewa nie wydzielają tak słodkiego zapachu. Usiadł na miękkiej trawie - już za nią zatęsknił. Jego kraj, posiadający tak bogatą i piękną historię, a on miałby go teraz opuścić? Czemu? Czemu nie zacząć walczyć o jego godność po raz kolejny? Matka. Wiedział, że jeżeli jemu stałoby się cokolwiek, ta starsza, schorowana kobieta nie przeżyłaby tego, obwiniałaby siebie za jego śmierć na froncie. Jego wszyscy koledzy już zaciągali się do armii, jego koleżanki zaczynały szukać swego miejsca w konspiracji. On jako jedyny, jako syn kobiety dobrze sytuowanej, mającej znajomości, mógł uciec. Więc uciekał. Odkąd powziął tę decyzję, bał się spojrzeć ludziom, prawdziwym Polakom, w oczy. Wiedział, że większość go potępi. Bał się, że po wojnie nie będzie miał gdzie i po co wrócić. Przeszedł przez mały, drewniany mostek i znalazł się tuż przy wejściu na główny plac. Kazimierz Dolny nie był duży. Był piękny, ale malutki. Usiadł na ławce przy jednym z budynków. Turyści zniknekli, dorożki także - w tym miejscu nie istniało życie nocne. Może nie istniało przez to, że ludzie się bali. Bali się wojny, mogła przecież rozpocząć się w każdej chwili, bali się wszystkiego. Chociaż ludzie spotykali się w kawiarniach, nad Wisłą, na górze Trzech Krzyży, to zawsze robili to w świetle słońca dzień. Udawali, że nie czują nawet cienia strachu, jednak ogarniała ich nagła panika, kiedy zdawali sobie sprawę, że zbliża się noc, że nie każdy kształt jest tak wyraźny. Bali się śmierci, czemu więc szli na wojnę? Większość z nich za kilka dni wyjdzie na ulice dzierżąc w silnych rękach broń, wyjdzie po to, by zabijać wrogów, często po to, by samemu zginąć w imię ojczyzny. Światła w mieszkaniach były zgaszone, chociaż pewnie niewielu ludzi już zasnęło. Nagle, w jednym z okien, dojrzał postać dziewczyny. W jej pokoju musiała palić się chociaż lampka, bo potrafił dostrzec z tych kilku metrów, które dzieliły go od budynku, jej twarz. Nie była uśmiechnięta, na jej twarzy widać było tylko smutek, a jej oczy wręcz błagały o ratunek, o możliwość ucieczki. Dopiero po chwili spojrzała na niego swoimi wielkimi, zielonymi oczami, odruchowo poprawiła rude włosy, po czym zawstydzona uciekła w głąb pokoju, gasząc lampę. Został całkowicie sam. Co miał zrobić? Na pewno wiele osób zazdrościło mu możliwości ucieczki, on również czuł nieodpartą pokusę, by już nad ranem opuścić ten kraj, strach i ból, by znaleźć się daleko. Tęsknota za krajem w końcu minie, pokocha Francje, odnajdzie nowych przyjaciół, będzie szczęśliwy, Polska rozmyje się w jego pamięci, po kilku latach zostanie jedynie krótkim epizodem. Miał nadzieje że tak właśnie będzie. Znów utwierdził się w przekonaniu o słuszności ucieczki. Postanowił wrócić do domu, spakować wszystko, co miał, a rano z uśmiechem przygotować matce kawę i zabrać ją wprost do wolności. Jednak przechodząc obok domu Krzyśka, zobaczył, że w jego pokoju pali się światło. Nie chciał pukać do drzwi, wtedy obudziłby jego bratową, wdowę po starszym bracie, kobietę wyniszczoną, zmęczoną, niezadowoloną, strachliwą. Cicho zapukał w szybę. Po chwili ujrzał przerażona twarz Krzyśka . Kiedy tylko chłopak otrząsnął się z szoku, zwinnie wyszedł przez okno stając obok Tadeusza. Znów zasiedli nad Wisłą, uważający nie usiąść zbyt blisko brzegu (porywcza Wisła skrupulatnie zabierała kawałki brzegu, często odbierając przy tym życie nieroztropnym turystom, którzy nie znali jej podstępnych sztuczek).
- Jutro wyjeżdżam. - Głos Tadeusza nie krył wstydu, strachu przed opinią kolegi. Ten jednak nie odezwał się, lekko wzruszył ramionami i odwrócił głowę w drugą stronę, usiłując ukryć pogardliwy uśmiech i wstyd przed samym sobą, że tak nagle stracił szacunek dla tego chłopaka, siedzącego obok. - Moja matka nie da sobie rady beze mnie, wiesz o tym. - Krzysiek na tę próbę wytłumaczenia się, kiwnął tylko lekko głową i oparł się wygodnie o drzewo. Wiedział, że niewiele może zrobić, by wpłynąć na decyzję kolegi, nawet nie chciał próbować. Milczeli, nagle Tadeusz po dłuższej chwili wyrzucił z siebie zdławionym, przerażonym głosem „Pomóż mi!", wstał i zaczął chodzić w kółko.
- Cóż się stało z wielkim Tadziem-Patriotą, którego pamiętam ze szkoły, jeszcze miesiąc temu? Jak nasz wielki wojownik może teraz pokazywać mi się na oczy i oznajmiać, że ucieka przed wojną?! -Krzysiek wściekł się na samego siebie, wiedział doskonale, że chłopak obok niego potrzebuje pomocy, rady. W tej chwili coraz bardziej zajmował go zapach wody, trawy, lekki, przejmujący, zimny wiatr. Kolega przestawał dla niego istnieć, mówił to, co myślał, raniąc go do głębi. Po chwili jednak opamiętał się i chociaż cały czas czuł pewną odrazę do czynu przyjaciela, starał się go zrozumieć. Daleko na horyzoncie ujrzeli rozcinającą grafitowe niebo błyskawicę. Kilka minut później rozległ się cichy grzmot.-Wybacz, nie mam prawa cię oceniać. To jest twoje życie, zrobisz co zechcesz. - Krzysiek cicho podniósł się i udał w stronę domu. Tadeusz dopiero po chwili zauważył nieobecność kolegi. Widział jedynie jego ciemną sylwetkę, więc ruszył szybko w jego stronę. -Niczego nie rozumiesz! Nie chcę wyjeżdżać, ale muszę! Spróbuj postawić się w mojej sytuacji.- Zaczęło padać. Deszcz sprawił, że obaj ochłonęli. Przejmujące zimno ulewy pozwoliło im trzeźwo myśleć. -Wybacz. Po prostu się boję, moja matka też. Ona tak naprawdę nie ma nikogo innego...
- Wiem. Wiem i przepraszam, rozumiem. Chodź, robi się zimno. - Tadeusz i Krzysztof ruszyli wolno w stronę miasta. -Nie rozumiem tylko, jak możesz sam odebrać sobie choćby zapach tego deszczu.-Chłopak nie czekał na, odpowiedź, otworzył szerzej okno i wszedł do środka. Tadeusz znów został sam. Deszcz padał coraz mocniej, światło błyskawic było coraz jaśniejsze, dźwięk grzmotów coraz głośniejszy. Zaczął biec. Kiedy dotarł do domu, burza rozszalała się na dobre. Szybko więc udał się do swojego pokoju, nie chcąc budzić nikogo. Zapach. Ten piękny zapach deszczu. Jak pachnie deszcz we Francji? Czy równie świeżo i przejmująco? Na pewno nie. Więc po co wyjeżdżać? Dla matki. Odpowiedź była jasna i prosta. Czemu więc bez przerwy zadręczał się różnymi pytaniami, rodząc niepotrzebne wątpliwości? Kochał matkę najmocniej na świecie, kochał ją mocniej niż tę ziemię, niż te wszystkie zapachy. Za kilka dni ten kraj zacznie pachnieć ogniem, cierpieniem, krwią, prochem i strachem, odejdzie wszystko co w nim piękne, czemu więc się wahał? Wstyd. Wiedział, że u Krzysztofa stracił wiele, może nawet cały szacunek, jakim był przez niego darzony. Wstydził się strachu, swojej ucieczki, jak każdy mężczyzna w tym kraju. Nie chciał zostać, ale czuł, że musi. Nie dla siebie, dla matki, dla kraju, ale dla innych. Nie chciał, by ktokolwiek potępiał jego zachowanie, by nawet na emigracji ludzie wytykali go palcami, jako tego, który ucieka w chwili zagrożenia. Każdy chłopiec chce być bohaterem, więc może w nim zostało więcej cech małego chłopczyka, niż mu się wydawało? Wstał i znów podszedł do okna. Jasna łuna lekko rozjaśniła horyzont delikatnym światłem. Oparł ręce na parapecie i zamknął oczy. Chciał wyjechać, ale nie mógł. Usłyszał ciche pukanie do drzwi. Nie chciał z nikim rozmawiać, udał więc, że śpi. Po chwili pukanie ucichło. Usiadł więc na brzegu łóżka i spojrzał na wpół spakowaną torbę podróżną. Musiał jakoś powiedzieć matce, że nie pojedzie z nią, musiał ją skrzywdzić, po prostu musiał. Na dworze robiło się coraz jaśniej. Słyszał pierwsze odgłosy świata, ćwierkanie porannych ptaków. W kuchni gosposia zaczęła przygotowywać śniadanie, za chwilę zapuka do jego pokoju. Jeśli nie odpowie od razu, będzie pukała coraz natarczywiej, aż do skutku. Tak jak się tego spodziewał, po chwili rozległo się pukanie. Obiecał więc zaraz pójść na śniadanie. Po chwili wahania otworzył drzwi z niejakim strachem, wszedł do kuchni. Matki jeszcze nie było. Usiadł więc, oparł głowę na dłoniach i zastanawiał się nad tym, co jej powie. Dopiero teraz poczuł, jak bardzo jest zmęczony. Głowa ciążyła mu strasznie, ale nie mógł teraz zasnąć, musiał wytężyć umysł i powiedzieć coś matce. - Chyba późno dziś wróciłeś?- Matka już była gotowa do wyjścia. A więc jednak zasnął. Herbata całkowicie wystygła, naleśniki też. Nie odpowiedział nic, siedział bez ruchu. - Nie spakowałeś się nawet. Tadziu, co się dzieje? - Jednak matka zbyt podekscytowana wyjazdem nie czekała nawet na odpowiedź, pogłaskała go po głowie i wyszła z kuchni. Wypił zimną herbatę i poszedł do swojego pokoju, gosposia otworzyła okno i do środka wdarł się zapach mokrego, sosnowego lasu. Ostry zapach igieł uderzył go w nozdrza tak niespodziewanie, że zachciało mu się płakać. Powstrzymał jednak łzy, zamknął walizkę leżącą na drewnianej podłodze i położył się. Zasnął prawie natychmiast. Kiedy tylko zapadł w sen, zobaczył siebie i Krzysztofa w wojskowych mundurach, żegnających się z tłumem zapłakanych koleżanek. Następny obraz, jaki nawiedził go podczas snu, to widok zakrwawionego przyjaciela, brudnego, wychudzonego i wycieńczonego. Tadeusz siedział przy nim i usiłował utrzymać go przy życiu, jednak kolega z każdym oddechem słabł, krew była dosłownie wszędzie, dookoła słychać było krzyki, wybuchy, unosił się zapach krwi, prochu, przerażenia. Leżeli oparci o sosnę, nie widzieli niczego oprócz ogromnego sosnowego lasu. Padało. Nie czuł zapachu mokrych igieł. Obudził się cały zlany potem w chwili, w której do pokoju weszła matka, by go obudzić. Bez słowa zabrał walizkę i zbiegł przed dom. Wsiadł do stojącego na podjeździe samochodu i nie już nawet nie czuł zapachu sosen, rosnących obok domu. Po kilku minutach nieznośnego czekania, samochód ruszył. Jechali powoli. Ruch na ulicy
zgęstniał. Ubrani ciepło ludzie, przemykali z jednej strony ulicy na drugą, szukając znajomych twarzy, pędząc do miejsc, w których mieli dowiedzieć się o powierzonych im zadaniach w czasie pierwszych dni wojny. Szykowali zapasy jedzenia i wody dla siebie, rodziny i przyjaciół. Jadąc przez zatłoczona ulicę, wyraźnie dało się wyczuć strach ludzi, ciągłe spojrzenia w górę kontrolowały sytuację powietrzną, ewentualne zagrożenie bombardowaniem. Jechali przez środek miasta wyjątkowo długo. Nagle przez tłum zaczęła przeciskać się zbita grupa młodych chłopców, dumnie rozglądających się po otoczeniu. Prawdopodobnie dowiedzieli się o zadaniach powierzonych im na czas wojny, prawdopodobnie mieli wykonać jakieś niezmiernie ważne zadania, które zaważyć mogły na przyszłości kraju. Stanęli na brzegu chodnika. Tadeusz mimochodem spojrzał na nich przerażonym wzrokiem. I wtedy napotkał wzrok przyjaciela. Krzysztof szybko odwrócił głowę i powiedział coś do chłopców stojących obok, po czym wszyscy wybuchnęli gromkim śmiechem. Tadeusz poczuł, że śmieją się z jego tchórzostwa, tej ucieczki przez zatłoczone miasto pod ochronnym parasolem matki. Wstydził się przed samym sobą. Na balkoniku swego domu ktoś wywiesił ogromną biało-czerwona flagę. Tadeusz zamknął oczy, otworzył je dopiero pół godziny później, kiedy udało im się wydostać z zatłoczonego miasta. - Zatrzymaj się. - Szofer jednak spojrzał na jego matkę, która lekko pokręciła głową, pojechał więc dalej. - Zatrzymaj się, natychmiast! - Tym razem matka krzyknęła na niego, żeby się nie odzywał. On jednak kolejny raz zażądał zatrzymania samochodu. Tym razem szofer uległ, pomimo protestów matki, która zaczęła histerycznie krzyczeć. Wychylił się lekko do przodu, zbliżając się do kierowcy, wyszeptał roztrzęsiony „Zaopiekuj się nią”, otworzył drzwiczki i wyskoczył z samochodu. Zaraz po nim z samochodu wyszła matka. Stali na środku drogi, miasto było stąd doskonale widoczne, mógł dostrzec nawet wielką flagę w narodowych barwach polski. Zaczął iść w stronę miasta. Słyszał   . płacz i krzyki matki, jednak kiedy się obejrzał, szofer delikatnie prowadził ją do samochodu, cały czas roztrzęsioną, załamaną. Po chwili odjechali. Usłyszał dźwięk samolotu, huk rozległ się daleko, jednak siła bomby zdołała go powalić. Chwilę później wstał i znów zaczął biec w stronę miasta. Musieli go zobaczyć. Musiał udowodnić, że nie jest tchórzem, że wrócił. Rozgorzała w nim nawet chęć walki i obrony tego kraju. Zaczął więc biec jeszcze szybciej. Kiedy dotarł do miasta, spojrzał w górę. Góra Trzech Krzyży, zamek - kochał to miasteczko. Sosny. Zamknął oczy chcąc zapamiętać ten obraz na zawsze. Tym razem huk rozległ się znacznie, znacznie bliżej. Upadł. Usiłował wstać, ale nie mógł. Nogi bolały go jak nigdy, leżał na placach. Nad sobą widział już tylko jasne, błękitne i słoneczne niebo, a na jego tle ogromne, szare samoloty. Bomby.

Klaudia Hopej, Krynica
******************************

Przeznaczenie

Orle! Nie odchodź od Polski,
Od naszego oddania,
Od naszej troski i wiernego czekania.
Nie idź w drugą stronę,
Nie odwracaj się od nas,
My Cię szanujemy i Ciebie kochamy,
Nie ważne ile stracimy,
Ale ważne, że zawsze Cię mamy.
Ty nie zważasz czy mokniesz na deszczu,
Czy lśnisz w jasnym słońcu,
Kroczysz tak wiernie i gdy jesteś przy końcu,
Brak Ci sił,
Ale nie poddajesz się,
Byś dalej żył.
Więc Orle! Wyrwij się z więzów,
Z zaborców ran,
Wróć do domu i do polskich łań!
Dziś choć wiele nie mówimy o Tobie,
Głęboko w sercu wyznaczamy swą drogę.
Drogę ku Tobie, ku górskim szczytom.
Gdzie czekasz wytrwale,
Mimo trudów i wysiłku.
By tam spocząć,
Na sosny gałęzi
I cichutko siedzieć bez żadnych uwięzi.
Czekasz cichutko, skulony i mokry,
Lecz cierpliwości nie tracisz, bo jesteś dobry.
Wiele przeszedłeś w swym życiu,
Czas wojny i cierpienia,
Przetrwałeś je godnie z szacunkiem dla swojego mienia.
Zasłużyłeś by na godle tkwił twój wizerunek,
Lecz pamiętaj, że dla Polski należy się szacunek.
Więc krocz wytrwale przez ten świat nienawiści, Niech twoje marzenie nie długo się ziści. Niech twa moc miłości w naszych sercach zagości, I niech nie zniszczy jej klątwa zazdrości

Opiekuj się nami, naszymi ziemiami,
Naszymi łąkami, lasami i polami.
Miej na baczności nasz naród cały,
Wiedząc, że z zaborców więzi nasze rany się wydostały



*******************************************************************************************

Mieszkam wśród zielonych wzgórz,
lasów i szumiących traw,
nie dla mnie wspomnienia,
wzruszenia i pamiątki sprzed lat.
Ja kocham mój skrawek ziemi
gdzie się urodziłam
i gdzie z chęcią wracam z wycieczek wyjazdów i nart.
Gdy śpiewam piosenki i na gitarze gram,
to muzyka leczy, koi niesprawiedliwość i bolesność ran.
Patriotyzm to duma z rodziców,
tradycji muzyki i ziemi,
piosenek przy ognisku nuconych,
opowiadający losy ludzi pokręconych.
To duma małego człowieka,
który poznaje świat,
a do gniazda będzie wracał jak wędrowny ptak.
Ja będę się uczyć,
aby moja ziemia od wieków w rodzinie
kochała mnie szumem traw, wymawiała moje imię.
Żeby rodziła owoce dojrzałe, soczyste,
tak sercu bliskie.
A kiedy lato z ptakami odchodzi,
a śnieg otula białym płaszczem drzewa,
siadam przy kominku i odpoczywam
i kontempluje cisze i myśli uniesienia.

 

 



Olga Kosińska, Nowy Targ
***********************************


Patriotyzm to w najprostszym znaczeniu miłość do ojczyzny. Już po tym pierwszym zdaniu pojawia się poważny problem - co to znaczy „ojczyzna’? Gdzie jest moja ojczyzna? „Tu się urodziłem i tutaj umrę’ - „tu” to znaczy gdzie? Ja urodziłam się bardziej na Podhalu niż w Polsce. Nie umiem powiedzieć, czy bardziej w Polsce niż w Europie. Moja ojczyzna jest tam, gdzie jest mój dom. Kiedy wyjeżdżam, tęsknię za domem, nie za „ojczyzną". W dodatku mogę wrócić, więc nie tęsknię aż tak. Kiedy jestem za granicą, bliski jest mi każdy Polak, bo to przecież rodak wśród nie-rodaków. Ale kiedy jestem w Polsce, bliższy jest mi mieszkaniec Ludźmierza niż Torunia. Kiedy spotykam Polaka poza Polską, łączy nas język. Łączy nas nasza kultura. Przyjrzyjmy się emigrantom mieszkającym w Chicago, góralom, którzy tam wyjechali. Czy nie jest tak, że to właśnie tam gwara jest najczystsza? To możliwe, bo utrzymanie tego języka jest dla nich równoznaczne z utrzymaniem tożsamości narodowej i lokalnej. Mieszkający na Podhalu użytkownik gwary w sposób dość naturalny tu i tam miesza ją z językiem literackim i innymi naleciałościami - to normalne, język jest w ciągłym ruchu. Z tego samego powodu do języka polskiego wkradają się aktualnie amerykanizmy. I gdzie jest on najczystszy? Poza granicami Polski. Łączy nas kultura, nie ziemia. To poczucie pozwala poecie urodzonemu na ziemiach należących dziś do Białorusi zostać narodowym wieszczem polskim i pisać słowa „Litwo, ojczyzno moja”, z którymi utożsamia się każdy Polak.
Patriotyzm to także troska o dobro ojczyzny. To zainteresowanie jej sprawami. Czy nasze społeczeństwo można nazwać patriotycznym, jeżeli pójście do wyborów określa człowieka jako dbającego o swój kraj? Czy to nie jest anormalne, gdy spełnienie obowiązku obywatelskiego - bo tak ten czyn widzę - staje się pewnym wyznacznikiem naszego patriotyzmu? Czy możemy mówić o społeczeństwie obywatelskim - które to pojęcie w moim mniemaniu dość jasno łączy się z patriotyzmem - w kraju, gdzie jeżeli do urn pójdzie 50% uprawnionych, ogłaszany jest sukces?
O ile łatwo mi przychodzi przyznać się do patriotyzmu lokalnego, o tyle gdy przechodzę do patriotyzmu narodowego, moja pewność maleje. Naród łączy się dość bezpośrednio z tworem politycznym, jakim jest państwo i wszystkie jego struktury. To powoduje, że nie umiem powiedzieć z równą pewnością jak wcześniej „tak, jestem patriotą narodowym”. Zbyt wiele w tym narodzie i państwie rzeczy mi się nie podoba, by tak twierdzić. Nie potrafię poczuć wspólnoty z wszystkimi Polakami tylko dlatego, że urodziliśmy się w tym samych granicach, a nawet dlatego, że mówimy tym samym językiem. W czasach zaborów i komunizmu Polaków łączyło wspólne zagrożenie i konieczność walki o przetrwanie. Mój patriotyzm narodowy nie ma przed sobą wyboru walczyć lub nie walczyć za ojczyznę. I choć to wspaniale, że już nie trzeba, pojęcie patriotyzmu w związku z tym okazuje  się  być  współcześnie  bardziej   skomplikowane,  zwłaszcza w kraju tak długo borykającym się z brakiem faktycznej niepodległości, jakim jest Polska. Żywe do dziś wyobrażenie o patriotyzmie rodziło się wtedy, gdy Polski nie było. W czasach, gdy to, co patriotyczne, było dość łatwe do określenia. Gdy walczyło się z zaborcą, gdy walczyło o „wolną Polskę” - wtedy było się patriotą. Wybór był niewielki. Dlatego też dziś tak często w różnorakich wypowiedziach wraca się do argumentu walki, tworzenia wrogów Polski, aby łatwiej było wybrać, aby wzmocnić patriotyzm. Bo czasem pojawia się pytanie - co ma robić patriota, gdy nie walczy? I wbrew pozorom nie jest ono wcale takie proste.
Współcześnie pojawia się jeszcze inna kwestia. Tak jak mówi się o patriotyzmie lokalnym i narodowym, tak teraz możemy dodać trzecie pojęcie - patriotyzm europejski. Występuje dopiero od niedawna, więc nie ma możliwości, aby traktować go równie poważnie jak wytworzony przez wieki patriotyzm narodowy. Podejrzewam, że wielu Polaków nie zdaje sobie z jego obecności jeszcze sprawy - spójrzmy na frekwencję w wyborach do Parlamentu RP a Europejskiego. A jednak, choć jeszcze nie umiem go tak poczuć, w obecnej chwili byłabym w stanie chyba być go pewniejsza niż narodowego. To prawdopodobnie łączy się z faktem, iż nie wiem wielu rzeczy na temat Europy i jej struktur, przedstawicieli, postanowień, etc., którą to wiedzę mam o swoim kraju. A jednak ... dla mnie Europa jest już mała, na pewno mniejsza niż dla pokolenia moich dziadków, może nawet rodziców. Wiem, że wiele rzeczy - ba, więcej niż w kraju - mogę załatwić w Brukseli. Jeżeli środki, jakie mogę pozyskać dla siebie czy swojego regionu przechodzą przez gabinety lokalne, gminne, to może pojawić się niebezpieczne pytanie - po co nam państwo (przynajmniej na pewnym poziomie), jeżeli wszystko można uzyskać poza nim, i to wielokrotnie lepiej, łatwiej? Gdzie jest ojczyzna, jeżeli państwo narodowe traci w tym momencie znaczenie? Jest to pytanie niebezpieczne, przez jakiś czas na pewno nie będzie jeszcze zadane tak zupełnie serio, ja natomiast nie umiem na nie odpowiedzieć.
Siłą „patriotyczno twórczą” jest także historia, zwłaszcza -jak sądzę - w naszym kraju. Jako (potencjalna?) patriotka mam świadomość, że aby móc w pełni posługiwać się tym określeniem, muszę znać historię mojego kraju, wiedzieć o czym mówię. Problem pojawia się dla mnie w momencie, gdy historia zasłania teraźniejszość i przyszłość. Gdy grzęźniemy w historii, rozgrzebujemy ją, nie próbując nawet wyciągać z tego konkretnych wniosków. Gdy bezdenne otchłanie IPN - u zaczynają jawić mi się jako jama smoka, z której co jakiś czas wyłania się ogromny jaszczur i pluje jadem, zatruwając kolejnych ludzi. Nie chcę w tej chwili sprowadzać roli tej instytucji do jednego, nie chcę kwestionować założeń, zgodnie z którymi została stworzona. Chcę pamiętać, muszę pamiętać, nie mogę nie chcę odrzucić tego wszystkiego, co zdarzyło się przez tyle wieków. Ale historia nie jest prosta, nie jest czarno-biała, a taką właśnie uproszczoną wersją wielokrotnie się posługujemy, i to właśnie w odniesieniu do patriotyzmu. W moim mniemaniu musimy nauczyć się pojąć ją całościowo. Nie ma tylko patriotów i tylko zdrajców, sojuszników i wrogów, to nie jest takie łatwe. To ta prawdziwa, całościowo badana historia jest, powinna być mocną podstawą do kształtowania się prawdziwego patriotyzmu.
W obliczu tego wszystkiego - jak wygląda nasz współczesny patriotyzm? Jaki jest? Co robimy, by uważać się za patriotów? Co ja robię? Śpiewam pieśni, które określane są jako „patriotyczne’. Świętuję 11 listopada czy 3 maja. Nie chodzę na parady, ani nie składam wieńców pod pomnikami. Zapalam świeczkę na zbiorowych mogiłach powstańców lub żołnierzy, gdy przychodzi 1 listopada. Wstydzę się za przedstawicieli naszego kraju. Jestem przywiązana do miejsca, w którym żyję. Na zachodzie i południu nie istnieją dla mnie granice polityczne. Próbuję obiektywnie poznać historię swojego kraju. Nie wiem, gdzie dokładnie jest moja ojczyzna. Uważam za naturalne wykonywanie tych drobnych czynności mających na celu dobro kraju i społeczeństwa jak pójście do wyborów, przestrzeganie prawa czy płacenie podatków. Gdy zapytałam moje koleżanki o to, czym jest dla nich patriotyzm, napisały wiele z wymienionych powyżej punktów. Wygląda więc na to, że nie jestem w takiej postawie osamotniona.

 


Patrycja Mofina, Kraków
*********************************************

Słownik Języka Polskiego PWN pod redakcją Mirosława Bańko określa patriotyzm jako „miłość do własnego kraju, połączoną z gotowością poniesienia dla niego ofiar”. Jedno zdanie, a jakże bogate w treść. Zgadzam się z nim w pełni. Przed moimi oczami przesuwają się twarze młodych powstańców warszawskich, których bohaterstwo i heroizm są niezaprzeczalne. Wojny, lata niewoli, okresy ucisku to idealne czasy na wypełnianie patriotycznych obowiązków każdego obywatela.
Dzisiaj żyjemy w wolnym i demokratycznym kraju, tutaj zaczynają się nasuwać refleksje związane z pojęciem patriotyzmu. Jak młodzież dzisiaj realizuje miłość do ojczyzny? Jakież to dziś mamy ponosić ofiary dla wolnego kraju? Czy nastolatek XXI wieku gotów byłby do poświecenia czegokolwiek dla Polski?
Jadę autobusem i słyszę melodię „Mazurka Dąbrowskiego” płynącą z telefonu komórkowego, a chwilę później dziki rechot grupki „wyluzowanej” młodzieży. Profanacja hymnu narodowego, przejaw głupoty, czy może jednak wyraz „oryginalnie" pojmowanej polskości?
Stadion narodowy w Chorzowie, tysiące młodych kibiców w koszulkach z orłem na piersi, z biało czerwonymi szalikami, dzierżących setki narodowych sztandarów, z ich ust słychać dumne „Polska, Polska!” lub „Orły do boju!”. Atmosfera współzawodnictwa sportowego, kibicowania „swoim", przeradza się w wielką manifestację odrębności narodowej, dumy z bycia Polakiem, bycia lepszym od innych nacji. Czy jest to jakaś forma patriotyzmu, czy tylko kolejna okazja do pokazania się innym?
Wzgórza Krzesławickie, pomnik Poległych w Krzesławicach, miejsce spoczynku 440 Polaków, którzy oddali dla Ojczyzny to co mieli najcenniejszego, czyli życie. Grupka wyrostków pijących piwo, rzucających niedopałki papierosów i puste opakowania po chipsach, wulgarnych, hałaśliwych w pełni korzystających z bezmyślnej wolności, okupionej jedynie rachunkami z pobliskiego marketu. Krzyż, pomnik, znicz, są tylko tłem dla rozpasanej zabawy. Trudno mówić tu o znamionach jakiegokolwiek patriotyzmu, gdy nawet w takim miejscu brakuje odrobiny przyzwoitości i szacunku dla zmarłych.
Specjalnie przytoczyłam przykłady zachowań codziennych młodzieży, a nie tych które wiążą się z wielkimi akademiami, rocznicami, w których biorą udział młodzi ludzie niejako pod przymusem. Niewesołe spostrzeżenia wynikają z postaw nastolatków wobec takich sztandarowych pojęć, jak „Bóg, Honor, Ojczyzna”. Lecz, czy wina - jeśli o takiej możemy mówić - leży wyłącznie po stronie młodego pokolenia. Czy to nie dorośli sami w procesie wychowania odrzucają te pojęć?
Pieniądze, stanowiska, układy, kreatywność, samouwielbienie, przewartościowanie jednostki- to już nie hasła, ale szara rzeczywistość, z którą stykają się młodzi ludzie wchodzący w dorosłe życie. „Wyścig szczurów” stał się normą- nie ma w nim miejsca na bezinteresowne poświęcanie się dla innych, dla kraju , dla ojczyzny. „Honorowa strata” zastąpiona jest powoli zyskiem ekonomicznym, w którym także nie ma miejsca dla idei. Nawet wysyłając nasze wojsko na tzw. misje pokojowe słyszymy ile można na tym zarobić.
Nie dziwię się już, że święta narodowe 3 maja, 11 listopada dla zdecydowanej większości moich kolegów i koleżanek wiążą się z grilowaniem i zabawą, natomiast patriotyczne podłoże tych świąt ginie w konkurencji z propozycjami programowymi różnych stacji telewizyjnych. Ale czy, powtórzę pytanie, jest to tylko wina młodych obywateli, że na nowo otynkowanych bokowiskach nie ma miejsca na zamocowanie narodowych flag?
To co piszę o pokoleniu moich rówieśników i ich stosunku do patriotyzmu nasuwa mi jeszcze jedno pytanie, które zawiera równocześnie odpowiedź: „JESZCZE POLSKA NIE ZGINĘŁA?!”. Czy zgadzacie się ze mną?

 

Paulina Kalisz, Kraków
************************************

„Zrozumieć, wywalczyć i pokochać dzisiejszą Polskę - patriotyzm jutra zapisany w gwiazdach”
Cichutko. Trzeba być naprawdę cichutko… Żeby usłyszeć. Trzeba się pokornie zniżyć, żeby zrozumieć. Spełnić pragnienie gwiazd – unieść się w ich blask i przypatrzyć się ich ognistym, płonącym duszom… W tamtych duszach są szkice. Każdy krok niosący nowy stan rzeczy, każdy dzień zmieniający oblicze świata, każda sekunda decydująca o wyglądzie kolejnych godzin… Wszystko to jest wyrysowane w szkicach gwiazd. Gwiazd, które od pierwszego tchnienia świata trwały jako świadkowie ziemskich wydarzeń. Obiektywne, milczące, wszechwiedzące. One widziały każdą chwilę dziejów i słyszały każdą rozmowę naszych przodków. Rysowały w sobie rzetelny obraz historii, prawdę, której strzegą swym niepozornym milczeniem przed ludzką chęcią jej zafałszowania i zapomnienia. Prawdę, do której dostęp ma się tylko w ciszy i pokorze…
Bo trzeba usłyszeć i zrozumieć bicie serc szalonych w swych wyczynach Powstańców, słowa świętej przysięgi składanej przed walką o wolność, śpiew hymnu walczących o swoje prawa robotników. Trzeba się zagłębić w wytkanym na sztandarze haśle, zapatrzeć w najwyższe wartości przeszłych pokoleń, dojrzeć potężną wolę walki i gotowość do poświęcenia. Trzeba po prostu spojrzeć w przeszłość. Pochylić przed nią czoło i przez nią zobaczyć teraźniejszość i przyszłość. Tak się rozumie Polskę… Tak się staje współczesnym patriotą.
Trudne. Ale patriotyzm nie jest łatwą przyjemnością, którą można jedynie określić powierzchownym, utartym i pozbawionym refleksji imieniem. Gdyby tak było, nie miałby znaczenia, stałby się tym, czym próbujemy go dziś uczynić – pustym, niemodnym wymysłem blokującym nowoczesny rozwój materialistycznego świata, który już z założenia nie potrzebuje i nie chce wracać do tego, co działo się kiedyś. Patriotyzm musi być i jest pod tym względem bezkompromisowy. Nie depcze nowych perspektyw, nie neguje planów i pewnych kroków w przyszłość, ale nie pozwala, by człowiek zapomniał o tym, co wydarzyło się kiedyś, a co pozwala mu żyć dzisiaj, dlatego, że ktoś złożył na ołtarzu swej Ojczyzny własne serce… Patriotyzm nie wydaje więc pozwolenia na zapomnienie, na podeptanie, na uśmiercenie; nie chce słyszeć o braku szacunku, o bierności i obojętności. Stoi na straży historii Ludzi, którzy czynili najwyższymi wartościami honor, szlachetność, gotowość do walki i człowieczeństwo. Nie pozwala zapomnieć człowiekowi. Nie pozwala zapomnieć Polakowi.
Gdzie więc odnaleźć patriotyzm? Gdzie szukać dobrze rozumianego patriotyzmu współczesnego? We własnym sercu. We własnych przekonaniach, korzeniach, historii i aktywności społecznej. Można mieć bowiem różnorakie poglądy, być potomkiem skrajnie różniących się ludzi, posiadać własne spojrzenie na wydarzenia historyczne i piastować przeróżne role, czy pozycje w społeczeństwie, ale serce ma się tylko jedno. Serce naznaczone czynami polskiej przeszłości. Serce, które bije w nowej Polsce, bo ktoś przez wieki walczył o jej niepodległość i wolność. Utarte hasło? A wystarczyłoby może kilkanaście, może kilkadziesiąt lat wcześniej i współczesny „patriota” mógłby przyjść na świat dokładnie w chwili, gdy bezduszna ręka zarzucałaby na bruk polskie godło, a sprawny palec pociągał za spust… Jeden, jedyny strzał i „patriota” kończy życie na chodniku, tuż obok umierającej łączniczki… Ostatnie, dramatyczne spojrzenie kogoś, kto mówił: „Jestem patriotą, bo kocham Polskę” w ostatnie, przepełnione nadzieją spojrzenie kogoś, kto powtarzał przecież te same słowa. Hmm, z tą tylko różnicą, że „patriota” mówił i umiera ze strachem, a łączniczka działała i umiera z poczuciem zrobienia czegoś ważniejszego, czegoś prawdziwego. Ona działała i umiera z poczuciem prawdziwego kochania Ojczyzny…
Czy bycie patriotą we współczesnej Polsce wymaga w takim razie ofiary życia? I w tym momencie śmiech pojawia się w oczach: „Umrzeć, jak nie ma wojny? A, przepraszam, po co?” No właśnie, po co? Nie śmierć jest istotą miłości do Ojczyzny i nigdy nią nie była. „Aha, nigdy nią nie była, ale przed chwilą to umierająca łączniczka była zwycięzcą, a nie człowiek, który chciał sobie spokojnie żyć w miejscu, które uważał za ukochane!” Tylko, że jak się coś uważa za ukochane, jak się coś kocha, to się o to dba. A łączniczka nie jest zwycięzcą, bo umarła, ale była gotowa umrzeć… A to już różnica.
W świetle tej różnicy, w świetle przykładu tej dziewczyny, nowej mocy nabierają słowa Aleksandra Kamińskiego o ludziach, którzy „potrafili pięknie umierać i pięknie żyć”. Tutaj jest zawarta idealna puenta ostatnich akapitów, że patriotyzm to nie uważanie się za jego przedstawiciela i mówienie o tym, że się kocha Polskę, a potem umieranie w przeświadczeniu, że było się prawdziwie oddanym Ojczyźnie Polakiem, ale życie pełne działania, czynów, walki o dobro Polski i każdego jej obywatela, życie przepełnione gotowością do oddania życia za Ojczyznę, rodaka, może przyszłe pokolenia. Tym zawsze był i jest prawdziwy, dojrzały patriotyzm: walką i gotowością do oddania życia w imię tej walki.
Być może trudno jednak zrozumieć młodej osobie, dlaczego ma za coś walczyć, dlaczego ta walka może zakończyć się złożeniem serca na jej uwieńczeniu. Być może wydaje się, że to szalone, głupie, może zwyczajnie niepotrzebne, a jeśli tak to sens patriotyzmu też zostaje oznakowany taką rangą – rangą czegoś tak absurdalnego w cudzie młodości, że wręcz nieważnego. Czy oznacza to więc, że wszystko, co zostało wyżej napisane o patriotyzmie, jest jedynie nieudolną próbą wyniesienia go na piedestały życiowych priorytetów? Wbrew sugestywnym domysłom – nie. A to dlatego, że mówimy o patriotyzmie dojrzałym, a tego nie osiąga się z samym przyjściem na świat. Patriotyzm musi dojrzewać wraz z nami, musi być wzmacniany, może zmieniany, może owiany tysiącem pytań, czasami zwątpień, ale ciągle piastowany i – co ważniejsze – ciągle na nowo odkrywany. Bo patriotyzmu nie da się nauczyć, trzeba go poczuć, a uczyć się można tylko, jak nadać mu najodpowiedniejszy kształt. Bo to nie Ojczyzna ma się dostosować do naszego patriotyzmu, ale my mamy dostosować jego kształt do Ojczyzny.
Kształt patriotyzmu? To po prostu nasz sposób jego wyrażania, sposób, w który wkłada się serce, umiejętności, talenty, doświadczenie, energię… Czyli co? Jak jestem krawcową, to mam szyć flagi, albo sztandary? A czemu nie? I sukienki, bluzki, spodnie. A jeśli jestem elektrykiem? To dbaj o światło i prąd dla ludzi. Jeśli lekarzem – ratuj życie, jeśli policjantem – chroń życie, jeśli żołnierzem – walcz o życie, jeśli rodzicem – dbaj o nie, jeśli nauczycielem – ucz go… Człowiekiem? To szanuj je! Kształt patriotyzmu to twoje życie, człowieku. Każda podjęta walka, każdy życiowy ruch, każde dobro spełnione dla kogoś obok… Rola, jaką wypełniasz na ziemi. Twoja służba drugiemu człowiekowi. Więc ten patriotyzm, walka, gotowość do oddania życia, ma taki kształt, jaki nada jej każdy z nas. Ma taki kształt, jak spełnianie naszych obowiązków, społeczna aktywność, przestrzeganie i korzystanie z praw, zaangażowanie… Życie.
Czysta codzienność obywateli państwa i członków narodu. A gdzie te wielkie ideały, które sławią legendarni historii i potężni literatury? Wspaniale bitwy, zwycięstwa, przeciwstawianie się zniewoleniu, powstania, heroiczne czyny… To jest właśnie brama do gwiazd. Ta, przez którą przechodzi się w ciszy i pokorze. Za tą bramą jest największa skarbnica naszej Ojczyzny. Najpotężniejsza skarbnica przeszłych pokoleń, z której czerpać możemy dzisiaj najważniejsze, ponadczasowe i tak potrzebne współcześnie wartości, z której czerpać możemy dumę, światło oraz prawdziwy sens i wytłumaczenie dla naszego dążenia do dojrzałości patriotycznej. Za tą bramą są początki naszego państwa, pierwszy lot Białego Orła, powiązanie naszej historii z chrześcijaństwem, pierwsze strategiczne sojusze i pierwsze starcia z nowym wrogiem, pradawne tradycje, rozkwit ogólnonarodowej nauki i kultury, niewykorzystane, a wspaniałe zwycięstwo pod Grunwaldem i rycerskie głosy wyśpiewujące „Bogurodzicę”. Tam rządzą władcy z Gniezna, Wawelu, Warszawy, tam zaczyna swój bieg królewska Wisła i rozświetla się bursztynem Bałtyk, tam wreszcie tatrzańskie szczyty pełnią warte pod tym samym od ponad dwudziestu wieków niebem. Za tą bramą jest wiara Polaków w nienaruszoną wolność, honor i odwaga żołnierzy, braterstwo i poświęcenie harcerzy, najtrudniejsze decyzje, krytyczne momenty, najmocniejsze słowa. Tam jest obraz tysięcy i milionów niewinnych, którzy zostali wymordowani za swoje życie w hitlerowskim piekle, obraz bezgranicznego umiłowania Polski przez powstańcze serca, trud i głód obrońców naszych terytoriów, cierpienie represjonowanych za polskość i tęsknota uwięzionych za kratami przymusowej emigracji. To jest nasza historia i przeszłość. Skarb, o który każdy Polak musi dbać, by tworzyć przyszłość. To jest prawo i obowiązek każdego z nas – żeby walczyć o pamięć, żeby poznawać Polskę przez jej wielkich Ludzi, którzy pogrążali w niebycie obojętność i podłość, żeby uczyć się Polski i poczuć Polskę przez najmniejszą sekundę jej historii, przez radość z każdego jej sukcesu, ale i wyciagnięcie wniosków z jej porażek. A kiedy w ten sposób będzie się Polskę poznawało, będzie się z nią zaprzyjaźniało, aż w końcu pokocha się ją – a miłość oznacza akceptację zalet i wad, nie samo branie, a dawanie, gotowość do pewnych poświęceń, przy jednakim poszanowaniu własnych planów i marzeń – stanie się w progu własnego, dojrzałego, pięknego patriotyzmu. Wystarczy teraz przekroczyć ten próg… Stać się prawdziwym patriotą i zrozumieć, że odwieczne hasło: „Bóg, Honor, Ojczyzna” jest – wbrew wszelkim próbom jego podeptania – najwyższą wartością Polaka. Najwyższą, przy człowieczeństwie, wartością człowieka.